Własne poglądy z otwartą przyłbicą

Własne poglądy z otwartą przyłbicą

Rz, P.Semka

Gdzie kończy się chwalebna skromność anonimowych blogerów, a zaczyna się konformizm i obawa, aby się nie wychylać?

Wydawałoby się, że w dyskusji o prawie blogerów do zachowania statusu incognito powiedziano już wszystko. Mnie jednak nie daje spokoju styl argumentacji, jaki stosują w obronie swojej anonimowości najbardziej prominentni blogerzy.

Czytam więc w wypowiedziach gwiazd blogosfery dumne deklaracje: „Gdyby nie nick, nie mógłbym się wypowiadać tak otwarcie. Bo jestem szkolnym nauczycielem, wykładowcą na uniwersytecie, zdolną menedżerką, znanym naukowcem”.

Jak rozumiem, pseudonim ma oddzielać jedną, np. zawodową, funkcję od innej, tej z blogosfery roznamiętnionej politycznymi sporami. Mam też świadomość, że ludzie znający kogoś jako zwykłego kolegę z pracy mogą czuć się niezręcznie, gdy ta sama osoba głosi pod nazwiskiem wyraziste poglądy polityczne czy cywilizacyjne. Ale czy uznanie za oczywiste, że nie mogę się ujawniać z moimi poglądami, bo co powie moja uczelnia czy firma, nie utrwala dominacji poglądów mainstreamu? Czy zatem pośrednio nie lansuje politycznej poprawności?

Gdzie się kończy chęć uszanowania swojej prywatności, a zaczyna konformizm? Nie wiem. Wiem tylko, że problem ten jest wpisany w każdą anonimowość. Szkoda, że Kataryna jakoś tego nie zauważa.

Gdy w debacie publicznej panuje równowaga i pluralizm, anonimowość bywa wyborem dyktowanym przez dobry smak i skromność.

Ale gdy w debacie publicznej jedne poglądy są hołubione, a za inne dostaje się etykietki „oszołoma” lub „wroga demokracji”, trudno orzec, ile w zachowaniu incognito jest umiaru, a ile konformizmu. A przecież odwaga występowania z otwartą przyłbicą zawsze była perłą w koronie konserwatywnych cnót.

Reforma szkolnictwa wyższego w Polsce – krok w dobrym kierunku!

Reforma szkolnictwa wyższego w Polsce – krok w dobrym kierunku!

Liberte nr.7, Daria A. Hejwosz

W poniedziałek 15 czerwca Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przedstawiło założenia do reformy systemu szkolnictwa wyższego. Jednak w debacie publicznej podjęto wątek odpłatności za drugi kierunek studiów. Przeciwnicy tego pomysłu twierdzą, że jest to pierwszy krok ku wprowadzeniu płatnej edukacji na poziomie wyższym. W krajach zachodnich już kilkunastu lat toczy się debata, czy przywrócić odpłatność za studia. W Stanach Zjednoczonych bez względu na to, czy uczelnia jest publiczna czy państwowa student ponosi koszty kształcenia (oczywiście oponenci podkreślą, że w dobie kryzysu gospodarczego amerykańskie uczelnie mają również kłopoty, ja natomiast twierdzę, że europejskie uniwersytety przeżywają kryzys od wielu lat).

Pomysł Ministerstwa, by wprowadzić odpłatność za drugi kierunek na tym etapie jest propozycją kosmetyczną. Jednak jest też pierwszym krokiem ku pozytywnym zmianom. Mam nadzieję, że początek reformy nie zostanie zatrzymany. Potrzebujemy debaty publicznej jakiego szkolnictwa wyższego potrzebujemy. Jeśli chcemy być konkurencyjni na arenie międzynarodowej musimy wpierw zainwestować. Jednak proszę wszystkich, zwolenników, jak i przeciwników wprowadzenia odpłatności za studia, by nie sądzili, że pieniądze od studentów będą w stanie pokryć wszystkie potrzeby uczelni wyższych w Polsce.

I na koniec, coś dla populistów. Badacze przedmiotu zauważyli, że na ekspansji szkolnictwa wyższego zyskała jedynie klasa średniej. Wprowadzenie w życie idei merytokracji spowodowało liczny napływ osób pochodzących z tejże warstwy społecznej. Klasa niższa (zwana także robotniczą) jest nadal nielicznie reprezentowana w szkolnictwie wyższym. Odpowiedź dlaczego tak się dzieje jest złożona i wymagałaby napisania oddzielnego artykułu. Badacze przedmiotu widzą silny związek między pochodzeniem społecznym, kapitałem kulturowym a wyborem edukacyjnym. Co więcej obserwuje się, że dawna klasa robotnicza pod względem zarobków dorównuje klasie średniej (zjawisko to zostało nazwane zburżuazyjnieniem się klasy robotniczej). Zatem to nie kwestie finansowe decydują o tym, czy jednostka pójdzie na uniwersytet, czy nie. Ważniejszy jest kapitał kulturowy, który ulega reprodukcji. C. Patten w publikacji pt: Funding and Freedom: where we are going wrong (zob. Can the prizes still glitter? The future of British universities in a changing world, red. H. de Burgh, A. Fazackerley, J. Black, The University of Buckingham Press, Buckingham 2007) stwierdził, że nie ma żadnych dowodów na to, iż wprowadzenie odpłatności za studia wykluczy osoby z niższych warstw społecznych. Jeśli bowiem spojrzy się na udział dzieci z rodzin robotniczych i klasy średniej w szkolnictwie wyższym na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat, można zaobserwować, że te proporcje są stałe.

Władza w nauce dla kobiet

Władza w nauce dla kobiet

Dziennik

Kobiet robiących karierę naukową jest w Polsce jak na lekarstwo. W Polskiej Akademii Nauk zaledwie 3 proc. pań to samodzielni pracownicy, a wśród naukowców mogących pochwalić się tytułem profesorskim jest ich 23 proc. ”Dlatego należy wprowadzić parytety na uczelniach” – uważa minister nauki Barbara Kudrycka.

Projekt parytetów w organizacjach przy ministerstwie kontrolujących uczelnie znalazł się już w założeniach reformy szkolnictwa wyższego.

Parytet oznacza, że w różnych organizacjach, które kontrolują m.in. przyznanie tytułów naukowych, zagwarantowane by były stanowiska dla kobiet. ”Jeszcze nie wiem, czy byłoby to 10, 20 czy 30 proc. Będziemy nad tym jeszcze debatować. Być może parytet należałoby wprowadzać stopniowo” – mówi DZIENNIKOWI Barbara Kudrycka i przyznaje, że pomysł wzbudza kontrowersje. Chce ponadto wprowadzić rekomendacje, by także uczelnie we swoich władzach wprowadziły parytety.

Zgłoś się na kierunki zamawiane!

Studiuj i bierz kasę

GW

„Zgłoś się na kierunki zamawiane! Będziesz miał nowoczesne studia z językami obcymi, a potem znajdziesz dobrze opłacaną pracę w swoim zawodzie” – tak w nowej reklamie telewizyjnej Ministerstwo Nauki próbuje namówić maturzystów do studiów technicznych, matematycznych i przyrodniczych. 

Ich absolwentów brakuje na rynku pracy. W roku 2013 w polskim przemyśle zabraknie ponad 46 tys. inżynierów, a w usługach ponad 22 tys. specjalistów. Listę deficytowych kierunków ministerstwo ustaliło po konsultacjach z organizacjami pracodawców. A dziś ogłosi listę 21 uczelni, które wygrały konkurs na zorganizowanie takich studiów.

Na studia zamawiane Polska może wydać z pieniędzy unijnych do 2013 r. ponad 1,2 mld zł (ok. 370 mln euro). W pilotażu, który odbył się w ubiegłym roku, wzięło udział 47 uczelni, przyznano 1005 stypendiów, na okres trzech lat. Na tegoroczny konkurs pójdzie 200 mln zł (do wykorzystania na trzyletni cykl studiów dla jednego rocznika). Uczelnie przysłały aż 170 wniosków. Pieniędzy wystarczyło tylko na 27 projektów, dla 21 uczelni. 

Co decydowało? – Między innymi atrakcyjność oferty dla studentów – mówi Leszek Grabarczyk, dyrektor departamentu wdrożeń, odpowiedzialny w Ministerstwie Nauki za konkurs. – Nie wystarczyło zaoferować po prostu studiów. Punktowaliśmy np. zagraniczne staże dla studentów czy udział w branżowych targach.

Po ukończeniu studiów zamawianych ministerstwo ani uczelnie nie gwarantują absolwentom pracy w zawodzie.

Wyniki konkursu na kierunki zamawiane

serwis MNiSW

  • Lista rankingowa – pozytywna ( 4.1.2_Lista_rankingowa_pozytywna_zatwierdzona.pdf 2350,9 kB )
  • Lista rankingowa – negatywna ( 4.1.2_Lista_rankingowa_negatywna_zatwierdzona.pdf 3446,5 kB )
  • WWW do rejestracji

    Setki tysięcy stron WWW trzeba będzie rejestrować

    Rz

    Opinie organizacji pozarządowych potwierdzają zastrzeżenia „Rz” do projektu nowelizacji prawa prasowego. Nowe regulacje mogą dotknąć nawet blogów.

    Co zakłada projekt

    > dzisiaj dziennikiem jest „ogólnoinformacyjny druk periodyczny (…) ukazujący się częściej niż raz w tygodniu”; po nowelizacji ma nim być „publikacja prasowa ukazująca się częściej niż raz w tygodniu”;

    > zgodnie z jednym z proponowanych przepisów „publikacje prasowe ukazujące się wyłącznie w formie elektronicznej podlegają rejestracji;

    > za brak rejestracji grozić będzie grzywna (dzisiaj dodatkowo ograniczenie wolności); osoba ukarana będzie przestępcą takim samym jak np. złodziej;

    > z uzasadnienia wynika, że rejestracji nie mają podlegać blogi – sam projekt ustawy nie wspomina jednak o nich i nie wyłącza spod działania przepisów.

    Nigdzie poza Polską

    „Za szczególnie kontrowersyjne należy uznać wprowadzenie wymogu rejestracji »publikacji prasowych ukazujących się wyłącznie w formie elektronicznej« (art. 20a projektu). Obowiązek ten nie znajduje żadnego uzasadnienia w prawie unijnym, nie ma również żadnego jego odpowiednika w ustawodawstwach poszczególnych państw UE. Ponieważ wymogiem tym miałyby zostać objęte setki tysięcy serwisów internetowych, postulujemy o dokonanie raz jeszcze analizy celowości jego wprowadzenia” – napisała w swej opinii Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji.