Rozwój kapitału intelektualnego w raporcie „Polska 2030″

Raport „Polska 2030. Wyzwania rozwojowe”

ZESPÓŁ DORADCÓW STRATEGICZNYCH

PREZESA RADY MINISTRÓW

Gospodarka oparta na wiedzy i rozwój kapitału intelektualnego

W ciągu najbliższych 20 lat niezwykle ważna dla rozwoju kapitału intelektualnego będzie rola uniwersytetów i innych uczelni wyższych

Polska jest krajem boomu edukacyjnego. Liczba studentów wyższych uczelni zwiększyła się z 394 tys. w roku akademickim 1990/1991 do prawie 2 mln obecnie. Współczynnik scholaryzacii grupy wiekowej 19–24 lat osiągnął 48% – jeden z najwyższych poziomów w Europie. 500 studentów przypadających na 10 tysięcy mieszkańców Polski to szósty najwyższy wynik na świecie. Wzrosła liczba studentów, kierunków studiów i wreszcie samych uczelni.

Jednak polski boom edukacyjny ma charakter głównie ilościowy. Dziś nawet najlepsze polskie

uczelnie – Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński – mieszczą się zaledwie w czwartej setce tzw. listy szanghajskiej1 – prestiżowego rankingu najlepszych uniwersytetów na świecie.

Ważne jest więc, aby polskiemu boomowi edukacyjnymi nadać wreszcie charakter jakościowy, a nie tylko ilościowy.

Skuteczna strategia zapewniania jakości szkolnictwa wyższego powinna identyfikować przede wszystkim te problemy, które można rozwiązać w stosunkowo krótkim czasie, wykorzystując

już dostępne narzędzia prawne i fi nansowe.

Są to między innymi:

wprowadzenie systemu monitorowania losów absolwentów uczelni wyższych, co pozwoli na sparametryzowanie pomiaru jakości kształcenia poszczególnych uczelni;

rozważenie nowych zasad fi nansowania studiów wyższych przez odejście od założenia darmowych studiów przy jednoczesnym wprowadzeniu kredytu studenckiego lub bonu

edukacyjnego, który zniesie obecne nierówności w dostępie do dobrej edukacji wyższej;

wprowadzenie deregulacji prawnych zwiększających kompetencje rektora i dziekanów w zakresie polityki zatrudniania i wynagradzania pracowników oraz dysponowania majątkiem uczelni wyższej;

profesjonalizacja zarządzania uczelniami przez zmianę zasad doboru osób na kluczowe stanowiska (zastąpienie procedur demokratycznych przyczyniających się częstokroć do zachowania status quo przez procedury merytokratyczne –otwarte, międzynarodowe konkursy);

wprowadzenie prawnego obowiązku powoływania na uczelniach ciał kolegialnych o charakterze programowo- -doradczym (rady interesariuszy, rady patronackie), których zadaniem będzie zapewnianie coraz większej synergii i spójności między realizowaną misją edukacyjną a potrzebami lokalnych i regionalnych społeczności;

eliminacja wszelkich, nierzadko absurdalnych, barier międzynarodowej wymiany wiedzy (jak np. wytycznych Centralnej Komisji ds. Uznawania Stopni i Tytułów podważających zasadność pisania prac naukowych w językach obcych).

ułatwienie dyfuzji wiedzy między uczelniami a sektorem przedsiębiorstw przez zniesienie istniejących przeszkód w tworzeniu tzw. spółek odpryskowych (academic spin-off s) i stworzenie przejrzystych regulacji dotyczących podziału praw do własności intelektualnej.

Kwestią o istotnym znaczeniu jest również rozwinięcie wewnętrznych systemów zarządzania jakością na uczelniach, aby umożliwiały one różnicowanie poziomu fi nansowania uczelni na podstawie zarówno oceny ich dorobku badawczego, jak i jakości procesu dydaktycznego mierzonego przede wszystkim na podstawie stopnia przygotowania absolwentów do wejścia na rynek pracy (między innymi na podstawie tzw. deskryptorów dublińskich).

Zgodnie z rekomendacjami ENQA z Bergen, w procesie zapewniania jakości powinni być reprezentowani wszyscy kluczowi interesariusze, w tym m.in.: studenci, przedstawiciele biznesu, władz lokalnych/regionalnych i inni eksperci zewnętrzni, a informacje o wynikach uczelni, zarówno w obszarze badań, jak i jakości kształcenia, powinny być publicznie dostępne.

Ważną sprawą jest podjęcie próby radykalnej zmiany perspektywy patrzenia na szkolnictwo wyższe w Polsce przez odejście od perspektywy nakładów na kształcenie i przyjęcie perspektywy inwestycyjnej, która musi uwzględniać ocenę zadań realizowanych przez uniwersytety i wymiernych rezultatów ich działalności. Tylko takie podejście pozwoli na efektywną alokację środków budżetowych państwa i jednocześnie stworzy szanse na większe zaangażowanie środków prywatnych.

W ostatniej dekadzie szybki rozwój sektora usług sprzyjał zatrudnieniu osób o wykształceniu wyższym, nawet jeżeli profi l ich wykształcenia miał niewielki związek z profi lem danej branży.

Dynamicznie rosnący bank czy fi rma telekomunikacyjna, zwiększając sieć placówek detalicznych, poszukuje osób o wykształceniu wyższym, ale poza stanowiskami specjalistycznymi, niekoniecznie o profi lu fi nansowym czy ekonomicznym.

Ponadto pracodawcy nie mają dostępu do miarodajnych danych, które pozwoliłyby im na porównanie poziomu kształcenia różnych szkół wyższych.

Taka sytuacja sprawiła, że decyzja o wyborze dziedziny studiów utraciła nieco na znaczeniu – obecnie najwyraźniej dla perspektyw na rynku pracy bardziej liczy się sam fakt ukończenia studiów oraz to, czy ukończono je na poziomie licencjackim, czy magisterskim (Sztanderska, Wojciechowski 2008).

Kompetencje absolwentów polskich uczelni są jednak często nieadekwatne do potrzeb rynku pracy. Według badań ankietowych Światowego Forum Gospodarczego Polska pod tym względem zajmuje 19. miejsce w poszerzonej UE z oceną 4 w skali 1–7. Z kolei badanie wśród polskich przedsiębiorców wykazało, że jedynie 6% z nich wysoko ocenia umiejętności podejmowania decyzji przez nowo zatrudnionych absolwentów uczelni.

Jeszcze gorzej są oceniane umiejętności absolwentów w zakresie zarządzania projektami – aż 81% pracodawców uważa je za niskie, a pozostałe 19% za średnie1. W perspektywie 2030 r. trzeba się liczyć z rosnącym zapotrzebowaniem na kompetencje specjalistyczne, w miarę jak polska gospodarka przesuwać się będzie w stronę sektorów o wyższej wartości dodanej. Nabierać znaczenia będą również kompetencje ogólne, takie jak umiejętność pracy zespołowej, umiejętność rozwiązywania problemów i podejmowania decyzji czy znajomość języków obcych.

Jednym z problemów polskiej edukacji wyższej jest niskie i malejące zainteresowanie naukami ścisłymi i studiami technicznymi, które są istotne z perspektywy potrzeb gospodarki opartej na wiedzy. Na 1000 mieszkańców przypada u nas średnio 11,1 absolwenta kierunków przyrodniczych

i technicznych. Dla porównania współczynnik ten dla krajów UE wynosi 12,9. Niepokojący jest przy tym wyraźny trend spadkowy: w 2007 r. zanotowano blisko 6-procentowy spadek zainteresowania wśród kandydatów na uczelnie studiami na kierunkach inżynieryjno-technicznych i informatycznych.

Przy braku przejrzystej informacji dla pracodawców, pozwalającej ocenić jakość kształcenia na poszczególnych uczelniach i kierunkach studiów oraz dla studentów na temat karier zawodowych absolwentów, decyzje o doborze profilu studiów są nieoptymalne – de facto promuje się wybieranie „łatwych” kierunków. W związku z tym w ślad za wprowadzonymi niedawno rozwiązaniami w zakresie kontraktowania kierunków studiów należy nadal rozwijać system bodźców dla studentów, aby wybierali kierunki ważne strategicznie dla rozwoju kraju, i dla uczelni, aby zwiększały dostępność takich kierunków studiów, odpowiednio alokując swoje zasoby. Jeżeli uczelnie będą kształcić w kierunkach, które nie są zbieżne z potrzebami rynku pracy, to bezrobocie wśród absolwentów będzie rosło, a tzw. premia za edukację (różnica między zarobkami absolwentów uczelni i osób bez wyższego wykształcenia) oraz motywacja do studiowania i prestiż wykształcenia będą spadać.

Kompromitacja Krakowa: studia nie dla seniorów

Kraków: studia nie dla seniorów

Dziennik Polski

SPOŁECZEŃSTWO. Ogłaszamy kampanię: zakładamy Uniwersytet Trzeciego Wieku przy każdej wyższej uczelni pod Wawelem.

W Warszawie istnieje ich 24, w Łodzi – 11, w Trójmieście – 7, w Częstochowie – 4, we Wrocławiu – 3. Średnia słuchaczy: 400-500 osób. W Szczecinie, na Zamku Książąt Pomorskich trzeba odbywać ten sam wykład dwukrotnie, gdyż Sala Bogusława X mieści 350 krzeseł, a chętnych jest 700 seniorów. Tyle samo w Bydgoszczy i Gorzowie Wlkp.

Pękają w szwach aule i sale konferencyjne Białegostoku, Lublina, Rzeszowa, Przemyśla, Konina, Tarnowa (dwa Uniwersytety Trzeciego Wieku – 600 słuchaczy!), Opola, Kielc, Katowic, Nowego Sącza itd. Już w wielu miastach powiatowych są przynajmniej stowarzyszenia UTW (przykładowo: Łańcut, Mielec, Sanok, Jasło, Krosno, Nowy Targ czy Brzesko), a nawet w ambitnych gminach.

W Krakowie istnieje UTW przy UJ, skupiający zaledwie ok. 100 osób (ściśle limitowane miejsca – dlaczego?) oraz Akademia Pełni Życia – 60 stałych słuchaczy… Bez komentarza, albowiem jedyne słowo, jakie się nasuwa to – kompromitacja.

Dlaczego zastój panuje akurat w starej stolicy, gdzie narodziła się polska nauka, oświata, książki i gazety? Stąd przecież Akademia Krakowska promieniowała przez wieki na Rzeczpospolitą wszelkimi sposobami edukacji, także tworząc akademiole.

A teraz – co się stało, że wszyscy nas wyprzedzili?

Obecnie w naszym kraju jest 10 mln rencistów i emerytów. Za kilka lat 10 mln osób przekroczy 65. rok życia. Ponad czwarta część społeczeństwa staje się seniorami! To także problem całej Europy i wielu krajów świata. Dzięki medycynie, biochemii i innym naukom oraz czynnikom przedłużono życie średnio o 20-25 lat.

Wielce zawstydzający jest fakt wielkiego zapóźnienia środowiska akademickiego Krakowa w tym względzie. W porównaniu z siecią UTW w kraju – podwawelski gród jest białą plamą. Cóż stoi na przeszkodzie, aby wreszcie owe zaniedbania nadrobić i – co jest przecież dość proste – przy każdej z wyższych uczelni naszego miasta powołać do życia UTW. Zwłaszcza że każda posiada obszerne aule, sale wykładowe i konferencyjne, na dodatek aż się prosi wykorzystać Audytorium Maximum UJ czy salę olbrzyma – Nowohuckie Centrum Kultury.