Kudrycka: chcemy ograniczyć nieprawidłowości

Kudrycka: chcemy ograniczyć nieprawidłowości

PAP – Nauka w Polsce

Według minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbary Kudryckiej proponowane przez resort ograniczenie możliwości bezpłatnego studiowania drugiego kierunku ma na celu wyeliminowanie nieprawidłowości związanych z podejmowaniem kolejnego kierunku przez osoby, które „kolekcjonują dyplomy i stypendia socjalne”. Zgodnie z przedstawioną w poniedziałek propozycją MNiSW, student na studiach pięcioletnich nie będzie mógł przekroczyć 300 punktów ECST (Europejski System Transferu Punktów), a na studiach sześcioletnich 360 (w systemie ECST każdy rok studiów to 60 punktów wykorzystywanych na egzaminy i zaliczenia wykładów i ćwiczeń). Student otrzyma dodatkowe 30 punktów rezerwowych. 

Student, który będzie chciał podjąć studia na drugim kierunku będzie musiał za niego zapłacić lub będzie musiał się znaleźć w grupie 10 proc. najlepszych studentów na roku. Ministerstwo nauki tłumaczy, że w ten sposób chce poszerzyć dostęp studentów do studiów stacjonarnych w publicznych uczelniach wyższych.

Komentarze 3

  1. Kto chce studiować, niech płaci

    Mira Suchodolska

    http://www.polskatimes.pl/opinie/odredakcji/130178,kto-chce-studiowac-niech-placi,id,t.html

    O tym, że Ministerstwo Nauki chce wprowadzić opłaty za studiowanie na więcej niż jednym kierunku uczelni publicznych, pisaliśmy już w styczniu. Z entuzjazmem. Ten entuzjazm nie osłabł do dziś.

    Mam wielką nadzieję, że minister Kudrycka nie przestraszy się gniewnych okrzyków, które zaczęła wydawać opozycja, i nie wycofa się z tego rozsądnego planu. Bo, wbrew temu, co twierdzą jej adwersarze, studiowanie na dziesięciu (trzech, czterech etc.) kierunkach naraz, niewiele ma wspólnego z umiłowaniem wiedzy. Jest raczej wygodnym sposobem na życie ładnych paru tysięcy młodych ludzi. Na więcej niż jednym kierunku studiuje dziś co dziesiąty żak.

    Tyle że ja nie widzę powodu, dla którego mam sponsorować cwaniaków, którzy postanowili przyjąć niezobowiązującą posadę tzw. wiecznego studenta. Jeśli ktoś chce się bawić w przerwie między wykładami – proszę bardzo – za swoje. Tym bardziej że nic dobrego z tego nie wynika, ani dla młodego człowieka, który z opóźnieniem wkracza w dorosłe życie i trudno się mu jest w nim pozbierać, ani dla innych.

    60 proc. studiujących dziś osób uczy się na kierunkach i uczelniach płatnych. Najczęściej wywodzą się z uboższych środowisk. Nie starczyło dla nich miejsca na publicznych uczelniach. Ubiegły ich dzieciaki z zamożniejszych domów, z lepszym startem edukacyjnym. Jednak argumenty Ministerstwa Nauki, że kiedy wprowadzi się odpłatność za drugi i każdy kolejny kierunek, więcej miejsca będzie dla tej biedniejszej młodzieży, uważam za chybione.

    Takie rozumowanie pachnie punktami za pochodzenie stosowanymi w epoce, o której wolelibyśmy nie pamiętać. Lepiej zrobić coś innego – skończyć z mitem bezpłatnego szkolnictwa na wyższym szczeblu. Niech ten, który chce studiować – płaci. W publicznych i prywatnych szkołach. Wszak to inwestycja w przyszłość.

    Płatne studia to także ratunek dla naszych szkół wyższych, które plączą się w światowym ogonie. Na dofinansowanie, zatrudnienie lepszej kadry, na badania. I jednocześnie szansa dla studentów, że tutaj, w kraju, będą mieli dostęp do oferty edukacyjnej na najwyższym poziomie. Bo opłaty za studia oznaczają też zdrową konkurencję pomiędzy szkołami – na byle co nikt nie będzie chciał wydawać pieniędzy.

    Weźmy przykład krajów, których uczelnie wyższe znajdują się na samym topie naukowych „bestsellerów” świata. Żeby dostać się do którejś ze szkół bluszczowej ligi, trzeba mieć nie tylko porządne świadectwo, ale trochę dolarów na czesne. Najzdolniejsi mogą liczyć na stypendium. Ci troszkę mniej zdolni będą ciężko pracować, sprzedając hamburgery. I wyjdzie im to na zdrowie.
    Co z tymi, którzy nie załapią się na studia? Cóż, ktoś musi też naprawiać krany.

    • „kiedy wprowadzi się odpłatność za drugi i każdy kolejny kierunek, więcej miejsca będzie dla tej biedniejszej młodzieży, uważam za chybione.”
      a mógłbyś to poprzeć jakimiś argumentami? Argumentem za jest choćby to, że jeśli ktoś nie będzie mógł studiować za darmo to nie będzie płacił, bo jest to nie opłacalne(słyszał ktoś o tym, że osoby kończące 3 kierunki zarabiają więcej od 1 kierunkowców?:) Szczególnie mało zdolna młodzież z lewymi socjalnymi, studiująca dla tych lewych socjlanych, bądź osoby studiujące kierunek pokrweny(lub choćby drugą specjalność), gdzie maja przepisywane oceny lub 2 raz zaliczaja praktycznie identyczne przedmioty i w ten sposob dostaja naukowe, albo nawet stypendium ministra.
      Teraz jest nawet jeszcze nowsza moda: wielokierunkowcy zamawiani.
      Na szczescie poki co nikt nie wymyslil, kierunkow zamawianych zaocznych(stypa: 1000zl/mies, czesne: 500zl.mies:)

  2. Czemu akurat w edukacji szukają oszczędności? Niby to na młodych ludziach pokładają nadzieję na przyszłość. Właśnie pokazaliście nam jak nas szanujecie! Studiowanie dwóch kierunków nie jest na pewno zabawą, jest ciężką pracą. Do tej pory to był jedyny sposób na znalezienie lepszej pracy ale nawet to chcecie nam zabrać! Niech nie będzie dla nikogo zdziwienie jeszcze większa liczba emigracji młodych ludzi z kraju który nie wspiera a wręcz podrzuca kłody! Może powinniście poszukać oszczędności w swoich pensjach, bo jakoś nie macie żadnych problemów z ich podwyższaniem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: