Postęp degradacji intelektualnej wśród młodzieży przybiera już zatrważające rozmiary

Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci

GW

– Podczas wykładu mówię wolniej, bo wiem, że większość studentów ma problemy z przyswojeniem podstawowych informacji. Poziom wiedzy osób, które przychodzą na studia, jest żałośnie niski – alarmuje prof. Mikołaj Rudolf z Wydziału Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego

Postęp degradacji intelektualnej wśród młodzieży przybiera już zatrważające rozmiary. Jeśli go nie powstrzymamy, uniwersytetom grozi zapaść – mówi prof. Mikołaj Rudolf. – Nie chcę, aby tę opinię przyjęto za przejaw postawy „za moich czasów było lepiej”. Mam dowody żałosnego poziomu wykształcenia ludzi, którzy dzisiaj dostają zaświadczenia o uzyskaniu matury.

Profesor, wieloletni wykładowca Wydziału Chemii, jednym tchem wylicza zarzuty wobec studentów. Błędy ortograficzne w pracach zaliczeniowych to standard. Studenci coraz częściej stosują zapis fonetyczny zdań, co znaczy, że w ogóle nie czytają. Studenci chemii mają problemy z przeliczaniem jednostek miary i wagi, niektórzy nigdy samodzielnie nie obsługiwali żadnych urządzeń laboratoryjnych, nie przeprowadzali najprostszych doświadczeń. Na pytanie, kto potrafi zmontować prosty obwód elektryczny, zgłosiło się kilka osób z kilkudziesięciu obecnych na wykładzie. Student III roku chemii nie potrafił powiedzieć, na jakiej zasadzie świeci żarówka.

W polskim systemie szkolnictwa wyższego uczelnie dostają dotacje na kształcenie każdego studenta. Dzisiaj uczelnie muszą się bić o nowych studentów, bo idzie niż demograficzny. A za studentem idą pieniądze. Mniej studentów to mniej pieniędzy na dydaktykę. Rektora zastanowi malejąca liczba studentów i zacznie szukać oszczędności. Dlatego profesorowie przepuszczają coraz słabszych studentów. Potem muszą sobie radzić z wyrzutami sumienia. W jednym z instytutów na Uniwersytecie Wrocławskim wykładowca, który za bardzo dociskał na egzaminach, został zapytany wprost, czy chce nadal pracować w tym instytucie.

Prof. Mikołaj Rudolf wskazuje winnych zapaści intelektualnej wśród młodzieży. To kolejni ministrowie edukacji wprowadzający reformy w szkolnictwie, co kończy się zwykle wielomiesięcznym chaosem.


Komentarze 2

  1. Od SP, przez GIM po LO nigdy nie mogłem dotknąć żadnego urządzenia laboratoryjnego pomijając fakt, iż przez te 12 lat edukacji zajęć z takim sprzętem miałem może 12(czyli 1 zajęcie na rok).
    Za to na studiach w ciągu 1 roku musiałem się nauczyć obsługiwać ok. 6 takich urządzeń(wagi, wirówki etc wszystko z epoki Gierka).
    IMHO(jako studenta) największą wadą edukacji jest nauka oderwana od rzeczywistości. Nigdy nie byłem uczony na biologii o środowisku, które mnie otacza(za to sekwoje kalifornijską poznałbym z daleka;), historia współczesna; ta najbardziej przydatna to 2 lekcje(1 na PRL, 2 na Solidarność), za to wymienić wszystkich królów PL jeszcze nie dawno bym potrafił, w dodatku historia ta jest oderwana od historii światowej, słuszna jest zawsze PL racja, sytuacja geopolityczna ’39 to pakt Ribentrow-Mołotow, na fizyce nigdy nie montowałem podstawowych układów elektrycznych, ze schematu wiem tylko jak oznaczyć żarówkę i baterię, równolegle i szeregowo, ale nie wiem czemu w latarce łączy się inaczej niż w pilocie TV(a tak naprawdę to tak samo), nie wiem jak zrobić wulkan(doświadczenie chemiczne) tak popularny w amerykanskich filmach, i można by tak wymieniać jeszcze dużo…
    Za to edukacja przez te 12 lat na pewno nie dała mi pojęcia o samorządności, społeczeństwie, ekonomii, PRAWIE.
    Czyli tego co dziś najważniejsze nie nauczyła mnie wcale. A lekcje informatyki to już wogóle śmiech był! ‚Programować'(małpować) tak pisać cv nie:).
    Ale co tam, ważniejsze, że wiem, iż ptaki mają serce jak człowiek, Zeus wałił piorunami i mieszkał na Olimpie, Na+Cl daje sól kuchenną(wierzę, bo nigdy nie dane mi było na własne oczy zobaczyć). Pantofelka widziałem tylko w książce, i nie mam pojęcia co pływa w rzece pod moim blokiem.
    A studia? Boom na budownictwo; kierunek oblegany przez licealistów, co jest zmorą wykładowców, bo studenci nigdy nie byli na budowie; są całkowicie nie przygotowani tak jak jeszcze nie tak dawni studenci-absolwenci techników budowlanych… Ale przynajmniej matmę i fizykę zdają lepiej na 1 roku. W dalszym ciągu kontynuje się naukę teorii, gdyby nie wymagane uprawnienia budowlane to praktyki by wogóle nie było:P

  2. Poziom spada juz w podstawowce. Kiedys trzeba bylo czytac, byly konkursy lektur i sama nie wiem co, ale bylo tego mnostwo. Teraz szkola ogranicza sie jakby do minimum. Niestety, taki trend widac nie tylko w PL.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: