Działania operacyjne i dezintegracyjne wobec Gazety Polskiej

Niezależna pl logo

JESTEŚMY, BĘDZIEMY, GŁOSUJEMY

Tomasz Sakiewicz „Gazeta Polska”, 26-05-2009 

„Gazeta Polska” będzie się ukazywać. Wbrew doniesieniom „Gazety Wyborczej” nie tylko nie bankrutujemy, ale zaczynamy przynosić coraz większe zyski. Przybywa czytelników, szczególnie na portalu Niezależna.pl współpracującym z „GP”. W ostatnich dniach odnotowywaliśmy do 20 tys. indywidualnych wejść dziennie (około pół miliona miesięcznie).

Gonimy czołówkę pism związanych z bogatymi koncernami. Oczywiście mamy wiele problemów, np. bardzo mało reklam czy brak hojnych sponsorów. Musimy mieć środki na skromne wynagrodzenia dla przychodzących do naszego zespołu znanych dziennikarzy. Ostatnio po latach pracy w TVP wróciła do redakcji Anita Gargas. Przychodzą też inni dziennikarze znani z radia, telewizji, a nawet konkurencyjnych pism. Przychodzą, bo „Gazeta Polska” stała się oazą wolności dla środowisk patriotycznych.

Sukcesy „Gazety Polskiej” i nasza bezkompromisowość spowodowały największy w historii atak na redakcję. Były prezes nie tylko zablokował konta spółki, uniemożliwiając zapłacenie za druk czy rachunków za prąd i telefon, ale dwa dni przed walnym zgromadzeniem, które zdecydowało o jego usunięciu, zgłosił do sądu wniosek o upadłość. Prezes nie poinformował o tym udziałowców. Przekazał tę informację portalowi „Gazety Wyborczej”. Wedle naszej wiedzy wniosek nie ma szans na rozpatrzenie.
Próbie wykończenia spółki towarzyszyła kanonada oskarżeń pod moim adresem, mojej zastępczyni Katarzyny Hejke i innych członków zespołu. Codziennie media przynosiły wyssane z palca, często poza granicami absurdu informacje szkalujące redakcję i przedstawiające kompletnie nieprawdziwy stan finansów spółki wydającej „GP”.

Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów

Niech się święci 4 czerwca

Rz, Zdzisław Krasnodębski 26-05-2009

Kłopoty z organizacją narodowego święta pokazały, że trudno jest się cieszyć na siłę. Można tylko poudawać. Z tym powinniśmy sobie jednak poradzić, bo na udawaniu znamy się najbardziej – pisze filozof społeczny.

Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów 

Bilans dwudziestolecia w Polsce jest o wiele mniej jednoznaczny niż bilans niemiecki. Przestaliśmy być kolonią sowieckiego imperium, ale bieda i brak równości – równości wobec prawa i równości szans – pozostały. Nie daj Boże być w Polsce starym, chorym, niedołężnym i biednym.

Państwo polskie nie spełnia wielu podstawowych funkcji i już nawet się do tego przyzwyczailiśmy. Jesteśmy niemal całkowicie uzależnieni od kapitału zagranicznego. Nasi ekonomiczni stratedzy twierdzą, że na tym polega nasza wolność i rozwój gospodarczy.

Po krótkim okresie, w którym wydawało się, że możliwa będzie gruntowna reforma państwa, nie tyle wróciła III RP, ile nastała RPiP – Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów. Mamy pozorny budżet, pozorny brak kryzysu, pozorne sukcesy w polityce międzynarodowej itd. I bardzo dobry wizerunek. Słowianie lubią, jak wiadomo, sielanki, więc i tę chętnie zaakceptowali.

Trudności z organizacją narodowego święta pokazały jednak, że trudno jest, niestety, cieszyć się na siłę. Można tylko trochę poudawać. Z tym powinniśmy jednak sobie poradzić, bo na udawaniu znamy się najbardziej.

Duch Bolesława Bieruta nadal unosi się nad Uniwersytetem Wrocławskim.

Boleslaw Bierut

Nie przesunięcie, ale rozwalenie konferencji 

 Blog ks. Tadeusza Iaskowicza-Zaleskiego 2009-05-26

Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Marek Bojarski, twierdzi, że nie odwołał, ale tylko „przesunął” konferencję na okres powakacyjny, czyli w tzw. „ruski kalendarz”, w pełnym tego słowa znaczeniu. W tej sprawie dzwonią do mnie niektórzy zaproszeni prelegenci, których łącznie jest 12-stu. Twierdzą oni słusznie, że aby na nowo dopasowac terminy potrzeba wielu miesięcy. Poza tym nie wszyscy chcą się zgodzić na to, aby konferencję interdyscyplinarną przekształcić w internacjonalną, na dodatek z udziałem piewców UPA, SS Galizien i Stepana Bandery, którzy będą obrażać pamięć pomordowanych Polaków, Żydów i Ormian.

Trzeba dodać, że konferencja była przygotowywana od pażdziernika 2008 r., a jej program był znany Rektorowi od samego początku. Nie zgłaszał wtedy żadnego sprzeciwu. Dlaczego więc tak gwałtownie i tak radylanie zmienił zdanie? Powinien to uczciwie wyjasnić, najlepiej na pismie, tak prelegentom, jak i tym którzy chcieli wysłuchać zapowiedzianych wykładów.

Najgorsze jest jednak to, że ani rektor, ani jego dziekan nie pofatygowali się poinformowac o tym samych zainteresowanych. Ja też  do dnia dzisiejszego nic nie wiem, choć rzecznik prasowy uczelni dr Jacek Przygodzki pisze i wydzwania do różnych osób, naciskając je, aby mnie do przekonały do zmiany terminu. Ze mną, ani z innymi prelegentami jednak nie rozmawia, tak jak by nasze zdanie nie miało żadnej wartości. Nawiasem mówić, rzecznik prasowy w rozsyłanych e-mailach nie potrafi nawet poprawnie napisać mojego nazwiska.

No cóż, duch Bolesława Bieruta nadal unosi się nad Uniwersytetem Wrocławskim

Paranoja ’68

Bettina Röhl o Paranoi ’68

fronda.pl

2 czerwca 1967 roku zachodnioniemiecki policjant Karl Heinz Kurras zastrzelił studenta Benno Ohnesorga, który brał w Berlinie udział w demonstracji przeciwko wizycie szacha Iranu. Sąd uniewinnił Kurrasa, uznając, że strzelał w obronie własnej. Dla lewicowej młodzieży był to koronny dowód na to, że RFN jest kontynuacją Niemiec hitlerowskich, a Kurrasa oskarżano, że jest kryptonazistą. Jego ofiara została uznana za pierwszego męczennika ruchu studenckiego całego pokolenia ’68.

Okazało się jednak, że Karl Heinz Kurras był od 1955 roku agentem Stasi o pseudonimie Otto Bohl. W 1962 roku, czyli rok po zbudowaniu muru berlińskiego, złożył nawet wniosek o przyjęcie go do SED, partii komunistycznej w NRD. Otrzymał legitymację partyjną, a ze swymi mocodawcami ze Stasi kontaktował się za pomocą przydzielonej mu radiostacji. Za swoje donosy regularnie otrzymywał wynagrodzenie….

Zachodnioberlińska policja, jak wiele innych zachodnich instytucji, była silnie infiltrowana przez agentów Stasi. Karl-Heinz Kurras nie był przypadkiem odosobnionym. Jego historia jest doskonałą ilustracją systemu. Kurras jako młody mężczyzna spędził po wojnie kilka lat w sowieckiej niewoli a następnie najwyraźniej został jednym z tzw. przerobionych….

Uczestnicy ruchu ‘68 są dziś, na co wskazuje aktualna debata publiczna, u władzy w mediach, w instytucjach kulturalnych, wiodą prym w naukach humanistycznych, w wymiarze sprawiedliwości oraz w placówkach naukowych.

Uniwersytet Jagielloński daje, nie zabiera

IMG_4481

Uniwersytet Jagielloński daje, nie zabiera

Rz

Teza, że budowa nowego III Kampusu UJ ma się odbywać kosztem innych polskich uczelni, jest nieprawdziwa – rektor UJ polemizuje z Edmundem Wittbrodtem