NAUKA, CO POSZŁA W LAS

las

 

NAUKA, CO POSZŁA W LAS  

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski „Gazeta Polska”, 17-05-2009  

Wszyscy, co w Polsce uważają się za wielkich i mądrych, winni uczyć się od osób maluczkich. Wielkich tego świata warto by wysłać do wspólnot i rodzin osób niepełnosprawnych.

W sprawie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dostałem tak wiele listów, że postaram się odpowiedzieć na nie zbiorowo. Przede wszystkim zgadzam się z opiniami, że od doktoratu h.c. dla Juszczenki nie mniej kontrowersyjny jest doktorat dla José Barroso, przewodniczącego Komisji Europejskiej. Chodzi tutaj nie tyle o jego poglądy polityczne (swego czasu był on nawet członkiem maoistowskiego Rewolucyjnego Ruchu Portugalskiego Proletariatu), ile o poparcie dla aborcji na życzenie. Jeden ze studentów napisał: „Jeżeli polscy duchowni, wsparci przez katolików świeckich, są za obroną życia poczętego, to jak będzie wyglądać uniwersytet katolicki noszący imię Jana Pawła II, kiedy wręczy swój dyplom komuś, kto owego życia nie szanuje?”. Pytanie to jest bardzo trafne. Mam nadzieję, że liczne w Polsce organizacje „pro-live” będą pisać w tej sprawie do rektora KUL.

Przy okazji obrony życia warto zauważyć, jak ta sprawa rozstrzygana jest w Kościele katolickim w USA. Otóż w stanie Indiana inny katolicki uniwersytet, noszący piękną nazwę Notre Dame, wpadł na pomysł nadania 17 maja br. doktoratu h.c. w dziedzinie prawa Barackowi Obamie, prowadzącemu politykę proaborcyjną. Od razu zareagował na to ordynariusz diecezji, na której terenie znajduje się owa uczelnia, oświadczając, że nie przybędzie na uniwersytecką uroczystość. Poparło go aż 62 innych biskupów. Do zmiany decyzji wezwało władze uczelni także stowarzyszenie im. kard. Newmana. Pod petycją opublikowaną w internecie podpisało się już 350 tys. osób. Czasami warto podpatrywać pewne sprawy u katolików amerykańskich.

Inne listy zawierały pytania w sprawie odwołania konferencji na uniwersytecie noszącym imię kardynała Stefana Wyszyńskiego. Odpowiem krótko: patron tej uczelni był Prymasem Tysiąclecia, ale władze tej uczelni, ustępujące pod jednym tylko ciosem homoseksualnego lobby, nie są godne dalej reprezentować wspólnoty akademickiej ani w tej, ani w następnej kadencji. Pocieszające jest jednak to, że niektórzy naukowcy, jak np. ks. dr Dariusz Oko z Papieskiej Akademii Teologicznej, mają odwagę mówić o tym problemie, choć od kilku lat spotykają się ze strony owego lobby ze wściekłą nagonką.

Jak widać, o wartości danego profesora świadczy nie tyle jego zestaw tytułów naukowych czy piastowanych funkcji, ile wierność prawdzie.

Cyberslacking – prywata w czasie pracy

Cyberslacking – prywata w czasie pracy  

Rz

 Dziś najczęściej „zdradzamy” firmę, praktykując cyberslacking (obijanie się, leniuchowanie w sieci) – wykorzystywanie Internetu w pracy dla celów prywatnych.  

W Polsce cyberslacking uprawia aż 93 procent internautów. To więcej niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie zjawisko odnotowano na poziomie 90 procent. Proceder ma w naszym kraju przyzwolenie społeczne. Z badań wynika, że Polacy nie oceniają zjawiska nagannie – 74 procent respondentów uważa, że korzystanie z Internetu do celów prywatnych w miejscu pracy nie jest niczym złym i że nie przeszkadza w wykonywaniu obowiązków. Nieco ponad połowa traktuje cyberslacking jako potrzebną chwilę odpoczynku, a dokładnie 50 proc. jest zdania, że wszyscy, którzy mają w pracy dostęp do Internetu, postępują podobnie.

Cyberslacking w Polsce to cztery najczęściej wykonywane czynności: sprawdzanie prywatnej poczty, przeglądanie serwisów, rozmowa ze znajomymi i udział w aukcjach internetowych.Według proszonych o opinię psychologów pracy nie ma dobrego rozwiązania i koncepcji przeciwdziałających cyberslackingowi. Instalowanie programów monitorujących czy blokujących działania pracowników często ich demotywuje i bardzo źle wpływa na atmosferę w firmie. Z drugiej strony nieograniczony dostęp do sieci może spowodować systematyczne pogrążanie się firmy w chaosie. Dlatego każda organizacja powinna, na bazie własnych doświadczeń, profilu działalności i wewnętrznej polityki bezpieczeństwa, wprowadzać indywidualne zasady korzystania z Internetu.