Nie można badać dyplomów

Nie można badać dyplomów 

Rz

Organy samorządu zawodowego pielęgniarek nie mogą badać wymaganych standardów kształcenia w akredytowanych szkołach wyższych – stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny.

Jeżeli osoba starająca się o potwierdzenie prawa wykonywania zawodu pielęgniarki, ma dyplom ukończenia szkoły wyższej, posiadającej akredytację, organy samorządu zawodowego pielęgniarek nie mogą badać, czy szkoła ta spełniała wymagane standardy kształcenia – stwierdził NSA w uchwale podjętej w siedmioosobowym składzie (sygn. II OSKL 2/08) . 

Nie uznany magister 

Zgodnie z art. 11 ust. 1 ustawy z 1996 r. o zawodach pielęgniarki i położnej, prawo do ich wykonywania stwierdza okręgowa rada pielęgniarek i położnych. Warunkiem jest m.in. posiadanie dyplomu ukończenia polskiej szkoły pielęgniarskiej lub położnych.

Czy Chińczycy uratują polskie szkoły wyższe ?

Chiński profesor na każdym wydziale politechniki  

GW

Dlaczego nie? Z taką właśnie misją – pozyskania dla każdego wydziału Politechniki Opolskiej naukowca z Uniwersytetu Technicznego w Pekinie – pojechali tam wszyscy dziekani i dwóch prorektorów naszej politechniki.- Zależy nam na sprowadzeniu naszej współpracy z poziomu oficjalnego, z poziomu rektorów, do kwestii merytorycznych, szczegółowych – mówi prof. Jerzy Skubis, rektor PO. – Uznaliśmy, że jest wiele płaszczyzn, na których możemy współpracować, i wiele dziedzin, w których na takiej współpracy możemy skorzystać. Choćby medycyna chińska, choćby sport – w końcu Chińczycy wygrali olimpiadę, choćby nauki ekonomiczne – dokonali w ostatnich latach gigantycznego postępu.
Prof. Skubis dodaje, że jego uczelnia jest przygotowana na przyjęcie sześciu profesorów, po jednym na każdy wydział, na okres od roku do pięciu lat; ma już na to pieniądze, organizacyjnie także jest gotowa. – Zdaję sobie jednak sprawę, że to może być trudne, że może na początek przyjedzie do nas jedna osoba, ale docelowo interesowałaby nas szeroka współpraca – mówi.

Przyszli studenci muszą uważać na finansowe pułapki

Przyszli studenci muszą uważać na finansowe pułapki  

Dziennik Polski

EDUKACJA. Od nowego roku uczelnie będą musiały zrezygnować z pobierania niektórych opłat. Studenci zarówno uczelni państwowych, jak i prywatnych nie będą już płacić m.in. za rejestrację na kolejny semestr i rok, egzaminy poprawkowe, komisyjne oraz dyplomowe. Uczelnie nie będą mogły też pobierać opłat za złożenie i ocenę pracy dyplomowej oraz za suplementy do dyplomów. Takie zmiany przewiduje ministerialny projekt reformy studiów.

– Znane są nam przypadki, kiedy nawet uczelnie publiczne – z powodu nieprzejrzystości przepisów ustawy o szkolnictwie wyższym – pobierały nieuzasadnione, dodatkowe opłaty administracyjne – tłumaczy Bartosz Loba, rzecznik resortu.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego konsultuje właśnie ze środowiskiem akademickim katalog dozwolonych i zakazanych opłat. Zacznie on obowiązywać prawdopodobnie od 2010 roku.

– Często przy wyborze szkoły studenci kierują się reklamą. Uczelnia kusi na przykład niskim czesnym, a dopiero później okazuje się, że wiele innych opłat ukrywała przed kandydatami – mówi Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta.

Jakie źródło informacji, taki efekt poznawczy – panie profesorze

Walka na insynuacje i pomówienia

Rz

Nie chcę dłużej odpowiadać na zarzut, że jestem narodowcem. Takie ustawianie mojej osoby przez Andrzeja Friszkego nazywam operacją wstępną, służącą wykluczaniu mnie z grona naukowców, którym wolno w Polsce pełnić funkcje publiczne.

„Problemem Jana Żaryna”, że się posłużę cytatem z artykułu Andrzeja Friszkego, nie jest to, iż nie odciąłem się od „Glaukopisu”, by przyznać rację atakującym go publicystom z „Gazety Wyborczej”, ale problemem Andrzeja Friszkego jest to, że czyta gazety, w których zamieszcza się teksty i wypowiedzi nieautoryzowane, a ewentualne sprostowania wrzuca do śmieci. Jakie źródło informacji, taki efekt poznawczy – panie profesorze…

Autor jest doradcą prezesa IPN i profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Do niedawna był dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN – został z tego stanowiska zwolniony, gdy uznał za błąd wydanie Lechowi Wałęsie statusu poszkodowanego przez SB

Minister sprawdza ile etatów mają naukowcy

Minister sprawdza ile etatów mają naukowcy  

Onet.pl

„Metro”: minister Barbara Kudrycka zaczęła kontrolować, na ilu etatach pracują naukowcy. Prywatne i państwowe uczelnie do 20 maja muszą przekazać Ministerstwu Nauki informacje o tym, gdzie są zatrudnieni pracownicy naukowi.
W środowisku akademickim krążyły legendy o doktorach i profesorach, którzy brali pieniądze za wykłady w ośmiu albo dziesięciu uczelniach, ale na połowie zajęć się nie pojawiali. Na takich „latających” między uczelniami profesorów studenci skarżyli się nieraz, również na łamach tej gazety.
Minister Kudrycka obiecała z tym skończyć. Pod koniec kwietnia poprosiła rektorów o raporty o tym, na ilu etatach zatrudnieni są ich pracownicy naukowi. Wytłumaczyć mają się zarówno naukowcy ze szkół prywatnych, jak i z państwowych. Jednak choć czas mają tylko do 20 maja, resort nie dostał jeszcze żadnych odpowiedzi.