Jak wygląda swoboda badań historycznych w Rosji?

Suworow: Rosja chyli się ku upadkowi  

Fakt – Opinie

Z Wiktorem Suworowem rozmawia Marcin Herman

eJak wygląda swoboda badań historycznych w Rosji?
– Rosyjscy historycy zawsze podkreślają, że przed paktem Ribbentrop-Mołotow był „zdradziecki” układ monachijski, gdy państwa zachodnie oddały Hitlerowi Czechosłowację. I niby dlatego przez to ZSRR był zmuszony podpisać z Niemcami pakt. Rosyjscy historycy twierdzą, że jedynie Sowieci deklarowali pomoc militarną Czechosłowacji. Mój przyjaciel, historyk, zwrócił się z prośbą do naszego MSZ by pokazać mu odpowiednie dokumenty, które miałyby o tym świadczyć. Dostał odpowiedź, że wszelkie informacje znajdują się w książce „ZSRR w walce o pokój w przededniu II wojny światowej” napisanej w czasach Chruszczowa. Do dokumentów dostępu nie ma, choć działo się to ponad 70 lat temu. Czechosłowacja ani ZSRR nie istnieją, a dokumenty dotyczące stosunków dwóch nieistniejących państw są nadal tajne, chociaż już po 30 latach powinny być udostępnione. Taką właśnie mamy wolność badań historycznych.

Prorektor UKSW musi się wytłumaczyć z ograniczenia wolności słowa

Prorektor UKSW musi się wytłumaczyć z ograniczenia wolności słowa  

fronda.pl    

Rzecznik Praw Obywatelskich wystosował oficjalne pismo do Prorektora UKSW ds. studenckich Prof. dr hab. Marka Kowalskiego, w którym żąda wyjaśnień w sprawie przyczyn odwołania konferencji naukowej pt. „Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia”.

W liście do Prorektora UKSW RPO Janusz Kochanowski pisze m.in.:

Media szeroko informowały odwołaniu przez Pana Rektora, z obawy o wizerunek uczelni, konferencji naukowej przygotowywanej przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego „Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia”. W konferencji tej miało wziąć udział, jak zapowiadano, duże grono autorytetów naukowych z kraju i zagranicy. „Homoseksualizm nie jest tematem tabu i może być poruszany na uczelnianych konferencjach” – to słowa Pana Rektora przytaczane przez media.

Dlatego też budzi zdziwienie fakt, iż Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, kontynuujący chlubne tradycje Akademii Teologii Katolickiej, uczelni będącej zawsze, nawet w trudnych dla swobody wypowiedzi czasach, przykładem dla innych w kształtowaniu swobody nauczania, podjął tego rodzaju decyzję”.

W liście do Prorektora UKSW RPO Janusz Kochanowski pisze m.in.:

Media szeroko informowały odwołaniu przez Pana Rektora, z obawy o wizerunek uczelni, konferencji naukowej przygotowywanej przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego „Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia”. W konferencji tej miało wziąć udział, jak zapowiadano, duże grono autorytetów naukowych z kraju i zagranicy. „Homoseksualizm nie jest tematem tabu i może być poruszany na uczelnianych konferencjach” – to słowa Pana Rektora przytaczane przez media.

Dlatego też budzi zdziwienie fakt, iż Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, kontynuujący chlubne tradycje Akademii Teologii Katolickiej, uczelni będącej zawsze, nawet w trudnych dla swobody wypowiedzi czasach, przykładem dla innych w kształtowaniu swobody nauczania, podjął tego rodzaju decyzję”.

Studiować z pasją, oby nie szewską

Najważniejsze: wybrać tak, by studiować z pasją i potem wykonywać wymarzony zawód 

Rz  

Z utalentowanego humanisty nie zrobimy dobrego inżyniera. Kandydaci powinni wybierać studia, które odpowiadają ich możliwościom. Rozmowa z prof. Barbarą Kudrycką – ministrem nauki i szkolnictwa wyższego..Najistotniejsze jest, by wybrać taki kierunek, aby móc studiować z pasją i po ukończeniu studiów wykonywać wymarzony zawód. Natomiast żeby znaleźć właściwą szkołę wyższą, to warto oczywiście zajrzeć do rankingów, ale trzeba też szukać informacji o uczelni w innych źródłach. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na kadrę akademicką, na efekty prowadzonych badań, na zakres współpracy międzynarodowej, a także odsetek studentów cudzoziemców. Ważne jest również, by sprawdzić na stronach naszego ministerstwa, czy uczelnia posiada uprawnienia do prowadzenia danego kierunku studiów. Czasami zdarza się, że te uprawnienia są zawieszone lub cofnięte, a uczelnia nadal prowadzi nabór.

Ranking uczelni, czyli pomiar grubości włosa w granicach błędu

Jagielloński o włos przed Warszawskim  

Rz

Uczelnia z Krakowa ułamkami punktów pokonała stołeczny uniwersytet. Trzeci jest Uniwersytet im. Adama Mickiewicza z Poznania.  

Od początku Rankingu Szkół Wyższych „Rz” i „Perspektyw” o pierwsze miejsce ostro rywalizowały ze sobą najstarsza polska uczelnia z Krakowa i największa w kraju z Warszawy.

W pierwszym zestawieniu w 2000 roku zwyciężył Uniwersytet Jagielloński. Wówczas różnica wynikająca z rankingowych wyliczeń była między uczelniami znacząca, bo wskaźnik dla UJ wynosił 100, zaś dla UW – 67. Z roku na rok dystans między uniwersytetami się zmniejszał. Pięć razy na podium stawał Kraków i pięć razy Warszawa.

Jakość kształcenia w obu uczelniach jest tak podobna, że sama kapituła tego jubileuszowego, dziesiątego już Rankingu Szkół Wyższych 2009 miała problem z rozstrzygnięciem, czy nie przyznać po raz pierwszy w historii rankingu miejsca ex aequo. Tego jednak nie przewiduje regulamin.

Ostatecznie zwyciężył Uniwersytet Jagielloński (wskaźnik rankingowy 100, wskaźnik dla UW 99,90). – Obie uczelnie są na zbliżonym poziomie. Nawet różnica w ich wskaźnikach rankingowych jest na granicy błędu – mówi prof. Marek Safjan, przewodniczący kapituły rankingu, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

O miejscu w zestawieniu decydują punkty przyznawane za cztery cechy uczelni: prestiż, siłę naukową, warunki studiowania i umiędzynarodowienie studiów. Na każdą z tych cech składa się jeszcze kilka szczegółowych kryteriów, np. preferencje pracodawców, cytowania prac naukowych, osiągnięcia sportowe, programy prowadzone w językach obcych. Uczelnie oceniamy w czterech kategoriach: akademickie, niepubliczne magisterskie, niepubliczne licencjackie, państwowe wyższe szkoły zawodowe.

Ze szczegółowych zestawień wynika, że krakowską uczelnię nieco wyżej oceniają sami profesorowie, zaś warszawską– pracodawcy. UJ lepiej wypada, jeśli chodzi o zasób bibliotek, UW daje znów więcej możliwości rozwijania zainteresowań naukowych i kulturalnych.

Ranking najlepszych uczelni akademickich w Polsce

Ranking najlepszych uczelni akademickich w Polsce

Serwis MNiSW

Już po raz 10 miesięcznik edukacyjny „Perspektywy” i „Rzeczpospolita” ogłosiły wyniki Rankingu Szkół Wyższych. W uroczystości, podczas której ogłoszono wyniki tegorocznej edycji rankingu, uczestniczyła podsekretarz stanu, prof. Grażyna Prawelska-Skrzypek.

Na czele rankingu znalazły się dwie znakomite polskie uczelnie: Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski. Kolejne miejsca przypadły Uniwersytetowi im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Politechnice Warszawskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie. 

Obok uczelni akademickich oceniono także: niepaństwowe uczelnie magisterskie (zwyciężyła Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie); niepaństwowe uczelnie licencjackie (najlepsza okazała się Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna im. J. Zamoyskiego w Zamościu) oraz państwowe wyższe szkoły zawodowe (wygrała Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Prezydenta St. Wojciechowskiego w Kaliszu).

W ocenie brano pod uwagę prestiż szkoły, siłę naukową, warunki studiowania oraz umiędzynarodowienie studiów. Nowością w stosunku do lat poprzednich jest wprowadzenie kryteriów bazujących na publikacjach i cytowaniach wykorzystujących bazę SCOPUS.

Nagrody specjalne dla szkół, które mogą poszczycić się szczególnymi osiągnięciami w minionym roku otrzymały:

  • w kategorii Kuźnia Kadr 2009 – Uniwersytet Warszawski
  • w kategorii Awans 2009 – Akademia Medyczna im. Piastów Śląskich we Wrocławiu oraz Akademia Krakowska im. A. Frycza Modrzewskiego
  • w kategorii Misja 2009 – Szkoła Główna Służby Pożarniczej w Warszawie.

Ranking Szkół Wyższych 2009 – plik PDF.

Dni Mediacji i Negocjacji Uniwersytetu Warszawskiego

Dni Mediacji i Negocjacji Uniwersytetu Warszawskiego  

PAP – Nauka w Polsce

Pokazy mediacji, szkolenia, prezentacje filmów edukacyjnych oraz III Ogólnopolski Turniej Negocjacyjny zaplanowano w ramach Dni Mediacji i Negocjacji Uniwersytetu Warszawskiego, które odbędą się w dniach 14-16 maja. 
Studenci i pracownicy UW będą zapoznawać się z polubownymi metodami rozwiązywania konfliktów. W ramach akcji promującej mediacje zostanie również uruchomiony punkt konsultacyjny dla warszawiaków.

Głównym celem imprezy jest popularyzacja idei polubownego rozwiązywania sporów w życiu codziennym, w różnych jego dziedzinach – od stosunków rodzinnych po spory właściwe dla środowiska akademickiego.Celem Dni Mediacji i Negocjacji jest popularyzacja idei polubownego rozwiązywania sporów w życiu codziennym – zarówno wśród studentów, pracowników naukowych i administracyjnych uczelni, jak i mieszkańców Warszawy. „Edukacja odebrana na wyższych uczelniach ma wpływ na późniejsze zachowania młodego pokolenia, a przez to na otoczenie i kulturę rozwiązywania sporów w społeczeństwie – mówi dr Ewa Gmurzyńska z Centrum Rozwiązywania Sporów i Konfliktów. – Promując mediację staramy się pokazać, jak zmieniać utarte stereotypy o drugiej stronie konfliktu i jak kreatywnie podchodzić do rozwiązywania sporów”.

Cenzor PRL naczelnikiem w IPN

Cenzor PRL naczelnikiem w IPN 

Teraz My

Szef olsztyńskiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej był cenzorem w PRL – ujawnili reporterzy programu „Teraz My!”. – Niczego nie ukrywałem – broni się prof. Stanisław Achremczyk. Historyk stwierdził, że kierownictwo IPN wiedziało o jego przeszłości. Eksperci wskazują, że ustawa zabrania zatrudniania pracownika cenzury w IPN.

Prof. Stanisław Achremczyk nie ukrywa, że w przeszłości pracował jako cenzor w olsztyńskim oddziale Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. – Byłem referentem i pracowałem nad książkami wydawanymi przez Akademię Rolniczo-Techniczną – przyznał szef olsztyńskiej delegatury IPN. Achremczyk broni się jednak, że nigdy niczego nie ukrywał i złożył w IPN „stosowne oświadczenie”. – Nie widzę konfliktu interesów, skoro minęło już 30 lat – stwierdził naukowiec.

Nadbużańska Szkoła Wyższa uzupełnia lukę

Absolwenci wyjechali na Zachód 

Rz

Nawet co czwarty mieszkaniec 17-tysięcznego miasta na Podlasiu utrzymuje się z pracy za granicą. Młodzi i wykształceni wyjechali. Ich miejsca powoli zapełniają 50-latki, które podnoszą swoje kompetencje na studiach.  

50-latek na uczelni 

To właśnie brak dobrze wykształconych pracowników był motywem założenia w Siemiatyczach Nadbużańskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego.

– Co roku mniej absolwentów wyższych uczelni wracało w rodzinne strony. A wymogi pracodawców były nieubłagane, bo dziś wyższe wykształcenie to standard, dlatego zabraliśmy się za szeroko pojętą promocję edukacji – mówi „Rz” Jan Zalewski, prezes stowarzyszenia.

Głównym celem organizacji było powołanie w Siemiatyczach pierwszej uczelni. Nadbużańska Szkoła Wyższa, która kształci na kierunku zarządzanie, powstała w 2001 roku.

– Nasza oferta jest przystosowana do lokalnych potrzeb – mówi Krzysztof Rożuk, kanclerz uczelni. – Zaczęliśmy zabiegać o 40-, 50-latków, którzy chcąc utrzymać pracę lub awansować, musieli się dokształcić.

Jedna trzecia studentów NSW to ludzie w wieku ok. 50 lat. Co roku uczelnię kończy kilkadziesiąt osób z powiatu siemiatyckiego, których nie stać było na studiowanie w dużych ośrodkach akademickich. – I tak powoli uzupełniamy lukę po dwudziestoparolatkach. Kto wie, gdyby nie nasza szkoła, może w Siemiatyczach zabrakłoby rąk do pracy – uśmiecha się Rożuk.

Wykształceni Polacy emigrują z kraju

Wykształceni Polacy emigrują z kraju  

Rz

Raport Komisji Europejskiej. Z Polski wyjeżdżają ludzie młodzi i lepiej wyedukowani niż ogół społeczeństwa. – To drenaż mózgów – przestrzegają unijni eksperci.

Na początku 2008 roku 2,3 miliona Polaków przebywało za granicą dłużej niż dwa miesiące – wynika z najnowszego raportu Komisji Europejskiej dotyczącego migracji w Europie.

Wyjeżdżają głównie ludzie bardzo młodzi (połowa ma mniej niż 29 lat), przede wszystkim mężczyźni, najczęściej z wschodniej i południowej Polski. Zaskakuje wysoki odsetek osób z wyższym wykształceniem wśród emigrantów zarobkowych. Aż 25,7 proc. z nich ma wyższe wykształcenie, w całej populacji Polski zaś – 14,7 proc. „Wskazuje to na pojawienie się zjawiska drenażu mózgów” – ocenia raport Komisji..

Jaką pracę mogą znaleźć dobrze wyedukowani emigranci w zachodniej Europie? Na przykład w Wielkiej Brytanii i Irlandii czekają na nich głównie – jak zaznaczono w raporcie – prace „proste i nisko płatne”.

– Oferta dla imigrantów po zawodówce i tych z dyplomem magistra jest bardzo często taka sama – mówi dr Paweł Kaczmarczyk z Ośrodka Badań nad Migracjami UW.