Nieuczciwość PRL-u, nieuczciwość czasu kryzysu

Nieuczciwość PRL-u, nieuczciwość czasu kryzysu -B.Fedyszak-Radziejowska w Zeszytach Karmelitańskich

Nieuczciwość to w zasadzie nic wielkiego, to takie drobne odstępstwo od obowiązujących i akceptowanych zasad. Czasami konieczne, bo inaczej się nie da, czasami wygodne, bo ułatwia życie. Bywa, że nieuczciwość przynosi korzyści, raz większe, raz mniejsze, zwykle pozwala żyć i daje żyć innym. Słabości, ludzka rzecz. Nikt nie jest doskonały, każdemu może się zdarzyć… Nieuczciwość to przecież nie jest nikczemność czy podłość, to tylko ludzka słabość i nikt z nas nie jest tu bez winy.

Przypadek PRL-u

System to było oczywiście coś więcej – zbrodnicze założenia, likwidacja prywatnej własności i całych grup społecznych, narzucana przemocą ideologia „naukowego marksizmu”, nieobecne państwo i omnipotencja partii całkowicie zależnej od ZSRR. To cenzura, represje, więzienia, nieznani sprawcy i znani esbecy.

Ale tym, co deprawowało najgłębiej, była nomenklatura wprowadzająca do codziennego i publicznego życia nieuczciwość. Nomenklatura, czyli niezliczone wykazy stanowisk, na które partia dobierała ludzi. Wszyscy „ważni” – od posłów, ministrów, dyrektorów zakładów przemysłowych, szkół, przedszkoli, instytutów naukowych, przewodniczących sądów powszechnych i komendantów posterunków milicji po pomniejszych kierowników – zatwierdzani byli przez stosowne organa partii. Nawet powołanie przewodniczącego osiedlowego stowarzyszenia hodowców gołębi (lub kanarków, jak kto woli) poprzedzała zgoda osiedlowego lub dzielnicowego komitetu PZPR.

W potrzasku nomenklatury 

Naszej nieuczciwości powszechnej uczył nas system awansowania i degradowania, karania i nagradzania, obowiązujący w tym swoistym, wielkim, socjalistycznym zakładzie pracy, którym był PRL…

Stare elity polityczne, elity nauki, kultury, gospodarki, policji, służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości w dużej mierze wymordowali Niemcy i Sowieci, a unicestwił je (i ostatecznie zmarginalizował) PRL. Te nowe, mianowane przez partię, rozliczane były głównie z posłuszeństwa i lojalności wobec tzw. obozu socjalistycznego. Nikt, kto nie zyskał akceptacji partii, nie miał szans na wysokie stanowisko, na kierowanie innymi, na nagradzanie i karanie, a więc decydowanie o ich przydatności. I tak co najmniej dwa pokolenia wychowano w przekonaniu, że moralność tworzą bardzo elastyczne, rozciągliwe normy. Przez cztery dziesięciolecia kształtowała się PRL-owska nieuczciwość, w której budowano wyspy „normalnej” moralności, uczciwości oraz prawości, zamieszkiwane głównie przez ludzi zwyczajnych i „swoich”….

Nasza dzisiejsza nieuczciwość nie wzięła się ani z „odwiecznych” polskich wad, ani z niedoskonałości polskiego katolicyzmu, chociaż najbardziej elitarne środowiska pisują o nim, że jest on płytki i pełen hipokryzji. Te głębokie rany pozostawił w nas PRL i jego demoralizujący system nagradzania nieprawości. To była bardzo zła szkoła moralności i bardzo skuteczna szkoła nieuczciwości. Mam wrażenie, że próbujemy bezczynnie doczekać czasów, w których „worki” B. Franklina zostaną w końcu napełnione wszelkimi dobrami i wtedy „same” się wyprostują. To bardzo przygnębiający pomysł na Polskę wolną od nieuczciwości. A jeszcze bardziej przygnębiają praktyki przyzwalania „swoim” na wiele i ścigania „nieswoich” tylko po to, by więcej „zostało dla naszych”. To jest właśnie PRL w czystej postaci, tyle tylko, że dzisiaj usprawiedliwienia w rodzaju: „Inaczej się nie da” – nie mają sensu. Da się, trzeba po prostu zacząć.

 

 

Flos Carmeli Sp.z o.o.
Wydawnictwo Warszawskiej Prowincji Karmelitów Bosych
ul. Działowa 25 ; 61-747 Poznań
tel.0-61 856 08-34
wydawnictwo@floscarmeli.poznan.pl
www.floscarmeli.poznan.pl