Propozycja Karty Etyki Internauty Na Poziomie

Propozycja Karty Etyki Internauty Na Poziomie:

1. Szanuj swojego rozmówcę jak w realnym świecie.
2. Twoje internetowe działania mają swoje skutki w świecie rzeczywistym.
3. Nie podsycaj konfliktów swoimi działaniami.
4. Staraj się ignorować prowokacje i ich autorów.
5. Buduj przyjazne relacje z innymi współużytkownikami Internetu.
6. Zwracaj uwagę na wulgaryzmy.
7. Reaguj pomocą w stosunku do osób będących ofiarami prowokacji lub przemocy w Internecie.
8. Nie działaj na szkodę innych Internautów.
9. Traktuj innych w taki sposób jakbyś sam chciał być potraktowany.
10. Zachowaj spokój w sytuacjach budzących duże emocje.
11. Przemyśl swoje wypowiedzi zanim je opublikujesz.
12. Daj innym przykład zachowania Internauty na Poziomie.

Nam śpiewać zakazano !

GRONKIEWICZ-WALTZ ZAKAZAŁA „POLSKIEGO ŚPIEWANIA”!

wg, Niezalezna.pl, 30-04-2009

Urzędnicy prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz (PO), zakazali organizacji koncertu „Polskie Śpiewanie” na placu Zamkowym. Impreza odbędzie się o tej samej porze (2 maja o godz. 15) w kinie Palladium przy ul. Złotej 9. Prosimy o powiadomienie znajomych!

O zmianie miejsca koncertu prosimy poinformować wszystkich swoich znajomych, którzy zamierzali udać się na „Polskie Śpiewanie”. Najlepiej zrobić to e-mailem bądź SMS-em. 

Program i przebieg koncertu pozostaje ten sam. Spotykamy się 2 maja o godz. 15, tyle że w kinie Palladium przy ul. Złotej 9. Na estradzie wystąpią Andrzej Rosiewicz, Dominika Świątek, Marcin Wolski oraz zespoły folklorystyczne. Wspólnie będziemy śpiewać pieśni patriotyczne – coraz mniej chętnie widziane, jak widać, w III RP Donalda Tuska. W koncercie wezmą także udział dzieci niepełnosprawne, które miały zaprezentować swoje talenty artystyczne na placu Zamkowym.

 „Koncert zakazanych piosenek patriotycznych

2.05.09 godz. 15.00

Kino Palladium Złota 9”

Piąta próba wyjaśnienia sprawy śmierci studenta UJ Stanisława Pyjasa

Czterogodzinne przesłuchanie TW Ketmana

Dziennik Polski

ŚLEDZTWO. Żadnych informacji na temat treści zeznań Lesława Maleszki, przesłuchiwanego wczoraj ponad cztery godziny w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, nie ujawnił mediom szef tutejszego pionu śledczego IPN prokurator Piotr Piątek. Ze względu na dobro śledztwa – jak stwierdził.

To już piąta próba wyjaśnienia sprawy śmierci studenta UJ Stanisława Pyjasa.

Lesław Maleszka, jego ówczesny przyjaciel, był przez lata wyjątkowo aktywnym tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i na Pyjasa regularnie donosił. Maleszka, do niedawna pracujący w archiwum „Gazety Wyborczej”, był już przesłuchiwany we wcześniejszych śledztwach. Wczoraj i on nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Powiedział tylko po wyjściu z budynku IPN, że został przez prokuratora zobowiązany do dochowania tajemnicy śledztwa. Potwierdził też jednemu z reporterów, iż prokurator zapytał go, czy czuje się współodpowiedzialny za śmierć Pyjasa w 1977 r.

Nieprzejrzystość walczących z nieprzejrzystością, czyli Transparency International pod lupą

Wątpliwy biznes pogromców korupcji

Dziennik

Transparency International, pozarządowa organizacja zwalczająca korupcję, prowadzi kontrowersyjny biznes – za kilkadziesiąt tysięcy złotych wystawia certyfikat moralności firmom w kłopotach. Takie świadectwo otrzymał choćby klub piłkarski Widzew w samym szczycie afery korupcyjnej. W zamian został darczyńcą stowarzyszenia.

Transparency International Polska jest jak widmo. Nie można się do niej dodzwonić, jej biuro jest zamknięte na głucho. Lista sponsorów? Sprawozdanie finansowe? Spotkanie z prezesem? Nic z tego. Organizacja strzeże swoich tajemnic. Nie lubi pytań. Zwłaszcza tych o kodeks etyczny.

Wystarczy spytać o finanse, współpracę ze sponsorami i zasady działania TI Poland, żeby prezes organizacji Anna Urbańska wyłączyła komórkę i nie odpowiadała na prośby o spotkanie. Podobnie na pytania reaguje Paweł Kamiński, jedna z najważniejszych osób w TI Polska, pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości. Na pytania DZIENNIKA działacze TI Polska zgodzili się odpowiedzieć jedynie mejlowo.

Zbadaliśmy, czym zajmuje się organizacja, która zwalcza nieprawidłowości w życiu publicznym. Łamanie własnego kodeksu etycznego to tylko drobny przykład patologii, które trawią Transparency International Polska.

Kilka lat temu (na żądanie centrali w Berlinie) TI Polska uchwaliła swój kodeks etyczny. Głosi on wprowadzenie „zasady przejrzystości do działań stowarzyszenia, zwłaszcza w odniesieniu do zagadnień związanych z finansami i funduszami”.

Chcieliśmy sprawdzić, kto wspiera TI Polska i na jakich zasadach. Nic z tego: ze strony internetowej organizacji zniknęły roczne raporty (w tym sprawozdania finansowe). Od wielu miesięcy nie można się z niej dowiedzieć, kto zasiada we władzach TI. Od dwóch lat – choć ma taki obowiązek – TI nie składa sprawozdań finansowych w sądzie. Nie składa ich również w warszawskim urzędzie miasta, który formalnie ją nadzoruje. Nigdy publicznie nie ujawniła, od kogo dostaje darowizny. TI twierdzi, że od jesieni 2008 r. pracuje nad nową stroną internetową, a informacji udziela każdemu, kto… się o nie spyta.

Czy Transparency robi audyty za darmo? Powinna, bo żyje z grantów i dotacji, nie może prowadzić działalności gospodarczej. Ale nie odpowiedziała DZIENNIKOWI na to pytanie.

„Wyniki audytu powinny być formalnie przyjęte i szczegółowo opisane, jaka metodologia i jakie rezultaty. Tak robi się w Niemczech” – mówi jeden z działaczy TI.

Ile firm zaudytowała TI Polska? Na jakich zasadach robi audyty, gdzie je można znaleźć? Jak zdobyć informacje o takim audycie? Nie wiadomo.

Sprawdziliśmy. Certyfikatem TI Polska może się poszczycić od kilku tygodni Akademia Medyczna we Wrocławiu. Wcześniej przez wiele miesięcy prokuratura i ABW sprawdzały, czy przy przetargach na uczelni dochodzi do korupcji (chodziło o przepłacenie kilku milionów za sprzęt medyczny).

Transparency International Polska żyje na bakier z przejrzystością i własnym kodeksem etycznym. Podsumujmy: – członkowie zarządu apolitycznego stowarzyszenia pracowali jednocześnie w biurze poselskim Platformy; – TI Polska walczy o sprawy swojego sponsora w urzędzie; – ukrywa przed sądem rejestrowym i urzędem miasta finanse; – prowadzi szkolenia dla firmy farmaceutycznej, która zostaje jej darczyńcą; – prowadzi nieogłaszane nigdzie audyty na niesprecyzowanych zasadach; – pozwala sponsorom bezprawnie korzystać z logo centrali organizacji

TI Polska zakładali ludzie o dużych nazwiskach: prof. Andrzej Rzepliński, prof. Andrzej Kojder, Janusz Kochanowski, Barbara Kudrycka, Andrzej Sadowski. „Mówiliśmy o nich <czcigodni profesorowie> – śmieje się jeden z założycieli TI Polska.

Dziś w stowarzyszeniu dużych nazwisk nie ma: „czcigodni profesorowie” zostali wyrzuceni. Oficjalny powód: nieopłacone składki. Nieoficjalny: miejsce założycieli musieli zająć ludzie, którzy na walnych zebraniach stowarzyszenia stworzą sprawnie głosującą grupę (członkostwo straciła nawet Julia Pitera). TI Polska to dziś de facto kilkanaście osób. Od kilku lat nie przyjmuje nowych ludzi.