Stanowisko Rady Wydziału Historycznego UJ

img_44791

Odróżnić pracę magisterską od książki

Rz

Rada Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego przyjęła stanowisko, w którym protestuje przeciwko utożsamianiu rozprawy magisterskiej, podlegającej naukowej ocenie promotora i recenzenta, z autorską publikacją książkową, wydaną w niezależnym, prywatnym wydawnictwie.

Stanowisko zostało przyjęte przez aklamację w związku z publicznymi wypowiedziami dotyczącymi wydziału, wywołanymi kontrowersjami wokół książki Pawła Zyzaka pt. „Lech Wałęsa. Idea i historia”, wydanej przez wydawnictwo Arcana. Publikacja oparta jest na pracy magisterskiej, która została obroniona w czerwcu 2008 roku na Wydziale Historycznym UJ. Jej promotorem był prof. Andrzej Nowak, redaktor naczelny krakowskiego miesięcznika „Arcana”.

– Niezbywalnym prawem każdego autora jest swoboda wypowiedzi, za którą ponosi on wyłączną odpowiedzialność zgodnie z obowiązującym prawem i przyjętymi normami zachowań społecznych. Rada Wydziału nie jest powołana do formułowania odrębnych ocen w tym zakresie” – napisali historycy.

Przypomnieli, że zgodnie z regulaminem studiów każda praca magisterska przyjęta na Uniwersytecie Jagiellońskim podlega naukowej ocenie promotora oraz recenzenta. Nie ma zwyczaju przeprowadzania indywidualnej oceny każdej pracy magisterskiej przez Radę Wydziału.

——————

 

Stanowisko Rady Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego na posiedzeniu w dniu 24.04.2009 r., w związku z publicznymi wypowiedziami dotyczącymi ww. Wydziału wywołanymi kontrowersjami wokół książki Pawła Zyzaka pt. „Lech Wałęsa. Idea i historia”

Tu nie pomoże Centralne Biuro Antyściąganiowe

Ściąganie jest jak korupcja w futbolu

Polska

Z prof. Łukaszem Turskim, fizykiem z PAN, członkiem zarządu Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk, rozmawia Jacek Antczak

Matura to egzamin dojrzałości. Ściągając, dojrzewamy też do chodzenia na łatwiznę, do kombinowania? 
Teraz to już w gimnazjach do tego dojrzewamy. Chodzi o to, by coś osiągnąć, tylko… nieuczciwą pracą . Takie stare przysłowie: „Bez pracy nie ma kołaczy”, jest w naszym kraju wyśmiewane. Spryciarz jest ważniejszy i bardziej poważany, niż ktoś, kto ciężko haruje. Przyjeżdża trzystu facetów na demonstrację, spalą kilka opon, wybiją kilka szyb w ważnym urzędzie i dostają dwa razy wyższą pensję niż nauczyciele. W takich przypadkach też spryt jest ważniejszy niż ciężka praca. System nie faworyzuje tych, którzy pracują uczciwie. Jak ktoś cicho, spokojnie odwala swoja robotę, to na ogół nie jest zauważany i nagradzany. To się oczywiście trochę zmienia w prywatnym sektorze, ale ciągle jeszcze państwo nadaje ton naszemu życiu społecznemu.

W każdej dziedzinie naszego życia musimy przestać tolerować oszustwo. To musi być wielki społeczny ruch. Tu nie pomoże CBA, ABW czy ustanowienie Centralnego Biura Antyściąganiowego i innych służb uzbrojonych w broń długą, krótką i pałki. Rodzice, nauczyciele, wykładowcy muszą dzieciom powiedzieć, że liczy się uczciwość. To jest, niestety, robota na wiele lat dla nas wszystkich.