Senaty uniwersytetów rekomendują kolegium IPN

Żarynowi nie podoba się reforma IPN

Rz

„Reformę IPN wymusza bieżąca polityka. Dlatego patrzę na to z żalem” – mówi DZIENNIKOWI Jan Żaryn, doradca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Tak skomentował pomysł PO na zreformowanie Instytutu. Platforma planuje ograniczenie kompetencji szefa IPN kosztem całkiem nowego kolegium.

W myśl projektu PO pracami IPN ma głównie kierować kolegium. W skład 9-osobowej rady będą mogły być wybierane osoby jedynie legitymujące się tytułem co najmniej doktora habilitowanego i rekomendowane przez dwa senaty państwowych uniwersytetów – dowiedziało się RMF FM. Prezes Instytutu będzie zarazem szefem kolegium.

——————

Czy akademicy położą rękę na IPN?

Dziennik

Pomysł na ograniczenie władzy prezesa to reakcja na działalność Janusza Kurtyki. Czyli kolejny przykład pisania ustaw przeciw konkretnemu człowiekowi. IPN w założeniu ma być instytucją niezależną od władzy państwowej, rządzoną kadencyjnie w niezakłócony sposób. Jeśli dziś zostanie uchwalone lex Kurtyka, po tylko by zdjąć tę konkretną osobę ze stanowiska, a jego następcę zamienić w figuranta, to możemy być pewni, że w przyszłości będą pisane ustawy pod kolejnych prezesów.

Samo zaś kolegium złożone z doktorów habilitowanych będzie oznaczało, że straci w nim miejsce Andrzej Gwiazda. Postać może kontrowersyjna, ale której nie sposób odmówić prawa do zajmowania się historią najnowszą. Z drugiej strony nie byłoby w nim miejsca np. dla Henryka Wujca, Jana Lityńskiego czy Zbigniewa Romaszewskiego. Uniwersyteckie senaty to ciała szacowne, ale też nękane przypadłościami typowymi dla korporacji. Jeśli będą musiały wybrać między konformizmem i spokojem a fermentem i kontrowersjami to postawią na to pierwsze.