Adaptacja do patologicznych reguł

Wyznania nominata

Rz, Bronisław Wildstein 06-04-2009 

PRL owskie kariery były jednak szkołą cynizmu i postaw aspołecznych. Ludzie, którzy awansowali, dostosowując się do warunków komunistycznego państwa, musieli przyjmować postawy będące zaprzeczeniem etosu służby publicznej. Uczciwi ludzie musieli adaptować się do patologicznych reguł. Pozostawianie niezmienionych zespołów powodowało, że relacje, które wytworzyły się między ich członkami, przetrwały i niezwykle utrudniały przebudowę instytucji. Pojedyncze, wrzucone nawet na kierownicze stanowiska osoby miały ogromne problemy ze zmianą postaw grupowych i zwykle same się do nich dostosowywały. Niedostateczne zmiany personalne w wychodzącym z komunizmu państwie są w sporej części źródłem problemów III RP.

Fakt politycznego charakteru nominacji po upadku komunizmu był oczywisty. Chodziło przecież o budowę nowego państwa o zupełnie innym ustroju i celach. Pytanie o kompetencje, które wówczas często stawiali przeciwnicy radykalniejszych zmian, miało dwuznaczny charakter. Warunkiem kompetencji jest doświadczenie. Czy jednak doświadczenie w PRL owskich instytucjach stanowiło kapitał dla budowy nowych instytucji czy odwrotnie – obciążenie? Oczywiście należało poszukiwać maksymalnie kompetentnych ludzi, ale kompetencje w owej rewolucyjnej sytuacji wyjątkowo trudno było mierzyć.

Prawda i rozum zwykle wywołują wściekłość

gioacchino-giuliani1

Przewidział trzęsienie, nikt mu nie wierzył

Miesiąc temu ostrzegał przed potężnym trzęsieniem ziemi we Włoszech, ale władze zamknęły mu usta. Wyniki badań Giampaolo Giulianiego ogłaszano więc w L’Aquili z samochodów przez głośniki. Ale obrona cywilna miała własną wersję. Jej zdaniem, było to „sianie paniki przez imbecyli”.

O nadchodzącym trzęsieniu ziemi Giampaolo Giuliani z Włoskiego Instytutu Badań Nuklearnych w Gran Sasso ostrzegał już miesiąc temu. Wtedy władze po raz pierwszy kazały mu się uciszyć i nie siać paniki. Giuliani miał też usunąć wyniki swoich ostatnich pomiarów z internetu.

A te nie kłamały. Giuliani zajmuje się badaniami zmian w stężeniu radonu na powierzchni ziemi w rejonach aktywnych sejsmicznie. Już dawno bowiem zauważono, że przed i po wstrząsach znacznie zmienia się koncentracja tego pierwastka w glebie.

Silnie zaczęły zmieniać się właśnie miesiąc temu. Wtedy na ulicach pojawiły się samochody z głośnikami, by ostrzeżec o nadchodzącym trzęsieniu. Ta akcja wywołała jednak wściekłość władz. Na policję wpłynęła skarga z ratusza na Giulianiego za sianie paniki. Został też zmuszony do usunięcia wyników swych badań z internetu.

Kudrycka nie chce już kontroli UJ

kudrycka

Kudrycka nie chce już kontroli UJ

Rz

Dziś minister nauki Barbara Kudrycka skieruje do przewodniczącego Państwowej Komisji Akredytacyjnej Marka Rockiego list z prośbą o nierozpatrywanie jej wcześniejszego wniosku o nadzwyczajną kontrolę na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W czwartek Kudrycka chciała, by komisja sprawdziła, jak na uniwersytecie powstają prace magisterskie z historii. Powodem była książka Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia”, oparta na jego obronionej na UJ pracy. Fragmenty biografii Wałęsy opisał na podstawie m.in. anonimowych źródeł. PKA nigdy wcześniej nie przeprowadzała nadzwyczajnej kontroli z powodu kontrowersyjnej publikacji. Toteż decyzja minister spotkała się z krytyką ze strony środowiska akademickiego.

W piątek naukowcy wystosowali list otwarty „W obronie wolności słowa i swobody badań historycznych”, w którym zaprotestowali przeciwko atakom na UJ oraz IPN, gdzie Zyzak był zatrudniony. Tego samego dnia wieczorem premier Donald Tusk skłonił Kudrycką do odwołania kontroli. – Przekonał mnie, że uczelnie same powinny rozstrzygać wątpliwości wokół prac badawczych. Rozmawiałam też z rektorem UJ Karolem Musiołem, który powiedział, że władze Wydziału Historii podejmą działania naprawcze – mówi „Rz” minister.