PiS domaga się odwołania Barbary Kudryckiej

pis-logo

PiS domaga się odwołania Barbary Kudryckiej

Polskie Radio, Sobota, 4 kwietnia 2009

Prawo i Sprawiedliwość domaga się odwołania minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Barbary Kudryckiej. Według prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego, minister złamała Konstytucję zlecając kontrolę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Prezes PiS powiedział, że ministrem nie może być osoba, która nie rozumie wolności nauki i nie zna konstytucji. ” To jest po prostu zbyt niski poziom, jak na to stanowisko” – mówi Jarosław Kaczyński. Prezes PiS jest zdania, że wypowiedzi minister Barbary Kudryckiej to czysty PRL.

Jarosław Kaczyński powiedział, że zaniechanie kontroli na UJ jest dobrą wiadomością. Miała ona być przeprowadzona w związku z publikacją pracy magisterskiej o Lechu Wałęsie.

Jarosław Kaczyński uważa, że w Polsce mamy do czynienia z zamachem na wolność słowa i nauki. 

Komentarze 3

  1. http://blog.rp.pl/blog/2009/04/05/dominik-zdort-pani-minister-ktora-podpalila-uniwersytet/
    Rz

    Dominik Zdort: Pani minister, która podpaliła uniwersytet
    Barbara Kudrycka chciała się wykazać słuchem doskonałym. Minister nauki i szkolnictwa wyższego po wydaniu książki Pawła Zyzaka wsłuchała się w ton głosu Donalda Tuska miotającego słowa oburzenia na wszystkie strony świata. I natychmiast postanowiła ukarać ludzi odpowiedzialnych za to “straszne przestępstwo”, jakim było napisanie i obrona pracy magisterskiej przez Zyzaka. W miniony czwartek zleciła Państwowej Komisji Akredytacyjnej kontrolę na jednej z najszacowniejszych polskich uczelni – Uniwersytecie Jagiellońskim.

    Na coś takiego nie pozwoliło sobie w czasie swoich rządów nawet Prawo i Sprawiedliwość, choć stale było w ostrym konflikcie ze środowiskami naukowymi. Jarosław Kaczyński krytykował niektórych polskich intelektualistów, ale wolał działać zgodnie z zaleceniem Jacka Kuronia, który radził kiedyś: “nie palcie komitetów, zakładajcie własne”. Szef PiS w kampanii wyborczej zapowiadał utworzenie nowego uniwersytetu, który miał “wskazywać drogi nie tylko w sferze intelektualnej, ale także w sferze moralnej”. Ten pomysł zresztą też wywołał powszechne oburzenie w naukowym salonie.

    Minister Kudrycka posunęła się dużo dalej. Postanowiła “spalić” krakowską Jagiellonkę tylko po to, aby przy okazji mogła spłonąć jedna praca magisterska na Wydziale Historii. A to musiało oburzyć nawet najbardziej przychylnych rządowi Tuska profesorów. W mediach zaroiło się od wypowiedzi znanych naukowców, którzy zastrzegali wprawdzie, że brzydzą się pracą Zyzaka (choć jej nie czytali), ale zaraz twardo dodawali: wara rządowi od uniwersytetów!

    W sobotę Tusk oznajmił, że kategorycznie zażądał od minister nauki wycofania wniosku o kontrolę na krakowskiej uczelni. Jej polecenie nazwał zaś nadgorliwością. Nie wiemy, czy premier tylko dba o przychylność profesury dla PO, czy też zrozumiał, dlaczego nadgorliwość Kudryckiej była naganna?

    A to jest proste: teraz autorzy prac magisterskich i doktorskich, a także ich promotorzy, zanim wybiorą temat pracy, trzy razy się zastanowią, czy odpowiada on poglądom rządzących i czy nie zaszkodzą swojej uczelni.

    Jeśli więc to nie Donald Tusk zlecił swojej podwładnej kontrolę na uniwersytecie, jeśli premier chce pokazać, że rzeczywiście uważa jej decyzję za błąd i nie chce zamknąć ust niepokornym naukowcom, powinien natychmiast podziękować pani minister za współpracę. Krzywda, jaką uczyniła nauce, będzie bardzo trudna do zapomnienia.

  2. Triumf w walce o wolność słowa

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20090407&id=my11.txt

    Antywolnościowa ofensywa rządu Donalda Tuska przerwana została wreszcie drastycznym fiaskiem. Premier, pod wpływem coraz powszechniejszej fali protestów, zmuszony został do odwołania haniebnej decyzji minister szkolnictwa wyższego Barbary Kudryckiej, godzącej w wolność nauczania na wyższych uczelniach
    Protesty profesorów i polityków
    Radykalna próba naruszenia autonomii uniwersytetów przez minister Kudrycką wyraźnie przelała czarę goryczy z powodu niedemokratycznych działań rządu Tuska. Przeciw tej decyzji posypały się protesty z przeróżnych stron, nawet z PO i środowisk postkomunistycznych. Zarządzenie Barbary Kudryckiej uznano za wyraz swoistej „kontroli czystości ideologicznej” (wg komentarza Łukasza Warzechy, Hucpa tygodnia, „Fakt” z 4-5 kwietnia 2009 r.). Szczególnie ostro zabrzmiał głos krytyczny różnych naukowców, profesorów historii. „To zamach na swobodę badań naukowych” – ocenił były dyrektor Instytutu Historii UJ prof. Piotr Franaszek (wg „Rzeczpospolitej” z 2 kwietnia 2009 r.).
    Inny historyk – prof. Tomasz Gąsowski, uznał tę decyzję za przejaw nadgorliwości Kudryckiej. Jego zdaniem, nie kieruje się ona troską o poziom prac magisterskich, lecz kalkulacją natury politycznej. Jak akcentował prof. Gąsowski: „Nie zdziwiłbym się, gdyby szef resortu nauki na Białorusi zagroził jakiejś uczelni kontrolą w razie opublikowania przez ich studenta pracy krytycznej o Łukaszence, ale że w Polsce do takich rzeczy może dojść, tego nie zakładałem” (cyt. za: „Dziennik” z 4 kwietnia 2009 r.). W opinii prof. Katarzyny Chałasińskiej-Macukow, przewodniczącej Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, „decyzja minister Kudryckiej jest niefortunna. (…) Jeśli w pracy magisterskiej były jakieś niedociągnięcia, to rozwiązaniem byłaby rozmowa z rektorem, która wyjaśniałaby sprawę. To, jeśli wierzy się w autonomię uczelni, powinno zamknąć sprawę” (por. tamże).
    3 kwietnia 2009 r. socjolog, profesor Jadwiga Staniszkis w czasie audycji telewizyjnej potępiła decyzję minister Kudryckiej jako wyraz łamania autonomii uniwersyteckiej i uznała, że rektor UJ prof. Karol Musioł „źle się zachował w całej tej sprawie”. Zaakcentowała, że częścią autonomii uniwersyteckiej jest prawo naukowców do poszukiwania, a nawet do błędów. Znamienne, że nawet tak mocno związany z Unią Wolności i „Tygodnikiem Powszechnym” historyk idei Marcin Król uznał działanie Kudryckiej za „bezprecedensową”, „zaskakującą i nierozsądną interwencję”. Co więcej, stwierdził on, że UJ powinien zaprotestować w obronie wolności badań naukowych. Profesor Król dodał: „Nie podoba mi się, że tego jeszcze tego nie zrobił. Gdyby powiedział, że sprzeciwia się naruszaniu jego autonomii i prosi inne uczelnie o wyrażenie solidarności, to na pewno by to nastąpiło” (cyt. za „Dziennik” z 4 kwietnia 2009 r.). Z krytyką decyzji Kudryckiej wystąpiła nawet minister edukacji w rządzie Leszka Millera, posłanka Lewicy dr Krystyna Łybacka. Według niej: „Używanie komisji do doraźnej kontroli politycznej nie jest szczęśliwym posunięciem (…). Źle jest, jeśli bieżące wydarzenia polityczne inspirują takie działania władz, tym bardziej że uczelnie mają autonomię”.
    Z potępieniem decyzji Kudryckiej wystąpił czołowy polityk opozycji, szef PiS Jarosław Kaczyński, mówiąc: „To narusza wolność nauki i słowa. (…) To robienie z Polski zaścianka i Białorusi”. Naruszanie autonomii uniwersyteckiej negatywnie ocenił w programie TVN poseł PiS Zbigniew Girzyński. Otwarcie skrytykował minister Kudrycką nawet reprezentujący PO szef sejmowej komisji edukacji Andrzej Smirnow, stwierdzając: „To było niepotrzebne. Po pierwsze, dotyczyło jednego z najlepszych uniwersytetów w kraju. Po drugie, ten tryb, trochę doraźny, może budzić złe skojarzenia”. Z bardzo ostrą krytyką decyzji Barbary Kudryckiej wystąpił były polityk PO, a obecnie komentator „Dziennika” Jan Rokita. W numerze z 4 kwietnia 2009 r. wyszydził on próby narzucania politycznej woli władzom uczelnianym w tekście pt. „Linia władzy linią uniwersytetu”. Stwierdził wprost: „Deprymująca jest skala upadku misji Kudryckiej: od wielkiego reformatora do wykonawcy brzydkich poleceń”. Zdaniem Rokity, Kudrycka wiedziała, że „wysyłając do tej szkoły [UJ – przyp. J.R.N.] nadzwyczajną kontrolę jakości, naraża się na śmieszność. Musiała też zdawać sobie sprawę, że swoją decyzją podkopuje prestiż jednej z ważniejszych instytucji publicznych. (…) Winą Kudryckiej jest w końcu wzmocnienie trendu oportunistycznego na uczelniach (…). Przecież Kudrycka sama jest profesorem. Musi wiedzieć, że to jest gest zabijający prawdziwą naukę. Zagadką jest, po co Pani Profesor dała się ubrać w taką misję. Z reakcji premiera, zaskakująco życzliwie przyjmującego odpowiedzialność za jej decyzję, wolno sądzić, że Kudrycka wykonała nie przez nią wymyślone zadanie. Ale w każdej wersji zdarzeń jest to jej kompromitacja. Jeśli wykonywała polecenie, wzięła na siebie rolę bezwolnego narzędzia w ręku Tuska (…). Najciekawsze pytanie polityczne brzmi więc: po co Tuskowi cała ta nonsensowna chryja? Uniwersytet został zapewne trafiony ledwie odłamkiem pocisku artyleryjskiego wymierzonego w inny cel: IPN (…)”.

  3. Nie tylkow tej kwestii przegieła. gdybyśmy chcieli isć na UŁ poslzibyśmy i na każdy inny uniwersytet czy politechnike. A jako strona zainteresowana zostalismy o cały postępowaniu ministerstwa powiadomieni dokładnei na miesiąc przed rozpoczęciem zajeć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: