Tusk: rząd nie będzie nadzorował „magisterek”

Tusk: rząd nie będzie nadzorował „magisterek”

Onet

– Rząd nie będzie nadzorował prac magisterskich. Wartość demokratycznych instytucji jest dla nas ważna, nawet jeśli te instytucje działają wadliwie i są irytujące – tak Donald Tusk skomentował zamiesznie wokół IPN spowodowane książką o Lechu Wałęsie.
– Nie możemy ulec pokusie formułowania jedynie słusznych racji. My w tej sytuacji mamy rację, ale nie możemy innym odmawiać prawa do mówienia rzeczy niemądrych, a nawet nikczemnych. Będziemy pilnować tylko, aby instytucje publiczne finansowane przez podatnika tworzyły pozytywny wizerunek Polski – mówił Donald Tusk na Radzie Krajowej PO

Minister nauki odwołała kontrolę na UJ

img_4478

Minister nauki odwołała kontrolę na UJ

Dziennik

Nie będzie nadzwyczajnej kontroli na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, którą jeszcze przed weekendem zarządziła minister nauki Barbara Kudrycka. Kontrola miała mieć związek z obroną pracy magisterskiej Pawła Zyzaka, zawierającej kontrowersyjne informacje o Lechu Wałęsie.

O tym, że polecenie rozpoczęcia kontroli na wydziale zostało wycofane, dowiedziała się TVP Info. Nieoficjalną informację potwierdziła sama Barbara Kudrycka.  

Wcześniej, w liście do przewodniczącego Państwowej Komisji Akredytacyjnej minister pisała, że kontrola ma być przeprowadzona „w związku z nieprawidłowościami metodologicznymi w procedurze przygotowania, zrecenzowania i obrony pracy magisterskiej pana Pawła Zyzaka na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego”.

—————–

 

Kontrola na UJ odwołana

„SWOBODA BADAŃ NAJWYŻSZĄ WARTOŚCIĄ”

tvn.24

Minister nauki odwołuje kontrolę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kontrola miała być podjęta w związku z pracą magisterską Pawła Zyzaka na temat Lecha Wałęsy.

– Rektor UJ przekazał mi informację, że są prowadzone działania naprawiające zaistniały stan rzeczy, czyli problem między wolnością a rzetelnością badań. I wierzę, że to wystarczy – powiedziała w TVN24 minister Kudrycka

I dodała: – Oczywiście nadal mam wątpliwości co do metodologii badań (w pracy magisterskiej Zyzaka – red.). Jednak środowisko naukowe powinno być autonomiczne i rozwiązać ten problem.
Minister nauki pytana, czy to premier Donald Tusk namówił ją do wycofania kontroli na UJ, stwierdziła jedynie: – Wczoraj rozmawiałam z panem premierem, który podkreślał konieczność wolności badań. Rozumie to jako historyk. Ja również uważam, że wolność badań jest szczególnie cenna. W momencie, kiedy otrzymałam informację od rektora UJ uznałam, że rzeczywiście interwencja organu państwa nie jest potrzebna.

 

 

 

Linia władzy linią uniwersytetu

img_4489

Linia władzy linią uniwersytetu

Organizując spektakularny nalot na uniwersytet z powodu niewygodnej dla władzy, ale nonkonformistycznej pracy magisterskiej, minister Kudrycka daje jasny znak wyczulonemu na takie sygnały środowisku. Siedźcie cicho! – pisze Jan Rokita, komentator DZIENNIKA

Jedną decyzją minister Barbara Kudrycka zapewniła sobie trwałe, choć swoiste miejsce w historii. Pozostanie w niej jako profesor, który nie zawahał się dla partyjnej gry o władzę posłać nadzwyczajną kontrolę „jakości kształcenia” na Uniwersytet Jagielloński. 

Dokładnie rok temu, kiedy premier Tusk z patosem apelował do rektorów o wyrzeczenie się korporacyjnych interesów i – jak mówił – „serdeczny spisek pro publico bono w jednym celu: otwarcia polskich uczelni na światową konkurencję”, pojawiła się nadzieja, że nazwisko Kudryckiej stanie się symbolem pierwszej wielkiej reformy uniwersytetów w wolnej Polsce.Deprymująca jest skala upadku misji Kudryckiej: od wielkiego reformatora do wykonawcy brzydkich poleceń.

Jest tajemnicą poliszynela, że poziom prac magisterskich w Polsce jest niski. Że często nikt ich nie czyta, że istnieją szablony standardowych recenzji, a internet otworzył pole dla plagiatu. Minister Kudrycka słowem nigdy nie dała poznać, aby ten stan rzeczy ją niepokoił.

 

PROFESOROWIE UJ OBURZENI NA PREMIERA

img_4481

Tusk stosuje metody rodem z Białorusi

Dziennik

To metody rodem z Białorusi – otwarcie mówią profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego o kontroli Państwowej Komisji Akredytacyjnej, którą nasłała na ich Wydział Historyczny minister nauki Barbara Kudrycka. To właśnie na Wydziale Historycznym UJ obronił pracę magisterską Paweł Zyzak, na kanwie której powstała kontrowersyjna biografia Lecha Wałęsy.

Szef Instytutu Historii UJ prof. Stanisław Sroka przyznaje, że niektórzy pracownicy naukowi zajmujący się historią XX wieku czują się tym bardzo dotknięci. „Nie zdziwiłbym się, gdyby szef resortu nauki na Białorusi zagroził jakiejś uczelni kontrolą w razie opublikowania przez ich studenta pracy krytycznej o Łukaszence, ale że w Polsce do takich rzeczy może dojść, tego nie zakładałem” – mówił prof. Tomasz Gąsowski na łamach wczorajszych mediów lokalnych. 

Zdezorientowani i oszołomieni są także studenci. Samorząd studencki UJ nie wypracował jednak żadnego stanowiska w sprawie kontroli. Nie planuje też protestów. O sprawie jego przedstawiciele nie chcą mówić pod nazwiskiem. Jeden z nich konstatuje, że nie warto się bić o niezależność uczelni, bo to działania z góry skazane na niepowodzenie. „Uczelnia jest uzależniona od dotacji rządowych” – kwituje.

 

MINISTER TŁUMACZY SIĘ Z KONTROLI NA UJ

img_4484

Kudrycka: Muszę dbać o jakość usług

Dziennik

Nie czytałam książki Pawła Zyzaka, ale reaguję też na przykłady naruszeń ujawniane w mediach – mówi DZIENNIKOWI minister nauki Barbara Kudrycka. W czwartek podjęła decyzję, że Wydział Historyczny Uniwersytetu Jagiellońskiego zostanie skontrolowany przez Państwową Komisję Akredytacyjną. To właśnie na nim obronił pracę magisterską Paweł Zyzak, na kanwie której powstała kontrowersyjna biografia Lecha Wałęsy.

Iwona Dudzik, Izabela Leszczyńska: Czy czytała pani książkę Pawła Zyzaka? 


Barbara Kudrycka: Nie, ale reaguję również na przykłady naruszeń ujawniane w mediach. To właśnie na ich podstawie podjęłam decyzję o skierowaniu wniosku do Państwowej Komisji Akredytacyjnej.

Konsultowała ją pani z premierem?

Ja nie zleciłam kontroli, tylko wysłałam list do przewodniczącego PKA o rozważenie możliwości przeprowadzenia oceny. To była moja osobista decyzja. Pan premier dowiedział się dopiero po jej podjęciu.

Co Państwowa Komisja Akredytacyjna, która na UJ była zaledwie półtora roku temu, powinna tam zrobić? Ma zająć się tą konkretną pracą magisterską?
Najpierw, zgodnie z procedurą, spotka się prezydium Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Jeśli podejmie taką decyzję, to zwróci się do dziekana Wydziału Historycznego UJ z prośbą o przygotowanie raportu samooceny. Powinien on dotyczyć tego, jak rada wydziału ocenia swoją jakość nauczania. Ten raport będzie podstawą do tego, czy kontrola PKA w ogóle przyjedzie. To będzie autonomiczna ocena PKA, czy na podstawie raportu samooceny przygotowanej przez UJ konieczna będzie wizyta komisji na uczelni.
Bo jeżeli rada wydziału powiedzmy, przyjmie jakieś rozstrzygnięcia, np. stwierdzi, że należy podjąć środki zaradcze, że metodologia i rzetelność przygotowywania prac w jakiejś części została naruszona, to być może wówczas nie będzie konieczności, by zespół oceniający przyjeżdżał.

 

Naukowcy wracają – stop drenażowi mózgów

Naukowcy wracają – stop drenażowi mózgów

Polska

Fundacja na rzecz Nauki Polskiej chce ściągać do kraju wybitnych naukowców.

Wysokie naukowe stypendia budzą w uczelnianym środowisku raczej negatywne emocje. Starszym wykładowcom zazwyczaj trudno zrozumieć, że młody zdolny doktor pracujący przy ważnym projekcie badawczym będzie zarabiał jak profesor. – Jest zazdrość, są emocje. To rząd, Sejm muszą systemowo rozwiązać takie problemy – uważa Karpiński. 

Trudności administracyjne nie zraziły do powrotu także dr. hab. Sebastiana Maćkowiaka, uznanego biochemika, który zaczął badania w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Wcześniej pracował naukowo w Stanach Zjednoczonych, a ostatnio w Monachium. Na badania nad procesami fotosyntezy otrzymał czteromilionową dotację. 
Z Uniwersytetu Canberra w Australii na Politechnikę Wrocławską przyjechał również fizyk prof. Marek Samoć. Jego zespół na badania dostał 6,3 mln zł. 
Obaj obok prof. Karpińskiego są laureatami pierwszej edycji programu „Welcome”. Zostali wybrani spośród 24 światowej klasy badaczy, którzy zgłosili chęć prowadzenia badań w Polsce. – Wybraliśmy najlepszych z najlepszych. Ale pozostali po uzupełnieniu projektów mogą ponownie stanąć do konkursu – mówi prof. Maciej Żylicz. 

Naukowcy, którzy zechcą uzyskać granty w drugiej edycji tego programu, mogą składać wnioski jeszcze do połowy kwietnia. Wszystkie rozpatrzy komisja złożona z wybitnych międzynarodowych uczonych. 

Fundacji zależy, by tym razem wśród laureatów byli też cudzoziemcy. – Niestety w Polsce naukowcy z zagranicy zmagają się z trudnościami podatkowymi i administracyjnymi – narzeka prof. Żylicz. – Na przykład Francuz, który chciałby pracować w polskiej uczelni, będzie miał trudności w swoim kraju z uzyskaniem emerytury. Japończycy albo Hindusi skarżą się z kolei na trudności wizowe podczas podróżowania po Europie – wylicza. 

Chciałby, żeby naukowcy w Unii Europejskiej dostawali błękitny paszport, który pozwoli na swobodną współpracę z uczonymi z całej Europy. Wtedy być może talenty z zagranicy znacznie częściej trafiałyby do polskich katedr. 

Na świecie obcokrajowcy stanowią w uczelniach średnio 10-15 proc. kadry. U nas tak zwany visiting profesor to wciąż rzadkość. Ministerstwo Nauki na zatrudnianie wybitnych naukowców z zagranicy przeznaczyło w tym roku 400 mln zł z unijnej puli, a pieniądze ma podzielić między te uczelnie, które zgłoszą najlepsze wnioski.

RPO pisze do Kudryckiej, intelektualiści protestują

RPO pisze do Kudryckiej, intelektualiści protestują

Rz

Janusz Kochanowski chce poznać szczegółowe przyczyny kontroli na Uniwersytecie Jagiellońskim, którą zleciła minister nauki Barbara Kudrycka. „Wysłanie nadzwyczajnej komisji kontrolującej może budzić pewne zdziwienie, w szczególności w połączeniu z postawioną z góry tezą dotyczącą nieprawidłowości w przygotowaniu konkretnej pracy magisterskiej” – napisał rzecznik praw obywatelskich.

Tymczasem Kudrycka chce dyskusji o nauczaniu historii na uczelniach. Zaproponowała zorganizowanie konferencji naukowej. – Środowisko historyków musi wziąć odpowiedzialność za jednoznaczne określenie i przestrzeganie najwyższych standardów – mówi minister.

W piątek powstał list otwarty w obronie IPN i UJ. Podpisało go blisko 100 osób ze świata nauki, kultury i mediów. „Protestujemy przeciwko próbom ograniczenia prawa do wolności słowa i swobody badań naukowych, zwłaszcza nad historią najnowszą, prowadzonych w tak ważnych i zasłużonych dla polskiej humanistyki instytucjach jak UJ i IPN” – napisali.