Rwetes o magistra

Rwetes o magistra

Dziennik Polski

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka zdecydowała o nadzwyczajnej kontroli na Wydziale Historycznym UJ w związku z pracą Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie. – Kuriozum, nonsens – tak zgodnie trzech profesorów historii Uniwersytetu Jagiellońskiego: Andrzej Chwalba, Tomasz Gąsowski i Stanisław Sroka ocenia wniosek pani minister.

Jednocześnie nasi rozmówcy z Instytutu Historii UJ podkreślają, że nie czytali ani pracy magisterskiej Zyzaka, ani książki, którą w oparciu o nią opublikowało wydawnictwo Arcana. Jednak przypominają, że odpowiedzialność merytoryczną za pracę magisterską biorą wyłącznie – poza autorem – jej promotor i recenzent.

Prof. Stanisław Sroka, dyrektor Instytutu Historii UJ, zwraca uwagę, że zaledwie nieco ponad rok temu przedstawiciele Państwowej Komisji Akredytacyjnej oceniali kierowany przez niego instytut. – Ocenili nas bardzo dobrze – mówi dyrektor Sroka. Na czele 4-osobowej komisji stał prof. Ryszard Szczygieł, mediewista z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Jej członkami byli również: prof. Kazimierz Dopierała z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, znawca stosunków polsko-tureckich, oraz prof. Jan Szymczak, mediewista z Uniwersytetu Łódzkiego….

Również dziekan Wydziału Historycznego UJ prof. Andrzej Banach twierdzi, że wydział nie ma nic do ukrycia. – Warto zwrócić uwagę, że nasz wydział nie przyjął Zyzaka na studia doktoranckie. To o czymś świadczy – podkreśla dziekan Banach. Prof. Piotr Franaszek z Instytutu Historii UJ w wypowiedzi udzielonej „Gazecie Wyborczej” twierdzi, że obrona pracy Pawła Zyzaka wywołała konsternację wśród części pracowników Instytutu Historii UJ. Prof. Franaszek zapewniał, że on takiej pracy magisterskiej nie przepuściłby. Zyzak chciał kontynuować pracę nad biografią Wałęsy na studiach doktoranckich na UJ. – Komisja egzaminacyjna we wrześniu ubiegłego roku stwierdziła, że metody badawcze i wiedza historyczna nie pozwalają mu podjąć studiów doktoranckich na ten temat – powiedział prof. Franaszek. Od października 2008 r. Zyzak pracuje w krakowskim oddziale IPN jako archiwista (ma umowę do 30 kwietnia tego roku).

Komentarze 4

  1. Magisterka Zyzaka pod lupą
    http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/101219,magisterka-zyzaka-pod-lupa,id,t.html
    Pięciu ekspertów Państwowej Komisji Akredytacyjnej i przedstawiciel studentów skontrolują, czy 700-stronicowa praca magisterska Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie została obroniona zgodnie z prawem.
    Kontrolę Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w nadzwyczajnym trybie zleciła minister nauki Barbara Kudrycka „w związku z nieprawidłowościami metodologicznymi w procedurze przygotowania, zrecenzowania i obrony pracy”.

    – Kontrola potrwa półtora miesiąca. Zbadamy, czy system przygotowania i obrony prac na wydziale jest prawidłowy, eksperci przejrzą co dziesiątą pracę z ostatniego okresu – wyjaśnia przewodniczący PKA prof. Marek Rocki (senator PO). Komisja zbada też, kto i jakie pytania zadał Zyzakowi podczas obrony magisterium. – Częstym błędem jest, że pytania dotyczą wyłącznie pracy, a nie szerszego problemu – dodaje Rocki.

    Wydział Historii UJ był już kontrolowany przez PKA w listopadzie 2007 r., uzyskał pozytywną ocenę (wyższa jest tylko wyróżniająca). Ale nawet gdyby teraz PKA stwierdziła nieprawidłowości, samemu Zyzakowi nic nie grozi. – Możemy jedynie ponownie wydać ocenę wydziałowi i zalecić usunięcie nieprawidłowości – mówi Rocki.

    Dziekan Wydziału Historycznego prof. Andrzej Banach w rozmowie z „Polską” nie wyklucza natomiast konsekwencji wobec promotora i recenzenta pracy. – Już recenzja przygotowana przez dr. hab. Zdzisława Zblewskiego podpowiada, że nie wszystko było w porządku. Można w niej przeczytać o jednostronności pracy. Podejrzewam, że wynaturzono też metodę historycznych badań opartą na przekazach oralnych – mówi dziekan. Dodaje też, że osobiście nie dopuściłby tematu pracy.

    – Decyzję podjął promotor prof. Andrzej Nowak. Jest samodzielnym pracownikiem naukowym, ma takie prawo. Jeśli kontrola wykaże nieprawidłowości, poniesie odpowiedzialność – dodaje. W zeszłym roku Zyzak usiłował dostać się na studia doktoranckie UJ. Przyjęto 30 najlepszych magistrantów, Zyzak był 37.

  2. UJ: prof. Karol Musioł o sprawie Zyzaka

    http://www.polskatimes.pl/gazetakrakowska/aktualnosci/101045,uj-prof-karol-musiol-o-sprawie-zyzaka,id,t.html
    2009-04-02 15:14:26, aktualizacja: 2009-04-02 15:14:48
    Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego profesor Karol Musioł przyznał, że fragmenty pracy magisterskiej Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie budzą wątpliwości.

    Według profesora Musioła należy wyjaśnić szczególnie kwestię informacji zawartych w pracy, które pochodzą z anonimowych źródeł.

    Minister Barbara Kudrycka podjęła decyzję o przeprowadzeniu kontroli na Uniwersytecie Jagiellońskim w związku z pracą Zyzaka.

    Szefowa resortu nauki i szkolnictwa wyższego zwróciła się w tej sprawie z prośbą do Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego zapewnił, że kontrolę przeprowadzi także Rada Wydziału Historycznego.

    Profesor podkreślił, że na UJ corocznie tysiące studentów bronią prac magisterskich i w kilku mogą znajdować się błędy.

    Rektor UJ wyraził żal, że uczelnia została wciągnięta w politykę. Podkreślił, że stara się trzymać Uniwersytet z dala od bieżących spraw politycznych. Profesor Karol Musioł dodał, że ze spokojem czeka na wyniki pracy Państwowej Komisji Akredytacyjnej, gdyż standardy nauczania na UJ są bardzo wysokie. Jak zaznaczył, część pracy Zyzaka, opierającą się na anonimowych źródłach należy traktować w kategoriach „wpadki” a nie polityki.

  3. Promotor pracy magisterskiej o Lechu Wałęsie zachęca dziennikarzy do sięgnięcia do źródeł. Pyta, dlaczego nie pojadą w rodzinne strony byłego prezydenta, by sprawdzić informacje podane przez jego magistranta
    Minister dba o czystość „wałęsologii”

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20090403&id=po31.txt

    W związku z pracą magisterską Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego zostanie przeprowadzona nadzwyczajna kontrola – zadecydowała minister nauki Barbara Kudrycka. Władze wydziału odpowiadają, że nie mają nic do ukrycia. Oburzony natomiast jest prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według niego, to decyzja „niebywale skandaliczna”. Zaskoczony postępowaniem Kudryckiej jest nawet szef klubu PO Zbigniew Chlebowski.

    – Skierowałam list do Państwowej Komisji Akredytacyjnej, aby zbadała funkcjonowanie Wydziału Historii UJ na podstawie informacji, które trafiły do mnie z mediów, że metodologia pracy magisterskiej pana Piotra Zyzaka nie była do końca prawidłowa – uzasadnia swoją decyzję Kudrycka.
    – Nigdy czegoś takiego nie robiliśmy. W prośbie pani minister jest wskazanie, by punktowo zbadać sprawę magisterium Pawła Zyzaka. Nie mamy doświadczeń w takim zakresie – powiedział przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej Marek Rocki, senator PO. Dodał, że być może komisja podejmie decyzję o stworzeniu specjalnej procedury do zbadania przypadku tego magisterium. – Najwcześniej coś takiego może być za półtora miesiąca – wskazał.
    Kudrycka podkreśla, że PKA zbada także inne prace z zakresu historii. – Celem kontroli będzie sprawdzenie także innych prac na tym wydziale. Państwowa Komisja Akredytacyjna zbada je i oceni. – Nie nam wyrokować, czy doszło tam do nieprawidłowości – podkreślała szefowa resortu nauki. Według zapowiedzi Rockiego, komisja zbada wnikliwie dokumentację toku studiów na wydziale i systemu ocen na UJ. – Musimy pomyśleć, jak to przeprowadzić. Najpierw poprosimy wydział o przygotowanie dla nas raportu-samooceny. To pierwsza czynność – wyjaśnił.
    – Na Wydziale Historii nie mamy nic do ukrycia, jeżeli ministerstwo nauki podejmie kontrolę, to proszę bardzo – zareagował na zapowiedź kontroli dziekan Wydziału Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego Andrzej Banach. – Za poziom pracy magisterskiej odpowiadają promotor i recenzent, tym bardziej że obydwaj są samodzielnymi pracownikami nauki – wskazywał.
    Według rektora UJ Karola Musioła, oparcie pracy na źródłach anonimowych jest „wpadką” i dlatego tą sprawą zajmie się także Rada Wydziału Historii. Dodał jednak, że żałuje, iż uniwersytet został wciągnięty „w pewną akcję polityczną”.
    Pracy Zyzaka broni jej promotor prof. Andrzej Nowak, który podkreśla, iż na blisko 1000 źródeł wykorzystanych w pracy jego magistranta zaledwie kilkanaście powołuje się na anonimowych informatorów. Stało się tak tylko z tej racji, że te osoby bały się podania w pracy swoich nazwisk. Wynikało to z akcji zastraszania ich przez UOP na początku lat dziewięćdziesiątych. – Jeżeli towarzyszy temu pełna informacja i pełny zapis dokumentacyjny, usprawiedliwia to użycie tych źródeł wobec braku innych – mówił prof. Nowak. Dodał, że jeżeli dziennikarze tak bardzo interesują się tym tematem, to dlaczego nie pojadą w rodzinne strony byłego prezydenta, by sprawdzić te informacje, i dlaczego nie zapytają tych samych osób, co Zyzak. – Niech pojadą i sprawdzą, nie byłby to duży problem – ocenił historyk. Profesor Nowak podkreśla, że obie recenzje były bardzo dobre, a Zyzak wykonał pracę, jakiej nie podjął się do tej pory żaden starszy historyk. – Nikt się tym nie zajął, co stało na przeszkodzie? – pytał.
    Oburzony decyzją Kudryckiej jest szef PiS. – To jest decyzja wręcz skandaliczna. Mamy w Polsce dzisiaj do czynienia z sytuacją zagrożenia wolności nauki i słowa. Można źle oceniać tę książkę, ale próby przesłuchiwania promotora, ataki na autora, ta cała histeria – to jest coś niebywałego w państwie demokratycznym – mówił były premier.
    – Nie organizujemy tutaj żadnej akcji przeciwko żadnemu naukowcowi czy studentowi – zastrzega Kudrycka. – Sądzę, że naszym obowiązkiem – obowiązkiem Prawa i Sprawiedliwości – jest przygotowanie ustawy, która będzie chroniła wolność nauki i wolność słowa w Polsce. Ponieważ dzisiaj niestety chronione nie są – uważa Jarosław Kaczyński.
    Zaskoczony decyzją resortu nauki jest Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO. – Jest to trochę niestosowne – powiedział. Decyzję Kudryckiej popiera natomiast premier Donald Tusk, który powiedział, że pojawiające się oceny pracy Zyzaka określanej paszkwilem i politycznym atakiem z całą pewnością wystarczają do zlecenia kontroli.
    Zenon Baranowski

  4. UJ kontrolowany przez magisterium Zyzaka
    http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,37650,6457107,UJ_kontrolowany_przez_magisterium_Zyzaka.html

    UJ: akredytację mamy, kontroli się nie boimy

    Rektor UJ prof. Karol Musioł powiedział w czwartek, że uczelnia „z radością przyjmie komisję akredytacyjną, bo nie ma nic do ukrycia”. Rektor dodał: – Bardzo żałuję, że UJ został wciągnięty w akcję polityczną, staram się uczelnię trzymać jak najdalej od bieżących spraw politycznych i mam nadzieję, że niedługo wrócimy do równowagi. Nikt nie chce wprowadzania cenzury na UJ, a ja będę pierwszym, który się nigdy temu nie podda. Będziemy działali tak jak od XV wieku, kontynuując tradycję wolności wypowiedzi i wykładania.

    Kontroli nie boi się też dziekan Wydziału Historycznego prof. Andrzej Banach. – Minister ma prawo w każdej chwili skontrolować naszą pracę. W 2007 r. komisja akredytacyjna sprawdzała kierunek historia na UJ i przedłużyła akredytację na następne pięć lat. Dostaliśmy też wysoką ocenę w zakresie pracy naukowej i dydaktycznej – mówi.

    Prof. Banach: niezręczność

    Dziekan przyznaje jednak, że jest „niezręczność w tym, iż promotor pracy magisterskiej związany jest z wydawnictwem, w którym praca się ukazała”. Przypomnijmy, że książkę „Lech Wałęsa. Idea i historia” wydały krakowskie Arcana, a z tym wydawnictwem związany jest prof. Andrzej Nowak, promotor pracy Zyzaka. – Ani ja, ani rektor nie wiedzieliśmy, że ta praca magisterska ukaże się jako książka – zapewnia prof. Banach.

    Tymczasem prof. Nowak nie widzi niestosowności w tym, że Arcana wydały pracę Zyzaka. Promotor pojawił się niespodziewanie tuż po oświadczeniu, jakie złożył rektor. Stwierdził, że nie ma konfliktu interesów w takim przypadku. – Kiedy ktoś pisze 700-stronicową pracę magisterską, nie można w tym dostrzec potencjalnego materiału na książkę? – pytał.

    W swojej pracy Zyzak napisał m.in., że były przywódca „S” miał nieślubnego syna (powołał się na anonimowe źródła), donosił SB, „sikał do kropielnicy” i był „nożownikiem z kompleksem Edypa”. Książka wzburzyła byłego prezydenta i premiera Donalda Tuska. Poszło nie tylko o to, co Zyzak napisał, ale także o to, że jest pracownikiem krakowskiego IPN-u. IPN odciął się jednak od tej publikacji, oświadczając, że nie powstała ani na jego zlecenie, ani jako projekt badawczy Instytutu.

    Nie będzie doktoratu Zyzaka na UJ

    Zyzak chciał kontynuować pracę nad biografią Wałęsy na studiach doktoranckich na UJ. – Komisja egzaminacyjna stwierdziła, że metody badawcze i wiedza historyczna nie pozwalają mu podjąć studiów doktoranckich na ten temat – przypomina prof. Piotr Franaszek z Instytutu Historii. – Jeśli ktoś zabiera się do opisywania wątków obyczajowych, to nie przygotowuje rzetelnej pracy historycznej, ale pisze książkę dla wywołania sensacji. Mnie jako historyka takie sprawy w życiorysie Wałęsy nie interesują – dodaje.

    Jak na czwartkowe wydarzenia zareagował autor zamieszania, czyli Paweł Zyzak? Zapytaliśmy go o to. Nie chciał jednak odpowiedzieć na pytania „Gazety Wyborczej”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: