Negatywne efekty luki pokoleniowej

Wszystko gra, tylko brakuje ludzi…

Blog Wojciecha Pluskiewicza

Największą wartością każdej instytucji są ludzie. Budowanie zespołów ludzkich to długi i trudny proces. Bez zaangażowania pracowników, ich zdolności i kompetencji nie ma mowy o sukcesie organizacji. W przypadku uniwersytetów rola „czynnika ludzkiego” jest jeszcze większa. Uczelnie to miejsce kształtowane przez indywidualności, każdy z nas pamięta swych wspaniałych nauczycieli wskazujących nam drogę zawodową, którą potem kroczymy całe życie. A nauka, tu dopiero trzeba liderów!

Dlatego zdumiała mnie wypowiedź Minister Zdrowia Ewy Kopacz, która w programie I TV podczas głównego wydania Wiadomości 1 marca dała taki oto obraz rzeczywistości opieki zdrowotnej „… mamy świetne szpitale, znakomity sprzęt, wszelkie warunki do realizacji zadań stojących przez systemem tylko kadry nam brakuje… ”. Sprawa wygląda na prostą do rozwiązania – po prostu od jutra w pewnych placówkach medycznych zatrudnimy kogo trzeba; tak wielu chętnych stoi u drzwi po zatrudnienie? Dziwi taka wypowiedź w osobie Ministra Zdrowia i również lekarza, która to osoba powinna być świadoma, ile lat trzeba by wykształcić kadrę i zatrzymać ją w miejscach pracy czy też w kraju.

Co nam z maszyn, budynków etc. jak nie będzie komu ich obsługiwać?

Wróćmy po krótkiej wycieczce w świat polityki na podwórko Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Tu także słychać zadowolenie, sukcesy mamy ogromne, ale dlaczego człowiek przestał się liczyć? Gdzie młode kadry, gdzie asystenci; prawie regułą jest, że najmłodszy w katedrze pracownik naukowo-dydaktyczny ma około 35-40 lat. Jeszcze jakoś łatamy „dziury”, ale załamanie jest blisko. Co najgorsze, błędów polityki kadrowej nie da się tak szybko naprawić; ci, którzy powinny być z nami pracują na sukces innych uczelni lub szpitali, a nawet krajów. Luki pokoleniowej nigdy nie zasypiemy, a negatywne efekty będziemy odczuwać długie lata.

Kontrola studenckich portfeli

logo_mnsw4

Kontrola studenckich portfeli

Dziennik Polski

EDUKACJA. Studenci, którzy wyłudzają stypendia socjalne, stracą nienależne im świadczenia. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pracuje nad zmianą systemu.

W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego trwają prace nad zmianą systemu stypendialnego. Nowe przepisy mają pozwolić na dokładniejsze sprawdzanie stanu majątkowego studentów i sprawiedliwszy niż dotychczas rozdział środków. Jedną z rozważanych opcji jest prowadzenie przez uczelniane komisje stypendialne tzw. wywiadu środowiskowego. – Być może uczelnie zdecydują się też na zaangażowanie pracowników miejskich i gminnych ośrodków pomocy społecznej – mówi Bartosz Loba.

Co na to pracownicy socjalni? – Zadaniem pomocy społecznej jest udzielanie pomocy tam, gdzie jest potrzebna – mówi Marta Chechelska-Dziepak z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie. – Weryfikowanie dokumentów, które zostały złożone na uczelniach, nie należy do zadań administracji samorządowej, lecz uczelni. Każda osoba lub rodzina, objęta pomocą ośrodka pomocy społecznej, może otrzymać zaświadczenie z ośrodka o korzystaniu z pomocy społecznej oraz o osiąganych dochodach.