FUNDACJA NIEZALEŻNE MEDIA

niezalezna-pl-logo

FUNDACJA NIEZALEŻNE MEDIA

Uprzejmie informujemy, że Tomasz Sakiewicz utworzył Fundację Niezależne Media.


Fundacja ma szereg planów na przyszłość odnośnie do wspierania prawicowych mediów jednakże obecnie chcemy się skoncentrować na pomocy w rozwoju serwisowi Niezależna.pl oraz na ochronie, również prawnej, dziennikarzy związanych z tym serwisem.
Ufamy że Państwo będą wspierać nasze działania, liczymy zwłaszcza na wpłaty. 
OBECNIE DAROWIZNY MOŻNA WPŁACAĆ NA KONTO: LUKAS BANK S.A. 17194010763036492900000000
KONTAKT MAILOWY: NIEZALEZNEMEDIA@INTERIA.PL
CHCEMY JEDNOCZEŚNIE Z GÓRY PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM, KTÓRZY UZNAJĄ, ŻE WARTO NAS WSPOMÓC.


BĘDZIEMY:
PROMOWAĆ NIEZALEŻNOŚĆ MEDIÓW, ZWŁASZCZA WSPIERAĆ MEDIA PROPAGUJĄCE WARTOŚCI KONSERWATYWNE I LIBERALNE.
POMAGAĆ DZIENNIKARZOM ODWOŁUJĄCYM SIĘ DO POWYŻSZYCH WARTOŚCI, W TYM UDZIELAĆ IM POMOCY PRAWNEJ I MATERIALNEJ.
ORGANIZOWAĆ LUB FINANSOWAĆ WSZELKIE PRZEDSIĘWZIĘCIA SŁUŻĄCE POWSTAWANIU MEDIÓW LUB TEŻ ZACHOWANIU ICH NIEZALEŻNOŚCI, W TYM DZIAŁANIA PROMUJĄC POLSKIE MEDIA W KRAJU I ZA GRANICĄ.
UDZIELAĆ POMOCY OSOBOM KTÓRYCH PROBLEMY POWSTAŁY Z NIEPRZESTRZEGANIA „POPRAWNOŚCI POLITYCZNEJ”.

W PRZYSZŁOŚCI ZAMIERZAMY ORGANIZOWAĆ:
1) SZKOLENIA Z ZAKRESU MEDIÓW,
2) SZKOLENIA Z ZAKRESU PUBLIC RELATIONS.


                                                                                    PREZES FUNDACJI

                                                                                    DOROTA SAWICKA

IPN – „Zaczęło się w Polsce” – „First to fight”

ipn-1665

„Zaczęło się w Polsce” – „First to fight”

serwis IPN

„Zaczęło się w Polsce” i „First to fight” – pod takimi hasłami Instytut Pamięci Narodowej będzie w tym roku obchodził i upamiętniał 20. rocznicę upadku komunizmu i 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej. 

Portal edukacyjny http://www.rok1989.pl
Instytut Pamięci Narodowej przygotowuje portal internetowy (docelowo w kilku wersjach językowych) z łatwym do zapamiętania adresem http://www.rok1989.pl. Będzie tu można znaleźć kalendaria wydarzeń 1989 w Polsce i innych krajach byłego bloku sowieckiego, krótką historię syntetyczną, wybór dokumentów, relacje świadków, galerię zdjęć, fragmenty filmów itd. Celem portalu jest przedstawienie roli Polski w wydarzeniach 1989 r. na tle innych państw regionu.

30. rocznica powstania NSZZ „Solidarność”
Instytut Pamięci Narodowej od dłuższego czasu przygotowuje się do przypadającej w 2010 roku 30. rocznicy powstania NSZZ „Solidarność”. Prowadzone są zarówno działania o charakterze edukacyjnym (np. portale http://www.sierpien1980.pl ihttp://www.13grudnia81.pl), jak i naukowym (ogólnopolski projekt naukowy poświecony dziejom „Solidarności”, intensywnie wspierane przez IPN przygotowania do publikacji „Encyklopedii Solidarności”).

Portal internetowy
Instytut Pamięci Narodowej planuje uruchomienie portalu internetowego (w polskiej i angielskiej wersji językowej) z łatwym do zapamiętania adresem http://www.1wrzesnia39.plhttp://www.17wrzesnia39.pl, dotyczącego Września ’39. Będzie tu można znaleźć kalendarium wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu II wojny światowej, kalendarium kampanii wrześniowej na ziemiach polskich, krótką historię syntetyczną, wybór dokumentów, relacje świadków, galerię zdjęć, fragmenty filmów itd. Celem portalu jest uwypuklenie faktu, iż II wojna światowa rozpoczęła się w Polsce, i ukazanie międzynarodowej opinii publicznej ogromu polskich ofiar poniesionych nie tylko podczas kampanii wrześniowej, ale także w okresie całej II wojny światowej. 

Gazeta od zwalczania inaczej myślących

logogw

Jak uwłaszczali się ludzie „Wyborczej”

Dziennik

Ten tekst chodził mi po głowie od dawna. Do jego napisania zmotywowała mnie zamieszczona w DZIENNIKU sylwetka Heleny Łuczywo. Bo choć to sylwetka barwna i ciekawa, choć pokazuje znaczenie i tej gazety, i tej redaktorki, to w jakiś sposób omija sam początek „Wyborczej” i rolę, moim zdaniem często złą, jaką odegrała w polskim życiu publicznym – pisze Ryszard Bugaj.

GAZETA JEDNEGO NURTU 
Ludzie Gazety z naciskiem podkreślają, że wystartowała ona z bardzo skromnymi środkami, że pracowali w pionierskich warunkach. To oczywiście prawda, tyle że bardzo niepełna. Gazeta zyskała praktycznie jako jedyna historyczny handicap, bo reprezentowała wielki ruch antyreżimowy. To nie przypadek, że jej nakład właściwie natychmiast osiągnął pół miliona egzemplarzy, że posypały się reklamy i przyszła pomoc zagraniczna. Oczywiście wszystko to można było zaprzepaścić. Ale też nikt nie twierdzi, że ludzie Gazety nie wykorzystali wielkiej szansy jaką uzyskali dzięki upadkowi komunizmu i szczodremu nadaniu.

Gazeta właściwie od samego początku nie chciała jednak podjąć się roli wyraziciela racji całej dawnej opozycji. Wobec narastających podziałów a nawet wrogości byłoby to zresztą bardzo trudne. Pierwszy bardzo poważny konflikt, to była „wojna na górze”, którą rozpętał Wałęsa popychany swoimi prezydenckimi ambicjami. Ale też akcja Wałęsy oznaczała uderzenie w struktury dawnej opozycji do kontroli których silnie aspirowało uformowane już środowisko „familii” (którego Michnik był jednym z liderów). Gazeta jednoznacznie zaangażowała się nie tylko przeciw Wałęsie (ale potem – trzeba to przyznać – twardo poparła go w II-giej rundzie wyborów przeciw Tymińskiemu), ale także przeciw pluralizacji solidarnościowego ruchu. Od tego momentu Gazeta, jej Redaktor (i jego zespół), w jawny sposób podjęli samodzielną grę na scenie publicznej. Gazeta stała się właściwie quasi partią, a jej Redaktor dożywotnim jej liderem. Pewnie w historii takie sytuacje już się zdarzały, ale w kategoriach etycznych i politycznych trudno to pochwalić – chyba nawet wtedy, gdy sympatyzuje się (ja nie sympatyzuję) z polityczną opcją Gazety. Szczególnie, że wielkie znaczenie mają tu dwa czynniki dodatkowe: majątkowe „uwłaszczenie” ludzi Gazety na jej gigantycznym majątku i metody zwalczania inaczej myślących….

TO JUŻ NIE JEST KRAJ JEDNEJ GAZETY

Szczęśliwie dziś Gazeta nie ma już tej pozycji co kilka lat temu. Dzięki Bogu konkurencja urosła w siłę. Ale rola GW na scenie polskiego życia politycznego i intelektualnego musi być krytycznie oceniona. Przez lata należałem do „familii” – nieformalnego środowiska, którego Gazeta była kluczowym orężem. Środowisko „familii”, które odegrało ogromną (moim zdaniem w sumie pozytywną) rolę, coraz bardziej – niestety – oddalało się od standardów działania (i celów) które były mi bliskie. Gazeta zaś stała się po prostu brutalnym instrumentem walki politycznej. Szkoda.

Klapa szkoły Liderów Politycznych w Krakowie

Koniec szkoły Marcinkiewicza.

POWÓD ZAMKNIĘCIA: TRUDNOŚCI ORGANIZACYJNE

tvn.24

Otwierana hucznie w zeszłym roku szkoła Liderów Politycznych w Krakowie, którą zakładał Kazimierz Marcinkiewicz, będzie zamknięta. Jak donosi „Polityka”, w ostatnią niedzielę swoje dyplomy odebrali pierwsi i ostatni absolwenci.

– W najbliższym czasie nie przewiduję prowadzenia tego kierunku i nie zdecydowałem czy kiedykolwiek go reaktywujemy – mówi „Polityce” Jarosław Gowin (PO), rektor Wyższej Szkoły Europejskiej, w ramach której działała Szkoła Liderów. Swoją decyzję tłumaczy trudnościami organizacyjnymi: – Wykładali u nas zapracowani politycy i eksperci, co wiązało się z ciągłymi zmianami planów zajęć i nie było korzystne dla studentów – wyjaśnia Gowin.

Jak przypomina „Polityka”, w szkole Liderów Politycznych studenci uczyli się m.in. polityki społecznej od ministra Michała Boniego, o obliczach polskiej biurokracji od Pawła Poncyljusza (PiS), o wizerunku medialnym od Konrada Ciesiołkiewicza (rzecznika byłego premiera Marcinkiewicza), o polityce zagranicznej od Radosława Sikorskiego (PO) i polityce rozwoju od Grażyny Gęsickiej (PiS).

Studentów zawiedli Jan Rokita, Jerzy Buzek i Adam Bielan (PiS), którzy – jak tłumaczy kierownik kierunku, dr Małgorzata Zachara – ostatecznie odmówili ze względów organizacyjnych. Oczekiwań nie spełnił też Kazimierz Marcinkiewicz. Świeżo upieczony absolwent Adam Dębski opowiada, że były premier pojawił się w szkole tylko dwa razy.

Polska może być high-tech

Polska może być high-tech

Polska

Wszystkie pozytywne scenariusze naszego rozwoju opierają się na budowie silnego sektora nauki- mówi w rozmowie prof. Michał Kleiber, prezes PAN

Pojawił się program dużego dofinansowania uczelni technicznych. Dobra wiadomość? 


Rząd niewątpliwie powinien aktywnie wspierać najpotrzebniejsze kierunki studiów. Dobrze byłoby jednak mieć pewność, że dofinansowanie nie zostanie zrealizowane kosztem innych obszarów nauki. 

Właśnie, w sytuacji kryzysu jest to odważne posunięcie. 


Faktem jest jednak, że mamy bardzo złą strukturę studentów na poszczególnych kierunkach. Żywiołowy rozwój szkolnictwa wyższego sprawił, że studentów na kierunkach ścisłych i technicznych jest o wiele za mało. A to one głównie decydują o rozwoju cywilizacyjnym kraju i konkurencyjności gospodarki. Zmiana tych proporcji jest absolutnie niezbędna. 

Czy mamy szansę w ogóle konkurować z uczelniami światowymi? 
Nie ma wyjścia – musimy podjąć to wyzwanie. Jest oczywiście mało prawdopodobne, że za 10 czy 20 lat zostaniemy liderem we wszystkich możliwych obszarach nowoczesnych technologii. Ale istnieje bardzo dużo nisz i obszarów współpracy, w których możemy mieć sukcesy, bazując na wypracowanej w pocie czoła kreatywności i skoncentrowanym wysiłku edukacyjnym. 

A konkretniej? 
Zapomnijmy na razie o marzeniu stworzenia szybkiego sukcesu na miarę fińskiej Nokii – skoncentrujmy się na budowie szerokiego kapitału wiedzy, który w naszej sytuacji jest najlepszym gwarantem stabilnego rozwoju. Mamy olbrzymi, nie w pełni wykorzystany potencjał rozwojowy, który trzeba wreszcie uruchomić – chociaż to trudne, musimy skupić się na tworzeniu warunków, które pozwolą nam sprostać przyszłym, nieznanym dzisiaj wyzwaniom. Zrobić to tak samo dobrze albo nawet lepiej niż nasi globalni konkurenci – dziś to właśnie jest polską racją stanu. 

Nowy kierunek studiów – spychologia

spychacz

źródło

Już po sprawie plagiatu prof. Grybosia z AM

GW

Ani Ministerstwo Nauki, ani Ministerstwo Zdrowia nie będą badały sprawy podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia z wrocławskiej Akademii Medycznej. Tym samym mocy nabiera postanowienie uczelnianej komisji dyscyplinarnej o umorzeniu postępowania.

Szef I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa wrocławskiej Akademii Medycznej był podejrzewany o popełnienie plagiatu w pracy doktorskiej i w podręczniku „Ginekologia Onkologiczna”. Prof. Stanisław Pielka, rzecznik dyscyplinarny uczelni, ustalił, że Gryboś przepisał fragmenty pracy swojego promotora. Natomiast w podręczniku skopiował co najmniej kilkadziesiąt fragmentów artykułów innych autorów. Prof. Pielka wystąpił o naganę dla ginekologa. Ostateczna decyzja należała do komisji dyscyplinarnej uczelni, która wybiera spośród swoich członków trzyosobowy zespół orzekający. Ten ostatecznie odrzucił oskarżenia wobec prof. Grybosia. 
Po ogłoszeniu werdyktu wyszło na jaw, że w zespole orzekającym był prof. Mieczysław Woźniak, współautor kilku publikacji z prof. Grybosiem. Prof. Woźniak nie widział w tym konfliktu interesów.

Prof. Ryszard Andrzejak, rektor AM nie chciał komentować ani werdyktu, ani udziału w zespole orzekającym prof. Woźniaka. Poprosił o pomoc prawną Ministerstwo Nauki i Ministerstwo Zdrowia. – Być może sprawą zajmie się komisja ministerialna – powiedział nam.

Jednak tak się nie stanie. – W sprawie dotyczącej pracowników naukowych AM nadzór należy do Ministerstwa Zdrowia – twierdzi Bartosz Loba, rzecznik ministra nauki.

Z kolei Jakub Gołąb z Ministerstwa Zdrowia mówi: – Przepisy nie przewidują udziału resortów w postępowaniu dyscyplinarnym. Minister jest wymieniony jedynie wśród otrzymujących orzeczenie. W przypadku, gdy któraś ze stron ma zasadne uwagi, to może odwołać się do komisji przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego.  

Komentuje Tomasz Wysocki: Spychologia zastosowana

Podejrzewany o popełnienie plagiatu prof. Marian Gryboś może odetchnąć. Już po sprawie. Ani rektor Akademii Medycznej, ani żadne z ministerstw nie chcą weryfikować wątpliwego werdyktu. To przykład ewidentnej spychologii. Przekaz dla młodych kadr jest jasny: jak cię złapią na ściąganiu, to nie wolno ci się przyznać. A ściągać oczywiście można.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Dzieci Sorbony na ławie oskarżonych

pol-pot

źródło

Dzieci Sorbony na ławie oskarżonych

Fronda

Czerwoni Khmerzy to mordercy wychowani przez atmosferę intelektualną paryskiej Sorbony. Po 30 latach właśnie rozpoczął się ich proces. Żyje nim cała Kaambodża.

Dzisiaj, 17 lutego, stolica Kambodży Phnom Penh żyje tylko jednym wydarzeniem – po 30 latach rozpoczął się pierwszy proces odpowiedzialnych za zbrodnie reżimu Czerwonych Khmerów.

Przed specjalnym trybunałem ONZ, w stolicy państwa stanie były komendant najważniejszego reżimowego centrum tortur. Będzie jednym z pięciu Czerwonych Khmerów, którzy staną przez trybunałem ONZ. Zawarcie porozumienia pomiędzy rządem Kambodży a ONZ w sprawie powołania Trybunału ONZ ds. osądzenia zbrodni popełnionych przez Czerwonych Khmerów (ECCC) nie przebiegało łatwo. Ostatecznie porozumienie zawarto w 2003 roku.

Sartre i Pol Pot – mistrz i uczeń

Początek tej tragicznej historii jest dość odległy. W 1925 roku przyszedł na świat Saloth Sar – późniejszy dyktator Kambodży. W młodości mnich buddyjski, potem nauczyciel i członek Komunistycznej Partii Kambodży.

W latach 1949 – 1953 mieszkał w Paryżu, gdzie otrzymał stypendium rządowe na studia techniczne. Tuż po swoim przyjeździe do Francji włączył się aktywnie w działalność koła francuskiej partii komunistycznej, w którym rozwijał swoje fascynacje ideologią marksistowską. Saloth Sar zupełnie nie interesował się swoimi studiami. Nigdy nie udało mu się uzyskać żadnego certyfikatu, ani żadnego dyplomu. Swój czas poświęcał niemal wyłącznie na kontakty i dyskusje towarzyskie.

To w murach Sorbony poznał guru europejskiej lewicy Jean Paul Sarte’a, ale także Yeng Sary’a i Khieu Samphan’a – przyszłych przywódców Czerwonych Khmerów, autorów jednego z najbardziej brutalnych ludobójstw w historii ludzkości. Czym się skończyły te młodzieńcze fascynacje i filozoficzne dyskusje z Sartrem?

Na kryzys najlepszy jest rozwój nauki i edukacji

foresight_logo

Prof. Kleiber: na kryzys najlepszy jest rozwój nauki i edukacji

PAP – Nauka w Polsce

Najlepszą odpowiedzią na kryzys jest zbudowanie silnego sektora wiedzy opartego na systemie edukacji – powiedział kierownik naukowy Narodowego Programu Foresight „Polska 2020”, prezes Polskiej Akademii Nauk (PAN) prof. Michał Kleiber. W Warszawie podsumowano wyniki Narodowego Programu Foresight (NPF) „Polska 2020”, którego celem było nakreślenie scenariuszy, umożliwiających przyspieszenie rozwoju społeczno-gospodarczego Polski i zapewnienie lepszych warunków konkurowania na rynkach międzynarodowych. Według twórców programu „Polska 2020”, m.in. z Polskiej Akademii Nauk, ma on przyczynić się do określenia wizji rozwojowej Polski do 2020 r. 

Jak powiedział Kleiber, reforma polskiej edukacji i nauki to kluczowe rozwiązanie, które może spowodować szybki rozwój Polski. „Trzeba zbudować silny sektor wiedzy oparty na systemie edukacji, w tym bardzo istotnej edukacji ustawicznej, na systemie badań naukowych, na sprawnym systemie wdrażania innowacji, a także na ochronie praw intelektualnych” – tłumaczył profesor i zaznaczył, że do przeprowadzenia takich zmian konieczna jest społeczna aprobata.„Potrzebna jest nam promocja tych idei w społeczeństwie (…) w systemie demokratycznym nawet najświatlejsze myśli polityków bez uzyskania poparcia społecznego na nic się przydają” – mówił Kleiber i podkreślił, że tylko po uzyskaniu społecznego poparcia „można ze spokojem myśleć o przyszłości Polski”.

Według prezesa PAN, w obliczu finansowego kryzysu jednym z najważniejszych zadań przed jakim stoją politycy i naukowcy jest „społeczna kreatywność”. „Trzeba skoncentrować się na budowaniu społecznej kreatywności, czyli na zdolności do radzenia sobie w sytuacjach nieprzewidywalnych, temu właśnie służy sektor wiedzy, w tym edukacja ustawiczna, która, choć ważna, jest niezwykle w Polsce zaniedbana” – mówił.

„Jednym z naczelnych efektów naszego działania jest także stworzenie kultury debaty publicznej” – podkreślił Kleiber. „Trzeba powiedzieć sobie bardzo dobitnie: ta kultura debaty na temat polskiej przyszłości w Polsce jest bardzo słaba” – ocenił prezes PAN.

Ministerstwo nauki: 900 mln zł na dodatkowe finansowanie uczelni

logo_mnsw6

Ministerstwo nauki: 900 mln zł na dodatkowe finansowanie uczelni

PAP – Nauka w Polsce

900 mln zł zamierza przeznaczyć Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego na finansowanie kierunków strategicznych dla rozwoju Polski, podnoszenie jakości studiów oraz współpracę uczelni z prywatnymi firmami. 17 lutego minister nauki Barbara Kudrycka przedstawiła założenia trzech konkursów: „Zwiększenie liczby absolwentów kierunków o kluczowym znaczeniu dla gospodarki opartej na wiedzy”, „Poprawa jakości kształcenia na poziomie wyższym” oraz „Przybliżenie uczelni do potrzeb gospodarki i rynku pracy”. Konkursy są adresowane zarówno do uczelni publicznych, jak i prywatnych. 

„200 mln zł przeznaczamy na wsparcie tych uczelni, które zwyciężą w pierwszym konkursie, dotyczącym tzw. kierunków zamawianych” – powiedziała Kudrycka. „Zależy nam na tym, aby uczelnie otwierały i realizowały kierunki studiów o kluczowym znaczeniu dla polskiej gospodarki, a także, by uatrakcyjniały ofertę edukacyjną kierunków zamawianych” – zaznaczyła minister nauki.Według resortu nauki, kluczowymi kierunkami dla gospodarczego rozwoju Polski są: automatyka i robotyka, biotechnologia, budownictwo, chemia, energetyka, fizyka, informatyka, inżynieria materiałowa, inżynieria środowiskowa, matematyka, mechanika i budowa maszyn, mechatronika, ochrona środowiska i wzornictwo. Lista kierunków powstała na podstawie ekspertyzy przygotowanej przez ministerstwo nauki.

Jak poinformowała wiceminister nauki Maria Orłowska uczelnie, które kształcą do 4 tys. studentów mogą starać się o dofinansowanie projektu do 3 mln zł. Uczelnie, które kształcą do 12 tys. studentów mogą występować o dofinansowanie projektu do 5 mln zł, a powyżej 12 tys. – do 15 mln zł.

Konkursy są finansowane ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Termin składania wniosków upływa 31 marca, a rozstrzygnięcie konkursów zaplanowane jest na czerwiec

Sprawa profesora Marczaka dzieli kadrę uczelni

uwr

Sprawa profesora Marczaka dzieli kadrę uczelni

GW

Dr Krzysztof Szewior, dyrektor Instytutu Studiów Międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim, podał się do dymisji. Doprowadzili do tego stronnicy prof. Tadeusza Marczaka, byłego szefa instytutu, który próbował zorganizować wykład Jerzego Roberta Nowaka na uczelni.

Konflikt w ISM trwa od kilku miesięcy. Profesor Marczak był współorganizatorem grudniowej konferencji naukowej, na którą zaprosił znanego z antysemickich poglądów ideologa Radia Maryja Jerzego Roberta Nowaka. Po protestach środowiska akademickiego spotkanie odwołano. Marczak stracił stanowisko. Nowym dyrektorem instytutu został dr Krzysztof Szewior z Zakładu Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Integracji Europejskiej, ówczesny prodziekan Wydziału Nauk Społecznych. Odwołanie Marczaka podzieliło jednak kadrę, bo część naukowców stanęła po jego stronie i nie akceptowała nowego dyrektora. Wykładowca z ISM: – Jego pomysły były torpedowane. Utrącono m.in. autorski pomysł dr. Szewiora dotyczący powołania nowego kierunku studiów z zakresu bezpieczeństwa narodowego. To przelało czarę goryczy.

W piątek Krzysztof Szewior złożył rezygnację ze stanowiska dyrektora. Wraz z nim do dymisji podał się jego zastępca ds. dydaktyki dr Grzegorz Tokarz.