Uczelnie muszą zwrócić niewypłacone stypendia

kudrycka7

Uczelnie muszą zwrócić niewypłacone stypendia

GW

„Gazeta” napisała wczoraj, że niektóre szkoły wyższe nie wydają przyznawanych przez Ministerstwo Nauki pieniędzy na stypendia. – Nie wolno oszczędzać na studentach – mówi minister nauki Barbara Kudrycka.

Wczoraj przekazała do konsultacji projekt rozporządzenia. Zgodnie z nim, jeśli uczelnia publiczna zaoszczędzi ponad 30 proc., a uczelnia niepubliczna – więcej niż 10 proc. z funduszu stypendialnego, o taką kwotę zostanie im zmniejszona dotacja na rok następny.
W 2008 r. na kontach zostało im aż 330 mln zł. Te pieniądze nie wracają jednak do państwowej kasy. Uczelnie przeznaczają je na remonty. Chodzi o to, że prywatne nie mogą tego robić w ogóle. A publiczne mogą wydać tylko do 20 proc. puli stypendialnej na remonty akademików i stołówek. Według ministerstwa niektóre wydają więcej. 
Rekordziści mieli w grudniu na kontach po ok. 30 mln zł, normą są kilkumilionowe oszczędności, ale są też placówki, które wydają pieniądze co do grosza. Ministerialne dotacje są obliczane według podawanej przez uczelnie liczby studentów. 

Konflikt interesów w sprawie plagiatu

Akademia Medyczna: Wraca sprawa prof. Grybosia

GW

Zwrot wydarzeń w sprawie podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia z wrocławskiej AM. Oceną jego dorobku naukowego zajmą się teraz aż dwie uczelniane komisje.

Drugie podejście do sprawy szefa I Kliniki i Katedry Ginekologii i Położnictwa AM zrobi uczelniana komisja dyscyplinarna. Komisja już badała, czy prof. Marian Gryboś dopuścił się plagiatu w swojej pracy habilitacyjnej oraz w artykule opublikowanym w podręczniku „Ginekologia onkologiczna”. W pierwszym orzeczeniu uznano, że plagiatu nie było i umorzono postępowanie. 

Jednak wątpliwości wzbudził skład zespołu orzekającego. W trójce oceniających zarzuty był prof. Mieczysław Woźniak, który z prof. Grybosiem jest współautorem co najmniej trzech publikacji naukowych. W komentarzach, jakie wywołała ta sytuacja, padła teza o konflikcie interesów…

Teraz komisja musi wskazać nowy trzyosobowy zespół orzekający. 
Förster: – Wybrane osoby będą musiały złożyć deklarację, że nie mają żadnych związków z prof. Grybosiem, które mogłyby stawiać orzeczenie zespołu orzekającego w niekorzystnym świetle.
Drugą, nadzwyczajną komisję powołała w piątek dziekan Wydziału Lekarskiego prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz. Zadaniem sześcioosobowego zespołu jest analiza całego dorobku naukowego ginekologa. Z wnioskiem o to wystąpił do pani dziekan prof. Wojciech Noszczyk z Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. 
Decyzję o powołaniu komisji nadzwyczajnej dziekan ogłosiła na piątkowej radzie Wydziału Lekarskiego.
– W komentarzach na radzie wydziału dominował pogląd, że nie możemy chować głowy w piasek i udawać, że nie ma sprawy plagiatu prof. Grybosia, tylko się z nią zmierzyć – mówi jeden z profesorów Akademii.

List otwarty NFA

Nasza Polska 17.02.2009

nasza-polska-17-02-2009-a2nasza-polska-17-02-2009-b

Ogłoszony konkurs na miliony dla nauki

logo_mnsw7

MNiSW: 723 mln złotych na badania naukowe dla gospodarki opartej na wiedzy

PAP – Nauka w Polsce

Ponad 723 mln złotych przeznaczyło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ogłoszonym w poniedziałek konkursie dla uczelni, jednostek naukowych i konsorcjów naukowo-przemysłowych na strategiczne programy badań naukowych i prac rozwojowych. Jak informuje MNiSW, programy mają służyć budowie gospodarki opartej na wiedzy. Środki finansowe pochodzą z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Konkurs jest prowadzony w ramach „Poddziałania 1.1.2 Strategiczne programy badań naukowych i prac rozwojowych” Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (PO IG), na lata 2007-2013. 
Konkurs – wyjaśnia ministerstwo – ma wyłonić projekty, które przyczynią się do wykorzystywania nowych rozwiązań niezbędnych do rozwoju gospodarki, zwiększenia konkurencyjności polskich przedsiębiorców i ogólnego rozwoju polskiego społeczeństwa.

Resort zaznacza, że wsparcie będzie udzielane na „realizację polityki naukowej, naukowo-technicznej i innowacyjnej państwa, poprzez dofinansowanie projektów badawczych w ramach strategicznych programów badań naukowych i prac rozwojowych w obszarach tematycznych określonych w PO IG i zgodnych z Krajowym Programem Badań Naukowych i Prac Rozwojowych”.

Koszty poniesione w związku z realizacją projektu będą pokryte w 100 proc., z czego 85 proc. stanowią środki Unii Europejskiej, a 15 proc. to tzw wkład krajowy, zapewniony dla wszystkich projektów ze środków budżetu państwa. O dofinansowanie mogą ubiegać się jednostki naukowe, wchodzące w skład konsorcjów naukowych i naukowo-przemysłowych (oprócz centrów badawczo-rozwojowych); uczelnie oraz spółki z udziałem wymienionych wyżej instytucji, które nie działają dla zysku.

———–

Strona MNiSW

Nabór wniosków w ramach Poddziałania 1.1.2 Strategiczne programy badań naukowych i prac rozwojowych

Wnioski o dofinansowanie można składać do 23 kwietnia br. 

Reforma nauki, czyli chichot Stalina

Reforma nauki, czyli chichot Stalina

Nasz Dziennik

Już sam tytuł proponowanej przez resort nauki reformy wskazuje, że mamy do czynienia z nawrotem nowomowy („Partnerstwo dla wiedzy”). Przed kilku laty mówiono o innym partnerstwie, było to „partnerstwo dla pokoju”, chodziło o państwa z byłego bloku komunistycznego, które zamierzano przyjąć na pełnoprawnych członków NATO. Teraz pojawia się „partnerstwo dla wiedzy” – czy dziś czekamy w kolejce, bo ktoś ma nas przyjąć? Tylko kto i do czego?
W podtytule czytamy, że projekt ten zawiera „nowy model kariery akademickiej”. Cóż, wiemy z długoletniego powojennego doświadczenia, że pewne zmiany robi się po to, aby w istocie nic się nie zmieniło lub nawet by wrócić do tego, co gorsze, a co udało się choć częściowo zmienić na lepsze. Cały tekst trzeba więc czytać ze wzmożoną czujnością. ……

Projekt do kosza
Projekt reformy nauki, zaproponowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jest tragiczny. Świadczy o tym, że jego autorzy nie wyszli jeszcze z PRL i popadają w mitomanię, że oto geniusze będą przyjeżdżać do Polski z zagranicy, by u nas wykładać, również ci pochodzenia polskiego. A kto im zapłaci? Przecież profesor w Polsce zarabia przeciętnie na uczelni 700, może 800 euro, podczas gdy profesor na Zachodzie zarabia minimum 5 tysięcy euro. Czy przyjedzie tu za kilkaset euro? Można wątpić. A jeśli władze jednym zaczną płacić 500, drugim dziesięć razy tyle, to dopiero skłócą środowisko, wtedy dopiero zaczną się animozje i na pewno niezdrowa rywalizacja. Bo niby dlaczego my mamy być gorsi od innych z tego tylko powodu, że oni są z zagranicy?
Ten projekt jest tak pomyślany, aby – jak w wielu innych dziedzinach życia: zarówno w kulturze, jak i w gospodarce – kontrolować i zatrzymać nasz rozwój. By intelektualny potencjał Polaków zastopować lub by go wręcz zmarnować. To jest główny cel tego projektu. A wejdzie on w życie, jeśli środowiska naukowe w porę się nie spostrzegą i nie zabiorą odważnie głosu. Głos trzeba zabrać, bo musimy odrodzić polskie życie naukowo-akademickie, ale na zdrowych zasadach. Tę dyskusję trzeba prowadzić nie tylko na uczelniach, ale również w mediach, bo nauka jest dobrem wspólnym całego społeczeństwa, które ma prawo wiedzieć, co tak naprawdę w nauce się dzieje i jakie zagrożenia niesie ze sobą projekt nowej reformy. Nastał czas dyskusji, otwartej i odważnej. Komu jak komu, ale naukowcom nie powinno zabraknąć słów i argumentów.
Prof. Piotr Jaroszyński

Czy uczelnie oszczędzają na studentach?

kudrycka6

Czy uczelnie oszczędzają na studentach?
GW

Uczelnie nie wydają przyznanych przez ministerstwo pieniędzy na stypendia – twierdzi minister nauki Barbara Kudrycka. I zapowiada, że obetnie uczelniom fundusze.

Sprawa wyszła na jaw podczas rządowych poszukiwań oszczędności. W Ministerstwie Nauki dopatrzono się, że na kontach uczelni zostało na koniec 2008 r. ok. 330 mln zł z funduszu na studenckie stypendia. To ponad 20 proc. całorocznych wydatków ministerstwa na ten cel. – Oszczędności kosztem studentów są niedopuszczalne – mówi minister nauki Barbara Kudrycka

Chodzi zarówno o placówki publiczne, jak i niepubliczne. Rekordziści mają na kontach po prawie 30 mln zł, standardem są kilkumilionowe oszczędności. Choć są i takie uczelnie, które wydają pieniądze niemal do zera. 
Rektorzy bronią się przed oskarżeniami ministerstwa. ….

Co teraz zrobi ministerstwo? 


– Wydamy nowe rozporządzenie. Z zapisem m.in., że o ile uczelnia publiczne nie wydała ponad 30 proc., a uczelnia niepubliczna – więcej niż 10 proc. z puli na stypendia, to o taką kwotę zmniejszymy przyszłoroczne dotacje – mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki. 
Z powodu oszczędności związanych z kryzysem resort planuje obcięcie 10 proc. z puli stypendialnej wszystkim placówkom. – Z zaznaczeniem, że te oszczędności dotyczą wyłącznie remontów, w żadnym razie stypendiów – mówi Loba. 
Na studenckie stypendia ministerstwo przeznacza rocznie 1,5 mld zł. 

Komuna wraca na uczelnie

uniwersytet-szczecinski

Czy Uniwersytet Szczeciński się wycofa?

Blog ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego

   2009-02-21

Na zaproszenie Koła Slawistów Uniwersytetu Szczecińskiego wybierałem się z odczytem na temat ludobójstwa Polaków na Kresach. Wyjazd ten nie był mi bardzo na rękę, gdyż zaproszeń mam tak dużo, że praktycznie całe dnie spędzam w ustawicznych rozjazdach. Jednak zaproszenie przyjąłem. Po pierwsze dlatego, że na Pomorzu Zachodnim mieszka wielu Kresowian i ich potomków . Po drugie, na tamtejszym uniwersytecie byłem już dwa razy i wspomnienia miałem dobre.

Moje spotkanie było zapowiedziane na środę 4 marca o g. 16.00 w Sali Strumiańskiej w Bibliotece Uniwersyteckiej. Tego samego dnia zaplanowane zostały jeszcze dwa inne spotkania; jedno w Katolickim Stowarzyszeniu Civitas Christiana, drugie w Duszpasterstwie Akademickim Księży Chrystusowców.

Jednak ku mojemu zdziwieniu władze uczelniane, bez jakiegokolwiek kontaktu ze mną, zamieściły na stronie internetowej następujący komunikat:

UWAGA
odwołane spotkanie
z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim,

Oczywiście zero wyjaśnień. Jedynie od jednego z dziennikarzy prasy lokalnej dowiedziałem się, że jest to osobista decyzja rektora, który uległ zewnętrznym naciskom. 

Rektor jako szef państwowej uczelni ma prawny obowiązek wyjaśnić swoją decyzję, zwłaszcza, że nie widział przeszkód, gdy jedno z kół uczelnianych zapraszało szefa polskich homoseksualistów.

Artykuł na ten temat ukaże się w najnowszej „Gazecie Polskiej”. Do Szczecina pojadę i tak, choćby spotkanie ze studentami, jak za komuny, miało sie odbyć w jakiej piwnicy.

Konieczna reforma edukacji

saba1źródło

Kto analfabeta ? pies czy sąd ?

Sąd pisze do suki Dorna

Dziennik

Wystarczy, że były marszałek Ludwik Dorn przyprowadził kiedyś do Sejmu swoją sukę Sabę, a ta stała się znana nie tylko w polityce. Osobowość Saby docenił bowiem teraz także Sąd Rejonowy w Tczewie, który na adres biura poselskiego Dorna przysłał pismo zaadresowane do: „Pani Saby Dorna”.

O co chodzi? Ano o to, że żyje w Polsce mężczyzna, który lubi zakładać sprawy w sądzie wszystkim i o wszystko. Na długiej liście pozwanych w jednej z takich spraw, oprócz Donalda Franciszka Ducka i Lecha Kaczyńskiego, znalazła się Saba Ludwika Dorna.

Sąd oczywiście tę sprawę umorzył i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że informację o tym zaadresował „Pani Saba Dorna, ul. Koszykowa 10, 00-564 Warszawa”.

Pracownicy sądu, mimo że byli informowani o tym, iż Saba jest czworonogiem i raczej tej informacji nie przeczyta, bo mimo wielkich talentów czytać jeszcze nie potrafi, uparcie piszą do psa Ludwika Dorna.

„Dzwoniliśmy do sądu z informacją w tej sprawie, ale bezskutecznie” – powiedział DZIENNIKOWI Grzegorz Owsianko, asystent byłego marszałka Sejmu.

Pani minister debatuje

kudrycka5

Debata minister Barbary Kudryckiej ze studentami i doktorantami

PAP – Nauka w Polsce

W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego odbyła się 18 lutego, debata dotycząca reformy studiów i praw studenckich „Partnerstwo dla wiedzy„. Spotkanie było częścią konsultacji społecznych na temat reformy. Na zaproszenie minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbary Kudryckiej do ministerstwa przybyło około 80 przedstawicieli organizacji studentów i doktorantów. 

W siedzibie resortu zjawili się reprezentanci Parlamentu Studentów RP, Krajowa Reprezentacja Doktorantów, Niezależne Zrzeszenie Studentów, Zrzeszenie Studentów Polskich, Stowarzyszenie Studentów Uczelni Niepaństwowych MONSSUN, kuria doktorantów z Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego oraz rzecznik praw studenta. MNiSW reprezentowali: prof. Barbara Kudrycka i wiceministrowie: prof. Grażyna Prawelska-Skrzypek, prof. Witold Jurek i doradca minister dr Dominik Antonowicz.

Jak informuje MNiSW, na początku debaty przedstawione zostały główne założenia pakietu dla studenta, które są obecnie na etapie konsultacji. Minister Kudrycka zaznaczyła, że wiele proponowanych rozwiązań już wchodzi w życie – np. możliwość rezygnacji z indeksu, specjalne finansowanie studiów w języku angielskim czy zamawianie kierunków strategicznych dla rozwoju Polski.

Przewodniczący Parlamentu Studentów RP, Bartłomiej Banaszak na początku spotkania zaznaczył, że studenci czują się odpowiedzialni za system szkolnictwa wyższego w Polsce. Dlatego – mówił – dziękujemy pani minister za to spotkanie i tak szerokie konsultacje społeczne, na których nam bardzo zależy. Jest to pierwszy przypadek od bardzo wielu lat, kiedy minister stara się patrzeć na szkolnictwo wyższe oczami studenta.

Jak podaje MNiSW, podczas debaty największe zainteresowanie studentów wzbudzał pomysł limitowania bezpłatnego studiowania na kilku kierunkach naraz.

Minister Kudrycka podkreślała, że proponuje sprawiedliwy dostęp do darmowych studiów i lepszy pomysł na realizację konstytucyjnej zasady dostępu do bezpłatnej edukacji.

„Najlepsi studenci będą mieli zwiększony limit punktów zaliczeniowych ECTS, do 540, tak, by mogli studiować na drugim kierunku. Chcemy jednocześnie wyeliminować patologię, gdzie student ledwie radzący sobie na jednym kierunku podejmuje studia na kilku następnych, blokując miejsca innym tylko po to otrzymywać stypendia z kilku źródeł, a wszystko to na koszt podatnika. Tymczasem ktoś mający nieraz minimalnie tylko gorsze stopnie na świadectwie maturalnym, pochodzący z mniejszych ośrodków, o niższym statusie majątkowym, bez szans na korepetycje, jest na straconej pozycji i często musi zrezygnować z wykształcenia” – uzasadniała konieczność zmian.

Jak podaje w komunikacie MNiSW, studenci pytali także o punkty zaliczeniowe ECTS, jawność obron prac magisterskich, wysokość środków przeznaczonych na fundusz stypendialny, pomysł monitorowania losów zawodowych absolwentów uczelni, elektroniczny system zarządzania procesem kształcenia, katalog usług edukacyjnych, krajowe ramy kwalifikacji i zmiany w systemie nagradzania wybitnych studentów i doktorantów. EKR

Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów porządkuje

Dziennik Polski

WYŻSZE UCZELNIE. Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów postanowiła zrobić porządek z przewodami doktorskimi

Doktoranci wydziałów nauk o zdrowiu w polskich uczelniach, choć piszą prace na temat systemu zdrowotnego w Turcji, przedstawiają biografie lekarzy albo badają wypalenie zawodowe menedżerów służby zdrowia, otrzymują stopień doktora nauk medycznych. Tak samo, jak doktoranci wydziałów lekarskich. Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów postanowiła zrobić porządek z przewodami doktorskimi, których tematyka z naukami klinicznymi niewiele ma wspólnego.

Na wydziałach nauk o zdrowiu doktoryzują się z reguły fizjoterapeuci, ratownicy medyczni i pielęgniarki. Co oczywiste, nie mają prawa wykonywania zawodu lekarza. Część środowiska lekarskiego uważa jednak, że to za mało; takie osoby powinny mieć stopień naukowy, który będzie odróżniał ich od lekarzy.

– Tak jak my, mają pieczątki i wizytówki ze stopniem doktora nauk medycznych. Uważam, że pacjenci są wprowadzani w błąd. To nie jest jednak wina uczelni, lecz polskiego systemu prawnego – mówi lekarz, który prosi o niepodawanie jego nazwiska.

Uczelnie medyczne w Krakowie, Warszawie, Łodzi, Poznaniu i na Śląsku, by zapewnić pielęgniarkom, fizjoterapeutom czy ratownikom medycznym kontynuację nauki na studiach doktoranckich, ubiegały się w Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów o uprawnienia do nadawania stopnia doktora. Do tej pory Kraków nadawał stopnie w dziedzinie medycyny, ale w zakresie biologii medycznej. Takiego rozróżnienia nie ma w Poznaniu czy w Warszawie. Autor rozprawy doktorskiej na temat „personelu medycznego pracującego w służbie polityki eksterminacyjnej władz niemieckich na terenie ziem polskich wcielonych do Rzeszy” uzyskał na poznańskiej uczelni stopień doktora medycyny w zakresie medycyny.

Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów postanowiła zrobić w końcu porządek. Podjęła uchwałę o wprowadzeniu nowej dziedziny: nauki o zdrowiu.