Dzieci Sorbony na ławie oskarżonych

pol-pot

źródło

Dzieci Sorbony na ławie oskarżonych

Fronda

Czerwoni Khmerzy to mordercy wychowani przez atmosferę intelektualną paryskiej Sorbony. Po 30 latach właśnie rozpoczął się ich proces. Żyje nim cała Kaambodża.

Dzisiaj, 17 lutego, stolica Kambodży Phnom Penh żyje tylko jednym wydarzeniem – po 30 latach rozpoczął się pierwszy proces odpowiedzialnych za zbrodnie reżimu Czerwonych Khmerów.

Przed specjalnym trybunałem ONZ, w stolicy państwa stanie były komendant najważniejszego reżimowego centrum tortur. Będzie jednym z pięciu Czerwonych Khmerów, którzy staną przez trybunałem ONZ. Zawarcie porozumienia pomiędzy rządem Kambodży a ONZ w sprawie powołania Trybunału ONZ ds. osądzenia zbrodni popełnionych przez Czerwonych Khmerów (ECCC) nie przebiegało łatwo. Ostatecznie porozumienie zawarto w 2003 roku.

Sartre i Pol Pot – mistrz i uczeń

Początek tej tragicznej historii jest dość odległy. W 1925 roku przyszedł na świat Saloth Sar – późniejszy dyktator Kambodży. W młodości mnich buddyjski, potem nauczyciel i członek Komunistycznej Partii Kambodży.

W latach 1949 – 1953 mieszkał w Paryżu, gdzie otrzymał stypendium rządowe na studia techniczne. Tuż po swoim przyjeździe do Francji włączył się aktywnie w działalność koła francuskiej partii komunistycznej, w którym rozwijał swoje fascynacje ideologią marksistowską. Saloth Sar zupełnie nie interesował się swoimi studiami. Nigdy nie udało mu się uzyskać żadnego certyfikatu, ani żadnego dyplomu. Swój czas poświęcał niemal wyłącznie na kontakty i dyskusje towarzyskie.

To w murach Sorbony poznał guru europejskiej lewicy Jean Paul Sarte’a, ale także Yeng Sary’a i Khieu Samphan’a – przyszłych przywódców Czerwonych Khmerów, autorów jednego z najbardziej brutalnych ludobójstw w historii ludzkości. Czym się skończyły te młodzieńcze fascynacje i filozoficzne dyskusje z Sartrem?

Na kryzys najlepszy jest rozwój nauki i edukacji

foresight_logo

Prof. Kleiber: na kryzys najlepszy jest rozwój nauki i edukacji

PAP – Nauka w Polsce

Najlepszą odpowiedzią na kryzys jest zbudowanie silnego sektora wiedzy opartego na systemie edukacji – powiedział kierownik naukowy Narodowego Programu Foresight „Polska 2020”, prezes Polskiej Akademii Nauk (PAN) prof. Michał Kleiber. W Warszawie podsumowano wyniki Narodowego Programu Foresight (NPF) „Polska 2020”, którego celem było nakreślenie scenariuszy, umożliwiających przyspieszenie rozwoju społeczno-gospodarczego Polski i zapewnienie lepszych warunków konkurowania na rynkach międzynarodowych. Według twórców programu „Polska 2020”, m.in. z Polskiej Akademii Nauk, ma on przyczynić się do określenia wizji rozwojowej Polski do 2020 r. 

Jak powiedział Kleiber, reforma polskiej edukacji i nauki to kluczowe rozwiązanie, które może spowodować szybki rozwój Polski. „Trzeba zbudować silny sektor wiedzy oparty na systemie edukacji, w tym bardzo istotnej edukacji ustawicznej, na systemie badań naukowych, na sprawnym systemie wdrażania innowacji, a także na ochronie praw intelektualnych” – tłumaczył profesor i zaznaczył, że do przeprowadzenia takich zmian konieczna jest społeczna aprobata.„Potrzebna jest nam promocja tych idei w społeczeństwie (…) w systemie demokratycznym nawet najświatlejsze myśli polityków bez uzyskania poparcia społecznego na nic się przydają” – mówił Kleiber i podkreślił, że tylko po uzyskaniu społecznego poparcia „można ze spokojem myśleć o przyszłości Polski”.

Według prezesa PAN, w obliczu finansowego kryzysu jednym z najważniejszych zadań przed jakim stoją politycy i naukowcy jest „społeczna kreatywność”. „Trzeba skoncentrować się na budowaniu społecznej kreatywności, czyli na zdolności do radzenia sobie w sytuacjach nieprzewidywalnych, temu właśnie służy sektor wiedzy, w tym edukacja ustawiczna, która, choć ważna, jest niezwykle w Polsce zaniedbana” – mówił.

„Jednym z naczelnych efektów naszego działania jest także stworzenie kultury debaty publicznej” – podkreślił Kleiber. „Trzeba powiedzieć sobie bardzo dobitnie: ta kultura debaty na temat polskiej przyszłości w Polsce jest bardzo słaba” – ocenił prezes PAN.

Ministerstwo nauki: 900 mln zł na dodatkowe finansowanie uczelni

logo_mnsw6

Ministerstwo nauki: 900 mln zł na dodatkowe finansowanie uczelni

PAP – Nauka w Polsce

900 mln zł zamierza przeznaczyć Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego na finansowanie kierunków strategicznych dla rozwoju Polski, podnoszenie jakości studiów oraz współpracę uczelni z prywatnymi firmami. 17 lutego minister nauki Barbara Kudrycka przedstawiła założenia trzech konkursów: „Zwiększenie liczby absolwentów kierunków o kluczowym znaczeniu dla gospodarki opartej na wiedzy”, „Poprawa jakości kształcenia na poziomie wyższym” oraz „Przybliżenie uczelni do potrzeb gospodarki i rynku pracy”. Konkursy są adresowane zarówno do uczelni publicznych, jak i prywatnych. 

„200 mln zł przeznaczamy na wsparcie tych uczelni, które zwyciężą w pierwszym konkursie, dotyczącym tzw. kierunków zamawianych” – powiedziała Kudrycka. „Zależy nam na tym, aby uczelnie otwierały i realizowały kierunki studiów o kluczowym znaczeniu dla polskiej gospodarki, a także, by uatrakcyjniały ofertę edukacyjną kierunków zamawianych” – zaznaczyła minister nauki.Według resortu nauki, kluczowymi kierunkami dla gospodarczego rozwoju Polski są: automatyka i robotyka, biotechnologia, budownictwo, chemia, energetyka, fizyka, informatyka, inżynieria materiałowa, inżynieria środowiskowa, matematyka, mechanika i budowa maszyn, mechatronika, ochrona środowiska i wzornictwo. Lista kierunków powstała na podstawie ekspertyzy przygotowanej przez ministerstwo nauki.

Jak poinformowała wiceminister nauki Maria Orłowska uczelnie, które kształcą do 4 tys. studentów mogą starać się o dofinansowanie projektu do 3 mln zł. Uczelnie, które kształcą do 12 tys. studentów mogą występować o dofinansowanie projektu do 5 mln zł, a powyżej 12 tys. – do 15 mln zł.

Konkursy są finansowane ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Termin składania wniosków upływa 31 marca, a rozstrzygnięcie konkursów zaplanowane jest na czerwiec

Sprawa profesora Marczaka dzieli kadrę uczelni

uwr

Sprawa profesora Marczaka dzieli kadrę uczelni

GW

Dr Krzysztof Szewior, dyrektor Instytutu Studiów Międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim, podał się do dymisji. Doprowadzili do tego stronnicy prof. Tadeusza Marczaka, byłego szefa instytutu, który próbował zorganizować wykład Jerzego Roberta Nowaka na uczelni.

Konflikt w ISM trwa od kilku miesięcy. Profesor Marczak był współorganizatorem grudniowej konferencji naukowej, na którą zaprosił znanego z antysemickich poglądów ideologa Radia Maryja Jerzego Roberta Nowaka. Po protestach środowiska akademickiego spotkanie odwołano. Marczak stracił stanowisko. Nowym dyrektorem instytutu został dr Krzysztof Szewior z Zakładu Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Integracji Europejskiej, ówczesny prodziekan Wydziału Nauk Społecznych. Odwołanie Marczaka podzieliło jednak kadrę, bo część naukowców stanęła po jego stronie i nie akceptowała nowego dyrektora. Wykładowca z ISM: – Jego pomysły były torpedowane. Utrącono m.in. autorski pomysł dr. Szewiora dotyczący powołania nowego kierunku studiów z zakresu bezpieczeństwa narodowego. To przelało czarę goryczy.

W piątek Krzysztof Szewior złożył rezygnację ze stanowiska dyrektora. Wraz z nim do dymisji podał się jego zastępca ds. dydaktyki dr Grzegorz Tokarz.

Skandal wokół kolejnej wersji śmierci Pyjasa

pyjas

Skandal wokół kolejnej wersji śmierci Pyjasa

Rz, 17.02.2009

Pijany Stanisław Pyjas przed śmiercią dobijał się do dziewczyny i został uderzony drzwiami – twierdzi w kontrowersyjnej książce były peerelowski lekarz sądowy Zdzisław Marek.

Jest kłamcą, i to dość nieudolny – mówi o nim historyk Antoni Dudek Publikacja 85-letniego emerytowanego profesora nosi tytuł „Głośne zdarzenia w świetle medycyny sądowej”.

Znaczną część liczącej 295 stron książki zajmują opisy okoliczności śmierci, pobić i wypadków z lat 70. i 80., w których dopatrywano się motywów politycznych.

Ekspertyzy w tych sprawach sporządzał Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie kierowany przez wiele lat przez prof. Marka.

Dudek: próbuje się wybielić Nadzwyczajna komisja powołana w 1991 roku przez rektora Akademii Medycznej stwierdziła, że prof. Marek w swojej działalności opiniodawczej naruszył normy etyczne pracownika nauki. Pozbawiła go funkcji kierownika Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej.

To ekspertyzy Marka wspierały prokuraturę w sprawie śmierci związanego z opozycją Stanisława Pyjasa, znalezionego w maju 1977 roku w sieni krakowskiej kamienicy

Profesor stawia hipotezę, że pijany student dobijał się do koleżanki mieszkającej na II piętrze kamienicy i został uderzony gwałtownie otwieranymi przez kogoś drzwiami. Zrezygnował z wizyty, zszedł na dół, a tam, siedząc u stóp schodów, zachłysnął się krwią z wargi zranionej przy uderzeniu drzwiami. Zaczął się dusić i upadł na posadzkę, doznając kolejnych urazów.

„Tylko zmasowana propaganda i z uporem powtarzane twierdzenia, że Stanisława P. zamordowano, utrwaliła to w powszechnym przekonaniu, bezkrytycznie powtarzanym. (…) Każdy mający odmienne zdanie, czy choćby wyrażający wątpliwości, jest zakrzykiwany i nazywany „świadomym współpracownikiem usiłującym zatuszować ponurą zbrodnię”pisze prof. Marek.

Prof. Marek sugeruje, że za śmierć Pyjasa współodpowiedzialny jest Bronisław Wildstein. „Wielce ciekawe i niecodzienne było zachowanie w tym przypadku Bronisława W. – najbliższego przyjaciela (jak wielokrotnie twierdził) Staszka, a także towarzysza w ostatnim dniu życia. Zostawił nietrzeźwego przyjaciela w mieście, potem wyjechał na wiele lat za granicę. Wrócił, gdy sprawa „niegodnego postępowania biegłego” już się przedawniła. (…) Może jednak „przedawnienie” dotyczyło innej sprawy, na przykład nieumyślnego zadania obrażeń? Musi to jednak pozostać w sferze domysłów, chyba że ci, którzy znają prawdę, zdecydują się mówić” – pisze prof. Marek.

Sam Wildstein słowa prof. Marka kwituje krótko: – Kanalia, po prostu kanalia. Za to, że opisałem jego rolę w sprawie Pyjasa, wytoczył mi proces i wygrał, co wiele mówi o naszym wymiarze sprawiedliwości.

Zdzisław Marek nie pominął tego zresztą w swojej książce. Przypomina, jak z jego oskarżenia sąd prawomocnie skazał Bronisława Wildsteina na karę grzywny i nawiązki oraz opublikowanie wyroku w gazecie za to, że w 1991 roku publicznie obwiniał medyka o tuszowanie sprawy zabójstwa Pyjasa i nazwał go m.in. „najbardziej cynicznym wspólnikiem zbrodni”, który tylko dzięki przedawnieniu uniknął odpowiedzialności.