Z cyberprzestrzeni do prokuratury (sprawa dr Marka Migalskiego)

temida

Spór trafi do prokuratury

Polska

Konflikt pomiędzy dr. Markiem Migalskim a prof. Janem Iwankiem, dwoma naukowcami z Uniwersytetu Śląskiego, wchodzi w cyberprzestrzeń. Stąd trafi też do prokuratury.

Dyskusja o Migalskim, jego problemach naukowych z habilitacją i prof. Iwanku rozgrzała internetowe forum WNS. Jeden z jego uczestników, podpisujący się „normu” wytoczył przeciwko Migalskiemu ciężkie działa. 

Potem na tym samym forum pojawił się list „Obrońców Prawdy”. „Na oficjalnej stronie Zakładu Systemów Politycznych Polski i Państw Europy Środkowej i Wschodniej, do którego przynależy dr Marek Migalski, możemy zapoznać się z dorobkiem naukowca – blisko 30 artykułów naukowych oraz, co podkreślano wielokrotnie w mediach, 11 książek. Brzmi imponująco, jednak po bliższym zapoznaniu się z prezentowaną literaturą okazuje się, że znaczna część to autoplagiaty lub prace, które poza kilkuzdaniowym wstępem napisanym przez Migalskiego, w całości stworzone są przez grono innych naukowców” – piszą przeciwnicy Migalskiego. 

Politolog odpiera napaść.- Nigdzie nie pisałem i nie twierdziłem, że jestem autorem 11 książek, ale że jestem autorem, współautorem i redaktorem jedenastu książek. „Obrońcy Prawdy” nie rozumieją, że bycie redaktorem jakiejś książki nie obliguje do napisania jej w całości, a nawet do napisania w niej jakiegokolwiek artykułu - stwierdza Migalski. 

Internetowi przeciwnicy politologa wytknęli mu również, że jego rozprawa habilitacyjna na temat „Czeski i polski system partyjny. Analiza porównawcza”, to co najmniej 108 stron będących przedrukiem z wcześniejszych książek i artykułów Migalskiego. „Podsumowując, na 8 książek wydanych po doktoracie, do których udało się nam dotrzeć, Migalski jest autorem najwyżej 136 stron oraz współautorem 25 stron materiału, który nie został splagiatowany w innych publikacjach” – twierdzą „Obrońcy Prawdy”. 

– Prawda – około 25 procent mojej pracy habilitacyjnej jest zaczerpnięta z rozdziałów mego autorstwa z książki „Polski system partyjny”, wydanej przez PWN w 2006 r. Tyle tylko, że ja o tym lojalnie informuję czytelników i wydawcę we wstępie do książki. To normalna praktyka, że czerpie się ze swojego dorobku – stwierdza politolog. 
Nie ukrywa, że w poniedziałek zgłasza do prokuratury w Katowicach doniesienie o popełnieniu przestępstwa oszczerstwa przez „normu” i „Obrońcy prawdy”. 

Nauka i szkolnictwo wyższe – Program PiS

 

pis

NOWOCZESNA SOLIDARNA BEZPIECZNA POLSKA

PROGRAM PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI

KRAKÓW 2009

SZKOLNICTWO WYŻSZE I NAUKA

Samorządność nauki, w tym autonomia szkół wyższych, sprawdza się w praktyce, ale nie może oznaczać petryfi kacji wszystkich istniejących struktur czy niemożności zgodnego z prawem oddziaływania państwa w celu modernizacji.

Będziemy odchodzić od fi kcji jednakowego poziomu wszystkich szkół wyższych i jednakowej wartości wydawanych przez nie dyplomów, w szczególny sposób wspierając państwowe uczelnie legitymujące się ponadprzeciętnym potencjałem oraz dorobkiem

Uczelnie uzyskają większą swobodę tworzenia programów nauczania i wynagradzania kadry akademickiej .

Warunkiem uzyskania dyplomu ukończenia studiów lub stopnia naukowego będzie uprzednie opublikowanie w Internecie odpowiedniej pracy pisemnej, przy obowiązywaniu reguł minimalizujących ryzyko plagiatu i przewidujących surową odpowiedzialność w razie jego popełnienia

Doprowadzimy do sprawiedliwego uregulowania statusu doktorantów  świadczących pracę na rzecz uczelni

Stopień naukowy doktora habilitowanego zostanie utrzymany

Emerytowani profesorowie będą mieć zagwarantowane prawo spoczynku

Wprowadzimy przejrzysty, nowoczesny i zgodny z konstytucją system opłat za studia i stypendiów.

Doprowadzimy do przekształceń Polskiej Akademii Nauk i jednostek badawczo-rozwojowych

Ocena ostatniego dwudziestolecia

img_3787

Czy Polska jest krajem o mentalności kolonialnej?

Dziennik Polski

„Ocena ostatniego dwudziestolecia”, które zorganizował Ośrodek Myśli Politycznej i Inicjatywa Małopolska im. Króla Władysława Łokietka. Prowadził ją prof. Ryszard Terlecki, poseł PiS, historyk z Wyższej Szkoły Pedagogiczno-Filozoficznej Ignatianum w Krakowie.

– Chodzi o to, by Polska nie była krajem ludzi o mentalności kolonialnej, czyli takim, w którym zamiast dbania o myśl rodzimą, ograniczano się do przetwarzania cudzych osiągnięć – przekonywał wczoraj w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa prof. Andrzej Chwalba, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Mnie dokładnie o to samo chodzi – podkreślił inny historyk z UJ, prof. Andrzej Nowak, znawca dziejów Rosji.

Prof. Andrzej Nowak w wykładzie wprowadzającym przytoczył wyniki badań OBOP-u, z których wynika, że o ile ponad 70 proc. Polaków mających więcej niż 35 lat winę za zbrodnię katyńską przypisuje Związkowi Sowieckiemu, to wielu młodych ludzi pomiędzy 18. a 29. rokiem życia prezentuje haniebny brak wiedzy. Tylko 40 proc. z nich wskazało na ZSRR jako sprawcę mordu w Katyniu, 25 proc. – uważa, że jest dziełem Niemców, 26 proc. – że do tej pory winny nie został ustalony, a reszta nie miała zdania. Wśród owych 60 proc. spora część była zdania, że ofiarami w Katyniu byli Żydzi zabici przez Polaków. Prof. Nowak powołał się również na sondaż CBOS. Z niego wynika, że młodzi ludzie nie są pokoleniem patriotycznie nastawionym.

Polemikę ze stanowiskiem prof. Nowaka podjął prof. Chwalba. Najpierw przypomniał, że po stanie wojennym z Polski wyjechało kilkaset tysięcy ludzi dobrze wykształconych,

Prof. Chwalba nie zapomniał i o słabych stronach minionego dwudziestolecia. Szczególną uwagę zwrócił na mizerny stan polskiej nauki i oświaty na poziomie akademickim.

Jarosław Kaczyński, prezes PiS, przyznał, że mamy niepodległość, zauważalny postęp gospodarczy, a także byt państwa nie jest zagrożony, chociaż nie w pełni. – Jednak system, który po 1989 r. zbudowaliśmy, jest całkowicie niezdolny do działań zbiorowych – mówił były premier

– Ta niemoc nie jest tyle wynikiem braku pieniędzy czy złych planów, ale przede wszystkim braku porozumienia w gronie polskich elit – podsumował.

Jarosław Szarek z krakowskiego oddziału IPN zebrał gromkie brawa za wypowiedź, w której przyznał, że 20 lat temu miał nadzieję, iż wolna Polska będzie „stała” na wartościach, jak w czasach tzw. I „Solidarności”. Jego nadzieje nie spełniły się.

Andrzej Dobosz, księgarz z Paryża, ale lepiej znany z filmu „Rejs”, bolał, że w wyższych uczelniach nadal bardzo dużo do powiedzenia mają uczeni, którzy do 1989 r. uczyli, że „PRL jest ukoronowaniem dziejów Polski” – jak pisał prof. Antoni Czubiński w podręczniku akademickim w drugiej połowie lat 80.

Za co student zapłaci uczelni

Za co student zapłaci uczelni

Rz

Żacy nie chcą płacić za egzaminy komisyjne i wykłady po angielsku, prywatne szkoły walczą, by zachować wpisowe. 

„Rz” dotarła do „Katalogu opłat”, jakie uczelniom chce zaproponować minister nauki prof. Barbara Kudrycka. Przepisy określające, za co uczelnia może pobierać opłaty, znajdą się w przygotowywanej nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym.

Trzeba będzie wydać pieniądze na indeks, legitymację i dyplom 

Uczelnia mogłaby sięgnąć do kieszeni studenta

po opłatę za:

– każdy miesiąc nauki powyżej limitu punktów kredytowych ECTS na bezpłatne studia (360 punktów na studia pięcioletnie, 420 – sześcioletnie)

– powtarzanie zajęć

– egzamin komisyjny

– studia w języku obcym

– zajęcia nieobjęte planem studiów

– rekrutację (także na studia doktoranckie)

– uzupełnienie różnic programowych przy zmianie kierunków studiów

– wydanie indeksu, legitymacji studenckiej i duplikatu, dyplomu wraz z dwoma odpisami, dodatkowego odpisu dyplomu w tłumaczeniu na język obcy, legitymacji doktoranta, świadectwa ukończenia studiów doktoranckich

– studia podyplomowe i kursy dokształcające

– wydawanie świadectw ukończenia studiów podyplomowych i kursów

– legalizacje dokumentów wymaganych za granicą

– przewody doktorskie dla osób spoza uczelni

Zakazane byłyby opłaty za:

– rejestrację na kolejny semestr lub rok

– egzaminy poprawkowe

– egzamin dyplomowy

– złożenie i ocenę pracy dyplomowej

– wpisowe