Fikcyjne konkursy

NIK: Stołeczny ratusz ustawiał konkursy Ratusz: zarzuty NIK są nieprawdziwe

tvn Warszawa

W ocenie NIK stanowiska w ratuszu są obsadzane niezgodnie z prawem

Fikcyjne konkursy

Jeszcze poważniejsze nieprawidłowości wykryto w przypadku procedur konkursowych. Urzędy zawyżały wymagane kwalifikacje, nie podawały informacji o tym, na jakie stanowisko prowadzony jest nabór. W raporcie NIK pojawia się też najpoważniejszy zarzut – ustawiania konkursów pod konkretne osoby. Wymagania były bardzo szczegółowe i ustalane tak, by mogły spełnić je tylko konkretne osoby.
Cztery przykłady…
Od kandydatów na stanowisko ds. zapewnienia funkcji reprezentacyjnych prezydenta, jako kryterium konieczne, urząd wymagał m.in. wykształcenia wyższego o kierunku nauki polityczne i dobrej znajomości języka angielskiego, a jako kryterium pożądane m.in. dobrej znajomości języka francuskiego i doświadczenia w pracy w administracji publicznej (bez określenia okresu). Wybrany kandydat posiadał dyplom magistra nauk politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, certyfikat z języka angielskiego, zdany egzamin z języka francuskiego i od 27 grudnia 2006 r. pełnił obowiązki rzecznika prasowego w urzędzie.

Od kandydatów na stanowisko ds. koordynowania kontaktów prezydenta z radą miasta, urząd wymagał m.in. jako kryterium konieczne – wykształcenia wyższego o kierunku prawo, minimum 2-letniego stażu pracy i minimum 6-miesięcznego doświadczenia w pracy w administracji publicznej. Wybrany kandydat spełniał dokładnie te kryteria.

Od kandydatów na stanowisko radcy prawnego w gabinecie prezydenta urząd wymagał m.in. doświadczenia co najmniej 12-letniego, w tym co najmniej 8 lat na stanowisku radcy prawnego. Wybrana kandydatka w dniu ogłoszenia naboru miała 12,5 lat stażu pracy, w tym 8 lat jako radca prawny.

Od kandydatów na stanowisko ds. transportu w gabinecie prezydentaurząd wymagał jako kryterium pożądane m.in. minimum 9-miesięcznego doświadczenia w administracji publicznej (nabór w grudniu 2007 r.). Wybrany kandydat rozpoczął pracę w urzędzie właśnie w 2007 r.

Limit na bezpłatną naukę

Czy zdolni zapłacą za studia

Rz

Limit na bezpłatną naukę. Studenci nie zgadzają się na wprowadzenie ograniczeń w bezpłatnym studiowaniu. – Stracą zdolni i pracowici – twierdzi rzecznik praw studenta.

Każdy student – jak pisała „Rz” – miałby prawo do darmowej nauki w ramach 360 tzw. punktów kredytowych ECTS na studiach pięcioletnich i 420 – na sześcioletnich. Jeśli wykorzysta limit, to za każdy dalszy miesiąc nauki będzie musiał płacić.

Z danych Ministerstwa Nauki wynika, że od 3 do 27 proc. studentów na poszczególnych uczelniach studiuje więcej niż jeden kierunek.

Jak ustaliła „Rz”, niektórym uczelniom lawinowo przybywa multistudentów. Na Uniwersytecie Jagiellońskim w roku akademickiego 2006/2007 było ich 2466. Obecnie jest ich 4410. Studenci UJ najczęściej łączą prawo z administracją, politologią i filozofią. Od trzech lat przybywa też multistudentów na Uniwersytecie Warszawskim. W roku 2006/2007 było ich 2720, w tym to już 3003 osoby, co daje 10 proc. kształcących się na bezpłatnych studiach. Podobna tendencja jest także na Uniwersytecie Śląskim. Dziesięć lat temu miał tylko jednego takiego studenta, dziś jest ich ponad tysiąc. Na kolejne studia zwykle decydują się studenci kierunków humanistycznych.