Pocałunek śmierci dla naukowca

Pocałunek śmierci dla naukowca

Dziennik Polski

POLITOLOGIA. Krytyka przełożonego może oznaczać koniec marzeń o profesurze

W tajnym głosowaniu rady, które odbyło się we wtorek, politologowi z Uniwersytetu Śląskiego zabrakło jednego głosu – potwierdza prof. Bogdan Szlachta, dziekan wspomnianego wydziału UJ. Opublikowana już przez Wydawnictwo Sejmowe książka Migalskiego pt. „Czeski i polski system partyjny” jego pracą habilitacyjną nie będzie, choć została przez specjalnie powołany na UJ zespół oceniona pozytywnie. Wszyscy jego członkowie uznali, że dorobek politologa z Uniwersytetu Śląskiego i ta publikacja pozwalają na otwarcie przewodu.

Dlatego wynik tajnego głosowania rady, kładącego kres marzeniom dr. Migalskiego o habilitacji na Uniwersytecie Jagiellońskim, był sporym zaskoczeniem. Choćby dla prof. Włodzimierza Bernackiego, członka wspomnianego zespołu, który brał udział w posiedzeniu rady, a także dla dr. hab. Antoniego Dudka, który w obu tych ciałach zasiadał. – To pocałunek śmierci dla naukowca – mówi ten drugi. Bo skoro nie udało się otworzyć przewodu na UJ, tej pracy nie przyjmie żadna inna uczelnia.

– Mam nadzieję, że wszyscy głosujący kierowali się powodami merytorycznymi – mówi prof. Szlachta. Nie wyklucza jednak, że dla niektórych znaczenie miał też list otwarty, podpisany przez pracowników Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Śląskiego, który dotarł do Krakowa. Jego kopię czytali biorący udział w głosowaniu.

List stanowi wyraz oburzenia podpisanych pod nim ponad 50 osób „wobec sposobu, w jaki przedstawiono ten instytut w programie TVP »Na uczelniach bez zmian«, autorstwa Bronisława Wildsteina”. I choć nie pada tu nazwisko dr. Migalskiego, o jego udział w tej audycji chodzi. Naukowiec powiedział w niej, że szef instytutu, w którym pracuje, politolog prof. Jan Iwanek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. W dodatku – dodał Migalski, od 20 lat nie opublikował żadnej książki, toteż nie ma moralnego ani naukowego mandatu, by wymagać czegokolwiek od podwładnych czy studentów.

– Decyzję rady wiążę z udziałem w moim programie – mówi Bronisław Wildstein. – To kara za to, że dr Migalski ujawnił nieprawość. Jego zdaniem pewne znaczenie mogła też mieć popularność Migalskiego w mediach, jego komentarze do bieżącej sytuacji politycznej.

W myśl przepisów wszystko jest w porządku – rada miała prawo podjąć taką decyzję. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, wcześniej „zniechęcono” dr. Migalskiego do prób otwierania przewodu habilitacyjnego we Wrocławiu. Sam Marek Migalski także wiąże wynik głosowania z wyrażoną w programie red. Wildsteina opinią. By zostać doktorem habilitowanym, musi napisać kolejną pracę naukow

———-

List otwarty kolegów uderza w karierę naukowca

Dziennik Polski

Jedna odpowiedź

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: