Nowe władze Parlamentu Studentów RP – spotkanie z minister Kudrycką

studentnewspl_1

Nowe władze Parlamentu Studentów RP – spotkanie z minister Kudrycką

„Bardzo liczę na dalsze współdziałanie Parlamentu Studentów RP w zmienianiu rzeczywistości akademickiej w Polsce.

Mamy przecież wspólny cel – dobro studenta” – powiedziała minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka podczas spotkania z nowym przewodniczącym Parlamentu Studentów Bartłomiejem Banaszakiem, które odbyło się w siedzibie ministerstwa. Jak informują przedstawiciele resortu, prof. Kudrycka pogratulowała Banaszakowi objęcia funkcji. Jej zdaniem świadczy to o dużym kredycie zaufania od studentów, którzy go wybrali. „To istotne zobowiązanie wobec środowiska” – podkreśliła. Życzyła także nowemu przewodniczącemu wielu sukcesów w pełnieniu tej odpowiedzialnej misji, cenionej przez MNiSW.

„Jednym z moich pierwszych celów po objęciu kierownictwa w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego była zmiana podejścia do studentów i ich reprezentacji, aby nie byli traktowani jak niemal zło konieczne. Cieszę się, że w ciągu roku udało się wiele zmienić na dobre: studenci uczestniczą w pracach nad reformą systemu, często kontaktują się z urzędnikami, odbywają spotkania z ministrami. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie pod tym względem jeszcze bardziej efektywny” – powiedziała minister.

Bartłomiej Banaszak został wybrany na przewodniczącego 10 stycznia br. Podczas spotkania podkreślał, że głównym celem Parlamentu powinno być zwiększanie aktywności studentów w życiu uczelni i działalności samorządowej. „Można obecnie zaobserwować, że studenci w stosunkowo niewielkim zakresie angażują się w sprawy uczelni, a tym samym także własne” – zauważył Banaszak. Jak dodał, Parlament nadal będzie też aktywnie włączać się w prace nad reformą szkolnictwa wyższego. „Jej pierwsze założenia oceniamy jako bardzo obiecujące” – powiedział.

Na zakończenie minister Kudrycka obiecała wspierać Parlament w planowanych działaniach. Jej zdaniem istnieje wiele sposobów, w które można to czynić. „Jestem przekonana, że ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego może szerzej włączyć się w programy aktywizacji studentów i promowania najlepszych wzorców funkcjonowania uczelni – obiecała Kudrycka. – Już teraz mogę zapowiedzieć przygotowywany obecnie specjalny +Pakiet dla studenta+, wprowadzający istotne udogodnienia i ciekawe rozwiązania, a związany z szerszymi zmianami w systemie szkolnictwa wyższego”.(PAP)

Nowy statut Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

logo_mnsw

Nowy statut Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

PAP – Nauka w Polsce

14 zamiast dotychczasowych 20 departamentów przewiduje nowy statut Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSzW). Zmiany są wynikiem wdrażania reformy systemu nauki w Polsce. Jak powiedziała w czwartek minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka, „głównym celem zmian było usprawnienie działania urzędu, uczynienie go bardziej przejrzystym, a jednocześnie przygotowanie go do nowych zadań, zwłaszcza w kontekście wprowadzanej reformy systemu nauki”. Jej zdaniem, „zmiany w statucie, a tym samym w strukturze organizacyjnej ministerstwa, wynikały z rocznej obserwacji funkcjonowania urzędu”. 

Według Kudryckiej, zmiany w statucie mają także przygotować MNiSzW na wdrożenie reformy systemu nauki. „Pięć ustaw reformujących naukę wprowadza nowy model finansowania badań naukowych, kładący nacisk na powiązanie finansowania z jakością badań, zakłada przekazanie zdecydowanej większości kompetencji ministra w podziale środków na badania do niezależnych agencji: Narodowego Centrum Nauki i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju” – tłumaczyła.

„W efekcie reformy ministerstwo nauki ma stać się przede wszystkim instytucją kreującą politykę naukową, wyznaczającą strategię działań w nauce i szkolnictwie wyższym, a nie tylko rozdzielającą środki finansowe” – podsumowała Kudrycka.

Statut nadany przez prezesa Rady Ministrów obowiązuje od 1 stycznia 2009 roku.

Sprawa Migalskiego to groźny precedens

Sprawa Migalskiego to groźny precedens

Rz

Po publikacji „Rz” opisującej problemy znanego politologa z uzyskaniem habilitacji w mediach i Internecie rozpętała się burza.

Komisja wyznaczona przez Radę Wydziału UJ do oceny dorobku naukowego politologa jednogłośnie uznała, że spełnia on wymagane warunki. Migalski przedstawił rozprawę habilitacyjną: „Czeski i polski system partyjny. Analiza porównawcza”. Jest również autorem i współautorem dziesięciu innych książek z zakresu politologii. Ale jego wniosek odrzucono.

– To decyzja skandaliczna – ocenia wyniki głosowania Rady Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ były minister edukacji prof. Ryszard Legutko.

– Skoro się tworzy specjalną komisję do oceny dorobku kandydata, to po to, by się oprzeć na jej rekomendacji. Skoro komisja stwierdza, że wszystkie warunki zostały spełnione, to jak Rada Wydziału może głosować przeciw. Przecież to absurd – dziwi się Legutko. – Członkowie rady chcą zdezawuować swych kolegów, którzy oceniali dorobek pana Migalskiego, albo głosując, kierowali się względami pozamerytorycznymi. Podejrzewam to drugie .

Zdaniem prof. Legutki sprawa Migalskiego to niebezpieczny precedens. – Głosowanie Rady Wydziału powinno być formalnością, dopiero później dokonuje się oceny, czy habilitacji należy udzielić. Bo inaczej można zablokować każdy przewód – mówi.

Zmienimy habilitacje

kudrycka2

Zmienimy habilitacje

Rz

Barbara Kudrycka: Migalski nie jest moim ulubionym komentatorem. Ale liczy się jego dorobek – uważa minister nauki

Rz: Jak pani minister ocenia opisaną przez „Rz” sytuację doktora Marka Migalskiego, którego nie dopuszczono do habilitacji?

prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego: Pan doktor Migalski nie jest moim ulubionym komentatorem politycznym i nie zawsze zgadzam się z jego opiniami, ale przy decyzji dotyczącej przyznania tytułu naukowego to nie ma żadnego znaczenia. Powinny się liczyć wyłącznie względy merytoryczne, takie jak dotychczasowy dorobek naukowy. Jeśli tak nie jest, wypacza to sens przyznawania tego stopnia.

Ale przypadek dr. Migalskiego nie jest jedyny. Wielu naukowców się skarży, że są blokowani przez uczelnie, np. z powodu poglądów.

Wiemy o tym. Do ministerstwa przychodzą skargi naukowców, którzy uważają, że zostali potraktowani niesprawiedliwie. Dotyczy to wszystkich rodzajów uczelni. Właśnie z powodu takich sytuacji uważam, że musimy zmienić zasady przyznawania habilitacji.

W jaki sposób?

Habilitacja jako stopień naukowy zostaje, ale zmieni się procedura jego uzyskania. Do tej pory to rady wydziałów decydowały o wszystkim. Po zmianach o przyznaniu stopnia będzie decydować specjalna zewnętrzna komisja.

Kto się w niej znajdzie?

Eksperci wyznaczeni przez Centralną Komisję do spraw Stopni i Tytułów oraz radę wydziału. Kandydat ubiegający się o tytuł będzie mógł wskazać uczelnię i wydział, z której mają pochodzić eksperci oceniający jego dorobek. Komisja skupi się na ocenie całego dorobku naukowego kandydata. Nie będzie już przymusu pisania rozprawy habilitacyjnej. Zniknie też tzw. kolokwium habilitacyjne……..

Pocałunek śmierci dla naukowca

Pocałunek śmierci dla naukowca

Dziennik Polski

POLITOLOGIA. Krytyka przełożonego może oznaczać koniec marzeń o profesurze

W tajnym głosowaniu rady, które odbyło się we wtorek, politologowi z Uniwersytetu Śląskiego zabrakło jednego głosu – potwierdza prof. Bogdan Szlachta, dziekan wspomnianego wydziału UJ. Opublikowana już przez Wydawnictwo Sejmowe książka Migalskiego pt. „Czeski i polski system partyjny” jego pracą habilitacyjną nie będzie, choć została przez specjalnie powołany na UJ zespół oceniona pozytywnie. Wszyscy jego członkowie uznali, że dorobek politologa z Uniwersytetu Śląskiego i ta publikacja pozwalają na otwarcie przewodu.

Dlatego wynik tajnego głosowania rady, kładącego kres marzeniom dr. Migalskiego o habilitacji na Uniwersytecie Jagiellońskim, był sporym zaskoczeniem. Choćby dla prof. Włodzimierza Bernackiego, członka wspomnianego zespołu, który brał udział w posiedzeniu rady, a także dla dr. hab. Antoniego Dudka, który w obu tych ciałach zasiadał. – To pocałunek śmierci dla naukowca – mówi ten drugi. Bo skoro nie udało się otworzyć przewodu na UJ, tej pracy nie przyjmie żadna inna uczelnia.

– Mam nadzieję, że wszyscy głosujący kierowali się powodami merytorycznymi – mówi prof. Szlachta. Nie wyklucza jednak, że dla niektórych znaczenie miał też list otwarty, podpisany przez pracowników Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Śląskiego, który dotarł do Krakowa. Jego kopię czytali biorący udział w głosowaniu.

List stanowi wyraz oburzenia podpisanych pod nim ponad 50 osób „wobec sposobu, w jaki przedstawiono ten instytut w programie TVP »Na uczelniach bez zmian«, autorstwa Bronisława Wildsteina”. I choć nie pada tu nazwisko dr. Migalskiego, o jego udział w tej audycji chodzi. Naukowiec powiedział w niej, że szef instytutu, w którym pracuje, politolog prof. Jan Iwanek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. W dodatku – dodał Migalski, od 20 lat nie opublikował żadnej książki, toteż nie ma moralnego ani naukowego mandatu, by wymagać czegokolwiek od podwładnych czy studentów.

– Decyzję rady wiążę z udziałem w moim programie – mówi Bronisław Wildstein. – To kara za to, że dr Migalski ujawnił nieprawość. Jego zdaniem pewne znaczenie mogła też mieć popularność Migalskiego w mediach, jego komentarze do bieżącej sytuacji politycznej.

W myśl przepisów wszystko jest w porządku – rada miała prawo podjąć taką decyzję. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, wcześniej „zniechęcono” dr. Migalskiego do prób otwierania przewodu habilitacyjnego we Wrocławiu. Sam Marek Migalski także wiąże wynik głosowania z wyrażoną w programie red. Wildsteina opinią. By zostać doktorem habilitowanym, musi napisać kolejną pracę naukow

———-

List otwarty kolegów uderza w karierę naukowca

Dziennik Polski