NIK o uczelniach w Polsce

podyplomowe

Tylko dwie uczelnie w Polsce działają prawidłowo

Gazeta Prawna

Najwyższa Izba Kontroli uważa, że ponad połowa uczelni wyższych w Polsce przyjmuje na studia podyplomowe osoby bez tytułu magistra.

Organizacja i finansowanie podyplomowych studiów w Polsce przebiega nieprawidłowo – taki jest obraz polskich uczelni po tym, jak ich funkcjonowanie sprawdziła Najwyższa Izba Kontroli. NIK skontrolowała 26 szkół wyższych. Tylko Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie i Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu został pozytywnie oceniony pod względem organizacji i finansowania studiów podyplomowych. W pozostałych NIK stwierdziła wiele naruszeń.

Wczesna rekrutacja

NIK podaje, że ponad 50 proc. uczelni przyjmowała na studia podyplomowe osoby, które nie posiadały dyplomów magisterskich bądź licencjackich. Kontrola wykazała, że na niektóre uczelnie na studia podyplomowe były przyjmowane osoby, które nie spełniały wymaganych kryteriów, jak obowiązek wykształcenia w odpowiednim kierunku lub wykonywanie określonego zawodu.

NIK wytknęła błędy także Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Ustawa o szkolnictwie wyższym zaczęła obowiązywać trzy lata temu, a przez ten czas resort nie określił warunków wydawania i wzorów dyplomów.

NIK przeprowadziła kontrolę w latach 2005 – 2007.

UMK: Zawieszone w prawach studenta za plagiaty

plagiat2

UMK: Zawieszone w prawach studenta za plagiaty

GW

Komisja dyscyplinarna UMK zawiesiła wczoraj wieczorem w prawach studenta na rok dwie studentki zaocznej pedagogiki, które splagiatowały prace magisterskie.

Rzecznik dyscyplinarny wnioskował o wydalenie obu studentek z uczelni. – Taka kara byłaby zbyt surowa – powiedziała „Gazecie” jedna z plagiatorek. – Jest różnica między niewynikającym ze złej woli nieprawidłowym sporządzeniem przypisów, co miało tu miejsce, a np. przepisaniem 40. strony z jednej książki albo kupieniem pracy.

Po wielogodzinnym posiedzeniu komisja zawiesiła obie plagiatorki w prawach studenta na rok. – Przygotowywały trudne tematy wymagające pracy badawczej i pewnej koncepcji teoretycznej – uzasadnia przewodnicząca komisji dyscyplinarnej UMK prof. Ewa Kustra. – Formułując te koncepcje, dokonały plagiatu wielu opracowań. Plagiat dotyczył zatem części niebadawczej, badawcza była samodzielna. I to było argumentem, który oprócz skruchy i żalu zdecydował, iż komisja uznała wydalenie z uczelni za karę zbyt dotkliwą. 

Postanowienie komisji oznacza, że obie ukarane będą musiały cały czas płacić za studia, ale na rok zostaną pozbawione wszystkich praw studenta – np. nie mogą przystąpić do obrony nowej pracy czy korzystać ze zniżek w komunikacji publicznej. Zawieszenie wejdzie w życie w chwili uprawomocnieni się orzeczenia, czyli (jeśli strony się nie odwołają) 14 dni od doręczenia decyzji.  

Studentki nie zostały wcześniej dopuszczone do obrony prac, więc nie trzeba odbierać im tytułu magistra. Postępowanie wyjaśniające na uczelni zaczęło się już we wrześniu, po tym jak promotor nabrał podejrzeń, że popełniono oszustwo intelektualne. W październiku uniwersytet skierował sprawę do prokuratury. 

To kolejne plagiaty na UMK po przypadku studentki filozofii Emilii P., która skopiowała część swojej pracy z monografii poznańskiego naukowca Marka Kilijanka o Kancie. Uczelnia odebrała jej tytuł magistra. 

Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń

Opinie habilitacyjne przed komisją rektorską

ump

Prof. Drews stanie przed komisją rektorską

GW

Rektor poznańskiego Uniwersytetu Medycznego powoła komisję, która sprawdzi, dlaczego tamtejszy prof. Krzysztof Drews napisał dwie skrajnie różne opinie na temat habilitacji wrocławskiego lekarza.

Obie recenzje rozprawy habilitacyjnej dr. Jarosława Pająka tego samego dnia trafiły do dziekanatu Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej we Wrocławiu. 

Dziekan prof. Jolanta Juchniewicz-Antonowicz poprosiła prof. Drewsa o wyjaśnienie, a ten wskazał krytyczną recenzję jako obowiązującą. Poznański naukowiec pytany, skąd dwie tak diametralnie różne opinie o tej samej pracy, odpowiedział: – Czasem przygotowuję nawet 10 wersji, które mogą się od siebie skrajnie różnić, porównuję je i dopiero na koniec wybieram najwłaściwszą.

Natomiast dr Pająk twierdzi, że to efekt nacisków na recenzentów ze strony prof. Janusza Woytonia, byłego szefa Pająką, z którym od lat jest w ostrym konflikcie.

Prof. Jacek Wysocki, rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, był bardzo zaskoczony sytuacją. We wtorek spotkał się z profesorem Drewsem. – Rektor wysłuchał wyjaśnień. Uznał jednocześnie, że sprawa musi zostać dokładnie wyjaśniona, trzeba przeanalizować wszystkie jej wątki, także ten dotyczący nacisków na recenzentów – mówi dr hab. Marek Ruchała, rzecznik prasowy uczelni. – Dopiero po tym, co ustali komisja, będziemy mogli mówić o ewentualnych konsekwencjach wobec prof. Drewsa.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Prof. Kus pozostaje dyrektorem Centrum Astronomii UMK

cm-umkźródło

Prof. Kus pozostaje dyrektorem Centrum Astronomii UMK

PAP – Nauka w Polsce

Prof. Andrzej Kus, współpracujący ze Służbą Bezpieczeństwa przez 17 lat, pozostanie na stanowisku dyrektora Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu – zdecydował w poniedziałek rektor prof. Andrzej Radzimiński.

„Po zapoznaniu się ze stanowiskami Rady Centrum Astronomii UMK oraz Rady Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki UMK, rektor prof. Andrzej Radzimiński informuje, że prof. Andrzej Kus pozostaje na stanowisku dyrektora Centrum Astronomii” – głosi komunikat opublikowany na stronie internetowej uczelni.

Najpierw wotum zaufania prof. Kusowi udzieliła Rada Wydziału Centrum Astronomii, a później za pozostawieniem naukowca na dotychczas zajmowanym stanowisku opowiedziała się Rada Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki. Centrum Astronomii jest instytutem tego wydziału.

Po wyjściu na jaw agenturalnej przeszłości prof. Kusa władze uczelni informowały, że w grę wchodzić jedynie odwołanie naukowca ze stanowiska kierowniczego, a nie jego usunięcie z UMK ze względu na brak podstaw prawnych.

Z dokumentów IPN wynika, że prof. Kus, noszący pseudonim „Orion”, donosił na przełożonych i kolegów astronomów od 1972 do 1989 r. Naukowiec spotkał się z oficerami SB 81 razy.

Naukowiec nie pisał raportów osobiście, a jedynie podpisywał notatki ze spotkań sporządzane przez funkcjonariuszy. Wiele rozmów utrwalonych przez esbeków dotyczyło charakterystyk pracowników UMK, przełożonych i kolegów naukowca z UMK i PAN.

Zachowały się także dwa pokwitowania przyjęcia gotówki i notatki o wręczonym dwukrotnie w podarunku przez SB alkoholu. Po wyjściu na jaw współpracy prof. Kusa z bezpieką, wielu pracowników i studentów stanęło po jego stronie. Studenci w specjalnym oświadczeniu wyrazili zrozumienie i zapewnili o pełnym zaufaniu do naukowca.

W mediach pojawiły się też informacje, że oprócz profesorów Wolszczana i Kusa agentami SB byli dwaj inni toruńscy astronomowie – nestor radioastronomii prof. Stanisław Gorgolewski i prof. Andrzej Strobel