Profesorowie wieloetatowcy

wieloglowi

Profesorowie wieloetatowcy

Kurier Lubelski, FORUM AKADEMICKIE LUBLIN 

Dzisiaj naukowcy pracują nawet na kilku etatach naraz. Czasami reklamują swoją twarzą prywatne uczelnie. A wszystko zgodnie z prawem…

Dwuetatowość to choroba drążąca nasz system szkolnictwa wyższego. Pracownicy uniwersytetów, chcąc nieco podreperować swoje skromne budżety, podejmują dodatkowe zatrudnienie. Mało tego. W niektórych przypadkach stają się twarzami niepublicznych szkół.

Władze niektórych lubelskich uczelni szacują, że nawet 30-40 proc. ich pracowników dorabia w innych placówkach. Dane takie mogą szokować, ale naukowcy zapewniają, że nie mają sobie nic do zarzucenia.

Zgodnie z ustawą dwuetatowcom nic nie można zarzucić. Przepisy pozwalają na to, aby każdy naukowiec mógł podejmować drugie zatrudnienie. O swojej decyzji musi tylko poinformować przełożonego.

Zgoda jest wymagana natomiast przy kolejnych zatrudnieniach, a więc trzecim, czwartym itd. W większości przypadków uczelnie na to pozwalają, bo wychodzą z założenia, że nie można ludziom ograniczać możliwości dorobienia, skoro nie mają na to szansy w swojej rodzimej jednostce.

Z drugiej strony od wielu lat środowiska akademickie podnoszą, że tzw. wieloetatowcy to przyzwolenie na chałturzenie i bylejakość. Spóźniają się na zajęcia albo je odwołują, a w dodatku niewiele wymagają od swoich studentów, bo nie mają czasu na drobiazgi. Stąd próby ograniczania takich praktyk.

Jak MNiSW chce sprawę rozwiązać?

– Pojawiły się pomysły na wprowadzanie zachęt finansowych, tak aby nauczyciele akademiccy nie musieli poszukiwać innych źródeł dochodów – mówi prof. Ryszard Szczygieł.

Obecnie profesor uniwersytecki może zarabiać od około 4 do nawet 10 tys. zł miesięcznie (włącznie z premiami i nadgodzinami).

Ile powinien otrzymać, aby nie marzył o dodatkowej pracy?

Zdaniem naukowców nie można określić takiej bariery finansowej, która mogłaby zatrzymać pracownika w murach jednej uczelni.

– Takie pomysły to co najwyżej pobożne życzenia, które tak naprawdę nie mają szansy spełnienia – twierdzą pracownicy uczelni.

Komentarze 2

  1. Jak się wielogłowej hydrze akademickiej nie zostawi się tylko jednej głowy, żadna reforma nie jest możliwa.
    Pozostałe głowy nigdy nie będą nasycone.
    Jak wielogłowcy dopuszczą do kadry jednogłowców problem braku kadr sam się rozwiąże.

  2. Rozwiązanie problemu jest banalnie proste, o ile Minister ma wole go rozwiązać: wystarczy aby do minimów kadrowych (wszelakich) wliczać TYLKO jednoetatowców (ewentualnie: tylko jeden z zajmowanych etatów, wskazany przez zainteresowanego). Wówczas atrakcyjnosć drugoetatowców gwałtownie spadnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: