List otwarty w obronie wolności słowa

konstytucja1

List otwarty w obronie wolności słowa

Rz

Socjolog prof. Andrzej Zybertowicz został skazany prawomocnym wyrokiem za zdanie, które pojawiło się w jego publicystycznym artykule w „Rzeczpospolitej”.

Brzmiało ono: „Adam Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”. Jest rzeczą oczywistą, że zdanie to nie miało charakteru cytatu, ale parafrazy. Miało ono, zdaniem autora, ilustrować sposób argumentacji Michnika. My, niżej podpisani, bez względu na to, czy zgadzamy się z takim podsumowaniem argumentacji Michnika, czy uważamy je za przesadne, twierdzimy, że publicysta ma prawo formułować tego typu, również błędne, opinie na temat uczestników publicznej debaty. Sytuacja, gdy sąd rozstrzyga trafność publicystycznego artykułu, a jeśli nie zgadza się z nim, skazuje jego autora, jest absolutnie nie do przyjęcia. Jest aktem cenzury i łamaniem wolności słowa. Nie pierwszy raz Adam Michnik pozywa swoich krytyków przed sąd i nie pierwszy raz uzyskuje wyrok za głoszenie nieprzychylnych mu opinii. Problemem nie jest jednak osoba redaktora „Gazety Wyborczej”, ale praktyka, która daje sądom władzę skazywania autorów za ich opinie. Jako osoby piszące i formułujące swoje oceny nie możemy się zgodzić, aby wpływowe postacie wykorzystywały sądy w naszym kraju dla zamykania ust swoim krytykom. Dlatego stwierdzamy publicznie: podpisujemy się pod zdaniem, które wygłosił prof. Andrzej Zybertowicz. Powtarzamy: Adam Michnik wielokrotnie argumentował: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację.

Poparcie dla listu można wyrazić wypełniając formularz. Nazwiska osób popierających opublikujemy na stronie rp.pl

Komentarzy 8

  1. http://www.rp.pl/galeria/9158,1,223903.html
    komentarz rysunkowy. Warto obejrzeć

  2. Przeciw kłamstwu. List otwarty
    http://wyborcza.pl/1,75248,5994958,Przeciw_klamstwu__List_otwarty.html?as=1&ias=5&startsz=x

    Uważamy, że opublikowany w „Rzeczpospolitej” „List otwarty w obronie wolności słowa” nie jest obroną wolności słowa, lecz obroną prawa do kłamstwa, oszczerstwa i pomówienia

  3. Sąd nie może kneblować publicystów

    http://www.rp.pl/artykul/225643.html

  4. Zdzisław Krasnodębski: Michnik w świecie lęków
    Rz 26-11-2008

    http://www.rp.pl/artykul/9161,224849_Zdzislaw_Krasnodebski__Michnik_w_swiecie_lekow.html

    Adam Michnik 28 kwietnia 1990 roku wygłosił w Sejmie pamiętne przemówienie, w którym protestował jednocześnie przeciwko podniesieniu rent i emerytur oraz nacjonalizacji majątku pozostawionego przez PZPR. Powiedział wtedy między innymi: „Dwadzieścia pięć lat temu zostałem po raz pierwszy aresztowany przez komunistyczną policję. Wtedy miałem 18 lat. Od tego czasu byłem aresztowany i zatrzymywany wiele razy. Mnie nie trzeba tłumaczyć, że komunizm to nic dobrego, i mnie nie trzeba przeciw komunizmowi agitować… I chcę jeszcze dodać, że w stanie wojennym po 13 grudnia i siedząc w kryminale, ja nie byłem tak ostrożny, żebym dzisiaj musiał być aż tak odważny”.

    To tylko jeden z przykładów pokazujących, że Adam Michnik powoływał się na swoją biografię, na fakt, że był więziony, aby uzasadnić swoje polityczne racje i by pognębić antagonistów i polemistów. Jeszcze bardziej ochoczo czynili to jego stronnicy, zausznicy i wielbiciele. Mimo to sąd w wolnej i rzekomo praworządnej Rzeczypospolitej skazał znanego socjologa i publicystę za stwierdzenie, że tak właśnie było.
    Wypowiedzi i artykuły Michnika z pierwszej połowy lat 90. są usiane odwołaniami do heroicznej przeszłości. Na przykład w innym, nie mniej pamiętnym, tekście „Dlaczego nie oddam głosu na Lecha Wałęsę”, opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” w październiku 1990 roku, Michnik pisał: „Idea solidarności wkroczyła w fazę agonii. Za tę agonię odpowiedzialny jest Lech Wałęsa. Do końca życia pozostanę człowiekiem »Solidarności«. Ale znaczek »Solidarności«, który mi towarzyszył przez dziesięć lat, składam teraz obok kilku najbardziej osobistych pamiątek. Obok odpisów wyroków sądowych, obok książek, które napisałem w więzieniach. Nie pragnę – i nigdy nie pragnąłem – podpierać się symbolem, który oznacza teraz władzę i siłę. Nosiłem ten znaczek, gdy przynosił wyroki, nie chcę go nosić, gdy zapowiada przywileje”….
    Niedawny występ Adama Michnika w telewizji publicznej pokazał wyraźnie, że jest on dzisiaj dobrowolnym więźniem własnych obsesji, że żyje w świecie lęków – zapewne w wielkiej części inscenizowanych na potrzeby polityczne, bo przecież przy odrobinie inteligencji, a tej ma on za trzech, nietrudno zauważyć, iż nie mają one wiele wspólnego z rzeczywistością.
    Nie zawahał się przy tym mówić o spadkobiercach morderców Gabriela Narutowicza w sytuacji, gdy znaczna część mediów, w tym także „GW” oraz szczególnie wyróżniające się w tym procederze Radio TOK FM, organizuje bezprzykładną w demokratycznej Europie kampanię nienawiści przeciwko urzędującemu, legalnie wybranemu w demokratycznych wyborach prezydentowi. Rzeczywiście zaczyna to przypominać tamte czasy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: