Genetyka niepodległościowa


Wprost, 46/2008 (1351)

Wychodzący z PRL półinteligent nie potrzebował i nie rozumiał pojęcia niepodległości
Niepodległość pojawiła się na horyzoncie polskiej wyobraźni dopiero około 1733 r. – jako pojęcie odrębne od indywidualnej wolności. Caryca (Anna Iwanowna) pierwszy raz wybrała wtedy polskiego króla, wprowadzając go przy pomocy swojego wojska na tron. Carscy ambasadorowie jednak już wcześniej (od kilkunastu lat) gospodarowali w Warszawie, a na prowincji ich porządki wprowadzali sołdaci. Wtedy dopiero polska szlachta zaczęła pojmować, że jest taka wartość jak niepodległość, wcześniej nieznana, bo naturalna jak powietrze. Kiedy tego powietrza zaczęło brakować, kiedy z jego braku zaczęła się dusić obywatelska tożsamość, Stanisław Konarski począł upowszechniać nie tylko myśl o naprawie Rzeczypospolitej, ale i samo pojęcie niepodległości. 
Nie od razu, ale w ciągu następnych kilkudziesięciu lat przyjęło się ono jako najważniejsze słowo w politycznym wokabularzu Polaków. Walczono o tę niepodległość zaciekle i uparcie przez następnych bez mała dwieście lat. Z wielkimi ofiarami w każdym kolejnym pokoleniu – wśród powstańców, konspiratorów, emigrantów, legionistów. Udział w tej sztafecie był największym powodem do dumy. „Niech o tem wie daleka potomność, że jeżeli Ojczyzny bronić nie umieliśmy, tedy umrzeć za nią umieliśmy” – pisał Kazimierz Pułaski w imieniu konfederatów barskich doświadczających niepowodzenia swoich starań o ratowanie Rzeczypospolitej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: