90. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości

marszalek

90. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości

PAP – Nauka w Polsce

W 1937 r. Sejm RP uznał, iż Święto Niepodległości obchodzone będzie 11 listopada. Tego dnia w 1918 r. Niemcy podpisały zawieszenie broni kończące działania bojowe Wielkiej Wojny. Natomiast w Warszawie Rada Regencyjna przekazała władzę wojskową i naczelne dowództwo wojsk polskich uwolnionemu z twierdzy magdeburskiej Józefowi Piłsudskiemu

———-

Raporty » Niepodległa od 90 lat

Prezydent do studentów: zostańcie!

Prezydent do studentów: zostańcie!

tvn.24

 Wypływ z kraju ludzi najzdolniejszych jest nieszczęściem. Można zdobywać wiedzę i doświadczenie za granicą, bo Europa jest otwarta. Ale wszystko po to, żeby wrócić – mówił prezydent Lech Kaczyński na spotkaniu z młodzieżą maturalną i akademicką w Łodzi. Zapowiedział też, że w Pałacu powstanie stanowisko pełnomocnika ds. młodzieży.

– To wielki sukces, że obecnie prawie 50 procent młodzieży studiuje, ale musimy się zastanowić, co to wykształcenie nam realnie da – mówił Lech Kaczyński. Jak dodał, w dzisiejszych czasach wiedza jest jednym z narzędzi rozwoju gospodarki. – I to nieważne, czy ktoś jest prawnikiem, inżynierem czy rusycystą – powiedział prezydent.

Lech Kaczyński podkreślał też problem emigracji młodych ludzi za granicę. – Wypływ z kraju ludzi najzdolniejszych jest nieszczęściem. Można zdobywać przez kilka lat doświadczenie gdzieś indziej, bo Europa jest otwarta, ale po to, żeby wrócić – przekonywał. Jak dodał, obecnie młodzi ludzie wyjeżdżają na rok lub dwa, a potem zostają na zawsze. – I nie prawię wam opowiastek pedagoga, ale mówię, jako prezydent Polski – podkreślił.

Najważniejsze święto

polska-flaga

Najważniejsze święto

Rz

Rocznica odzyskania niepodległości w 1918 roku to najbardziej cenione święto państwowe

Ile II RP w III RP

Ile II RP w III RP

Wprost Numer: 46/2008 (1351)

To, że Polska nie przetrwała w 1939 r., zaważyło na tym, jak wykorzystaliśmy szansę jej odrodzenia w 1989 r.
Cudem było odzyskanie niepodległości w 1918 r. Zasłużonym, ale cudem. Gdyby się on nie zdarzył, zapewne bylibyśmy dzisiaj grupą etniczną podobną do Serbów łużyckich 
– ledwie tolerowaną mniejszością pokazywaną na festiwalach folklorystycznych. Trudno się dziwić, że odrodzenie Polski nie wywołało entuzjazmu Niemców ani Rosjan, Ukraińców, Białorusinów ani innych mniejszości narodowych, którym przyszło odtąd mieszkać w Polsce. 
Do tej pory w zachodniej historiografii piętnuje się też błąd „wilsonizmu” – wspierania procesu tworzenia państw narodowych w regionie, w którym brak było wyraźnych granic etnicznych. Polski „nacjonalizm” do tej pory uchodzi za jedno ze źródeł nieszczęść XX wieku i za aktualne zagrożenie dla europejskiej jedności.

Elity i elitki

Budowniczowie II RP ukształtowali się we wrogiej, ale dającej świetny efekt szkole zaborczej. Twórcy III RP uczyli się w systematycznie psutym systemie szkolnym PRL
Wtedy Polska miała do dyspozycji wszystkich i mogła przynajmniej teoretycznie dobierać najlepszych z najlepszych. Teraz pozostawał wybór pośród średniaków i słabeuszy. Taka jest podstawowa różnica pomiędzy rokiem 1918 a 1989, i to abstrahując od warunków, w jakich przejmowano władzę: na gruzach trzech państw zaborczych, budując gmach państwowy od fundamentów czy przejmując go opuszczony i zrujnowany przez poprzednich dzierżawców. 

Wyuczeni kontra przyuczeni
Pierwsze pokolenie budowniczych Polski niepodległej korzystało bogato z kadr ukształtowanych we wrogiej, choć dającej świetny efekt wychowawczy szkole zaborczej. Twórcy III RP uczyli się w większości nawet nie w szkołach II RP, ale w ramach starannie i systematycznie psutego systemu szkolnego PRL. Ignacy Daszyński był powszechnie uznawany za najwybitniejszego oratora parlamentu wiedeńskiego. W Austro-Węgrzech Polacy bywali premierami i ministrami, generałami i profesorami. Podobnie było w Rosji. Urzędników państwowych znajdowało się tak wielu, że można było dokonywać wśród nich merytorycznych selekcji. Ludzie ci byli nadto hartowani w twardej walce z groźnymi przeciwnikami. Dla dziennikarza czy działacza społecznego odsiedzenie kilku miesięcy na cyrkule czy administracyjnej zsyłce nie było niczym niezwykłym ani strasznym.

Genetyka niepodległościowa


Wprost, 46/2008 (1351)

Wychodzący z PRL półinteligent nie potrzebował i nie rozumiał pojęcia niepodległości
Niepodległość pojawiła się na horyzoncie polskiej wyobraźni dopiero około 1733 r. – jako pojęcie odrębne od indywidualnej wolności. Caryca (Anna Iwanowna) pierwszy raz wybrała wtedy polskiego króla, wprowadzając go przy pomocy swojego wojska na tron. Carscy ambasadorowie jednak już wcześniej (od kilkunastu lat) gospodarowali w Warszawie, a na prowincji ich porządki wprowadzali sołdaci. Wtedy dopiero polska szlachta zaczęła pojmować, że jest taka wartość jak niepodległość, wcześniej nieznana, bo naturalna jak powietrze. Kiedy tego powietrza zaczęło brakować, kiedy z jego braku zaczęła się dusić obywatelska tożsamość, Stanisław Konarski począł upowszechniać nie tylko myśl o naprawie Rzeczypospolitej, ale i samo pojęcie niepodległości. 
Nie od razu, ale w ciągu następnych kilkudziesięciu lat przyjęło się ono jako najważniejsze słowo w politycznym wokabularzu Polaków. Walczono o tę niepodległość zaciekle i uparcie przez następnych bez mała dwieście lat. Z wielkimi ofiarami w każdym kolejnym pokoleniu – wśród powstańców, konspiratorów, emigrantów, legionistów. Udział w tej sztafecie był największym powodem do dumy. „Niech o tem wie daleka potomność, że jeżeli Ojczyzny bronić nie umieliśmy, tedy umrzeć za nią umieliśmy” – pisał Kazimierz Pułaski w imieniu konfederatów barskich doświadczających niepowodzenia swoich starań o ratowanie Rzeczypospolitej.

Davies: Niepodległość jest krucha, dlatego trzeba ją pielęgnować

pilsudski-na-kasztance

Davies: Niepodległość jest krucha, dlatego trzeba ją pielęgnować

Polska 

Polacy powinni przy tym unikać nadmiernego triumfalizmu. On prowadzi do zapominania, jak krucha jest niepodległość i jak ją trzeba pielęgnować – mówi Norman Davies, historyk w rozmowie z Wiktorem Świetlikiem.

Myślę, że dziś polscy historycy trochę za bardzo skoncentrowani są na własnym kraju. Mogliby w większym stopniu uwzględniać konteksty zagraniczne, porównywać pewne sprawy, nie traktować Polski jak samotnej wyspy na oceanie. 
Ta fragmentaryzacja pamięci to jest w ogóle ogólnoeuropejski problem. Widziałem to, gdy Parlament Europejski nie chciał uczcić ofiar Katynia. Oni po prostu o tym nie słyszeli. Nie wiedzą, że w tamtych egzekucjach zginęło więcej żołnierzy niż na plażach Normandii. ..

W polskiej historiografii silne są chyba wpływy niemieckie. Tam też podchodzi się do tego tak, że skoro historia jest pisana przystępnym stylem i dobrze się ją czyta, to musi być niepoważna. W tradycji anglosaskiej jest odwrotnie. Uznaje się, że historia to także literatura, a literatura powinna być dobrze pisana. Myślę, że z czasem tak będzie i w Polsce.