Lustracja naukowców PRL-u

Geolog lustruje naukowców.ZAMIAST TECZEK STRONA W INTERNECIE
Polska
Józef Wieczorek, z wykształcenia geolog, zachęca naukowców z całej Polski do nadsyłania informacji na temat współpracy środowisk akademickich ze służbami bezpieczeństwa w okresie PRL.
Strona http://lustronauki.wordpress.com/
powstała zaledwie kilkanaście dni temu.
Józef Wieczorek, z wykształcenia geolog, zachęca naukowców z całej Polski do nadsyłania informacji na temat współpracy środowisk akademickich ze służbami bezpieczeństwa w okresie PRL.
zaprasza do współpracy wszystkie osoby, które mają materiały bądź coś do powiedzenia w sprawie współpracy nauczycieli akademickich z SB. Kilka dni temu zwrócił się z apelem do środowiska lubelskiego. O jakie informacje chodzi? O materiały dotyczące metod weryfikacji kadr akademickich, przypadków wykluczania niewygodnych naukowców i nauczycieli akademickich, kolaboracji naukowców z systemem komunistycznym poprzez współpracę z SB czy z PZPR, podejmowaną dla umocowania swoich karier naukowych i czy niszczenia cudzych.

Kudrycka: Uprościmy i skrócimy procedurę habilitacji

Kudrycka: Uprościmy i skrócimy procedurę habilitacji

Polska

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka zapowiedziała na antenie Polskiego Radia Rzeszów uproszczenie procedur związanych z uzyskiwaniem tytułu doktora habilitowanego.

Zdaniem Kudryckiej są one tak skomplikowane, że osoba, która zdobywa tytuł często jest już w zaawansowanym wieku. Dlatego stopień doktora habilitowanego pozostanie – bo tego chce środowisko akademickie. Natomiast sama procedura zostanie skrócona, co nie oznacza, że aby zdobyć habilitację wystarczy praca gorszej jakości

Cała Polska czeka na Nobla

strona uczonego 

Cała Polska czeka na Nobla

Z prof. Krzysztofem Matyjaszewskim, wybitnym chemikiem, tegorocznym kandydatem do Nagrody Nobla, rozmawia Monika Libicka.
Wyjechał Pan z Polski w 1985 r. Z braku perspektyw?
Nie miałem żadnej ciekawej oferty, a taka przyszła z USA. Wyjeżdżałem w momencie, gdy przyszłość w PRL rysowała się w najciemniejszych barwach.
Miał Pan kłopoty z opuszczeniem kraju? SB próbowała Pana szantażować?
Na szczęście nie miałem takich doświadczeń. Byłem wtedy w Paryżu i do Stanów pojechałem prosto z Francji.

 Co najbardziej Pan sobie ceni w swoim życiu naukowca w Ameryce?

Względny komfort prowadzenia badań. Mam tylko trzy godziny tygodniowo wykładów, a resztę czasu spędzam ze studentami na zebraniach i warsztatach. Wtedy dużo łatwiej jest przekazać wiedzę. Oczywiście, poświęcam też sporo czasu na pisanie projektów badawczych i zdobywanie funduszy. Na szczęście jest kilka agencji rządowych, fundacji charytatywnych i nadal, choć coraz mniejsze, granty z przemysłu. Specyficzną cechą tutejszego systemu jest brak hierarchizacji. Nie mam pod sobą formalnie żadnego asystenta, tylko studentów i stażystów podoktoranckich, którzy przyjeżdżają na rok lub na dwa lata. Taki duży przepływ ludzi ma swoje plusy i minusy.

Jakie?

Przede wszystkim trzeba zadbać o wszystko samemu. W Europie jest system struktury piramidalnej, z „panem profesorem” na czele, który ma swoich asystentów i innych stałych współpracowników. W USA jest inaczej i czasami trudniej kontynuować bardzo dogłębne badania.

A co trzeba zmienić, byśmy w Polsce odnosili sukcesy na miarę Nagrody Nobla?

Trzeba na pewno zmienić sposób myślenia o nauce. To musi być jeden z priorytetów rządu. Trzeba też wybrać własną drogę, zastanowić się, co jest w polskiej nauce unikalnego, wartościowego, co może być jej oryginalnym wkładem w światowy dorobek naukowy.