Profesorskie lobby blokuje kariery młodym i zdolnym


Zygmunt I nadaje szlachectwo profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego – źódło
Profesorskie lobby blokuje kariery młodym i zdolnym
Polska
Młodzi narzekają, że wymóg habilitacji wydłuża drogę do uczelnianych stanowisk. Ale na likwidację nie zgodziła się wpływowa profesura.
Minister nauki Barbarze Kudryckiej nie udało się przeforsować skrócenia kariery naukowej i otwarcia nauki na młodych poprzez zniesienie habilitacji. Na likwidację tego stopnia naukowego nie zgodziła się wpływowa profesura. Cały pakiet reform dotyczących wyższych uczelni Kudrycka przedstawi w listopadzie.
– Rząd musiał zrezygnować ze zniesienia habilitacji, by dostać przyzwolenie elit na inne odważne reformy dotyczące szkolnictwa wyższego i nauki – mówi nam osoba uczestnicząca w pracach nad projektami ustaw.
Inaczej tłumaczy to sama minister Kudrycka: – 52 proc. instytucji, które zajęły stanowisko w sprawie habilitacji, było przeciw jej zniesieniu – tłumaczy decyzję swojej ekipy. – Przeciwnicy zmian w habilitacji argumentowali, że poziom przyznawanych obecnie w Polsce doktoratów nie zawsze jest najwyższy. Dlatego ważne jest, żeby między doktoratem a profesurą tytularną pozostawić dodatkowy stopień naukowy.
– Poza Polską i może jeszcze dwoma czy trzema krajami habilitacja nie istnieje. I choćby z tego względu naszą ścieżkę kariery naukowej wypadałoby skrócić – ocenia prof. Marek Rocki, były rektor warszawskiej SGH, senator PO. Uważa on, że skoro już habilitacja pozostanie, powinna być broniona publicznie. ..
– Procedura habilitacyjna nie będzie dotyczyła obcokrajowców z doktoratem uzyskanym za granicą – wyjaśnia minister nauki. Także wybitnym polskim uczonym, związanym dotąd z zagranicznymi ośrodkami, habilitacja nie będzie potrzebna do profesorskich stanowisk, jeśli zechcą powrócić na polskie uczelnie – dodaje Kudrycka.

Obserwatorium esbecji

źródło

„Lange”, „Dux”, „Kosmos” i inni

Nowości, 26 Września 2008

W toruńskim Centrum Astronomii wrze. Z akt dotyczących agenturalnej przeszłości prof. Aleksandra Wolszczana wynika, że w środowisku toruńskich astronomów działało jeszcze pięciu innych tajnych współpracowników SB.

TW „Dux”, TW „Orion”, TW „Kosmos” (lub „Cosmos”), TW „Omega”, TW „Profesor”. Te pięć pseudonimów z mniejszą lub większą regularnością przewija się w aktach dotyczących profesora Wolszczana, które znajdują się w bydgoskiej delegaturze Instytutu Pamięci Narodowej. W liczącej ponad 300 stron dokumentacji figuruje dodatkowo kilka tak zwanych kontaktów operacyjnych (forma współpracy z SB różniąca się od TW tylko drobnymi niuansami, m.in., brakiem wymogu złożenia pisemnego zobowiązania. Jako KO działali często członkowie PZPR, których oficjalnie można było werbować jedynie za zgodą władz wojewódzkich partii).

Dux” i „Profesor” o „Lange”

Donosił jednak nie tylko TW „Lange”, donoszono również na niego. TW ukrywający się pod pseudonimem „Dux” w raporcie z października 1978 r. tak opisywał relacje Wolszczana i Gorgolewskiego: „Byłem świadkiem rozmowy, w której S. Gorgolewski powiedział o Aleksandrze Wolszczanie: – Należy do osób, które robią tylko to, co przynosi im osobiste zadowolenie i korzyści. Unika pracy społecznej. Pracuje głównie w Toruniu z dala od Zakładu Radioastronomii, uważa przyjazdy do Piwnic za durne i bezsensowne. Nastawiony jest na zbieranie materiałów za granicą. Uważa, że mało zarabia, że tylko dzięki wyjazdom może się podnieść finansowo”.

Inny agent – TW „Profesor” – tak scharakteryzował Wolszczana podczas jednej z rozmów z esbekiem: „Człowiek zafascynowany Zachodem, pracę naukową w kraju traktował jako okres kwarantanny przed następnym wyjazdem”.