Rektorzy olsztyńscy donoszą

źrodło– czy siedzieli na tej ławeczce ? zamiast gdzie indziej.

 

Z pocztu olsztyńskich rektorów – współpracowników SB

Biuletyn IPN nr.8-9, 2008

TW „Prezes” – Andrzej Hopfer (Rektor ATR 1981-1984, 1990-1996)

TW „Czerski” – Stefan Smoczyński (ostatni rektor ART 1996-1999)

TW „Zn” – Stanisław Szteyn (rektor WSP 1981-1983, 1990-1993)

TW „Paweł” – Władysław Kordan ( prorektor elekt UWM 2008)

„Ci spośród rektorów olsztyńskich uczelni, którzy współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa PRL przez całe dziesięciolecia dostarczali SB licznych informacji na tematy, które w zasadniczy sposób tę służbę interesowały. Dzięki nim SB miała pełen ogląd sytuacji panującej w środowisku akademickim miasta nad Łyną. TW-rektorzy byli odpowiedzialni za rozpoznawanie nastrojów panujących wśród wykładowców oraz studentów ART i WSP. (Niektórzy potrafili jeszcze jako studenci donosić na swoich kolegów – na przykład członków Olsztyńskiego Duszpasterstwa Akademickiego). To oni mieli ujawniać w pierwszej kolejności osoby negatywnie nastawione do peerelu. ani mieli informować o wrogich wystąpieniach na olsztyńskich uczelniach. Wszyscy wykazywali przy tym – co podkreślali sami funkcjonariusze SB- „pryncypialnie lojalną postawę ” względem władz, bądź byli w stosunku do nich „lojalnie ustosunkowani…”, za pieniądze, ułatwienia w wyjazdach zagranicznych. Podróżując bez przeszkód do światowych ośrodków naukowych, podejmowali też współpracę z komunistycznym wywiadem gospodarczym. Spotykając Polaków za granicą, nie mieli oporów, by po powrocie do kraju informować Departament I o działaniach i nastrojach panujących wśród angielskiej czy szwedzkiej emigracji.”

Uczony bez badań dobrze nie zarobi

źródło

Uczony bez badań dobrze nie zarobi

Polska

Ministerstwo Nauki chce zmusić polskich naukowców do prowadzenia efektywnych badań – nie do szuflady, ale na konkretne potrzeby gospodarki. 

Po reformie aż połowa wynagrodzenia naukowców ma pochodzić z grantów badawczych. Ponad dwa miliardy złotych z przyszłorocznej budżetowej puli na naukę zostaną przeznaczone na granty badawcze kierowane przede wszystkim do doktorantów i uczonych świeżo po doktoracie.

Granty będą rozdzielać dwie niezależne politycznie narodowe instytucje naukowe: istniejące już Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowe Centrum Nauki, które ruszy najpewniej w 2009 roku. W projektach ustaw zapisano, że co roku z budżetu na naukę obie te instytucje dostaną po 10 proc. wyłącznie na prowadzenie badań strategicznych dla gospodarki. 

Jednostki badawczo-rozwojowe, które przejadają państwowe pieniądze, a nie mogą się pochwalić naukowymi sukcesami, dostaną tylko 18 miesięcy na poprawę jakości badań. Jeśli sukcesu nie odniosą, zostaną zlikwidowane lub sprywatyzowane.

Eksperci szacują, że ten los podzieli nawet około 50 najsłabszych instytucji. Wszystkie wysokie stanowiska od 2o09 roku będą obsadzane w wyniku międzynarodowych konkursów. Ministerstwo Nauki liczy, że w ten sposób na polskie uczelnie wrócą nasi naukowcy, którzy od wielu lat zasilają zagraniczne ośrodki badawcze.

Reforma nauki w ogniu dyskusji


Reforma uczelni – habilitacja zostaje
Rz
Minister poinformowała na konferencji prasowej w Warszawie, że założenia reformy szkolnictwa wyższego i propozycje zmian w systemie kariery akademickiej zostaną zaprezentowane prawdopodobnie w listopadzie.
Jak tłumaczyła Kudrycka, przeciwko zniesieniu habilitacji opowiedziała się większość przedstawicieli środowiska naukowego i akademickiego, którzy brali udział w trwających od maja konsultacjach projektu założeń reformy nauki i szkolnictwa wyższego….Staraliśmy się wypracować taką procedurę, która będzie krótsza i prostsza” – poinformowała.
Np. mniejszą rolę w tej procedurze będzie pełniło formalne kolokwium habilitacyjne. Przedstawiciele nauk ścisłych, przyrodniczych i inżynieryjnych będą musieli swoje aplikacje przedstawiać w dwóch językach – polskim i angielskim. Natomiast humaniści będą mogli pisać je tylko po polsku, a wersję angielską będą mogli dołączyć z własnej inicjatywy.
————–
Kudrycka: habilitacja zostaje
Gazeta Prawna
„Ponadto ta procedura (konieczność uzyskania habilitacji – PAP) nie będzie obowiązywać obcokrajowców, którzy mają doktorat uzyskany za granicą, Polaków, którzy taki doktorat zdobyli i Polaków, którzy zdobyli doktorat w Polsce i pracowali co najmniej pięć lat w zagranicznych ośrodkach naukowych na stanowisku samodzielnego pracownika naukowego” – powiedziała Kudrycka.
——————-
Prezes PAN: reforma nauki powinna iść w parze z reformą uczelni
Gazeta Prawna
Reforma nauki powinna być lepiej skoordynowana z reformą szkolnictwa wyższego – powiedział w rozmowie z PAP prezes Polskiej Akademii Nauk Michał Kleiber. Podkreślił, że zgadza się z celami reformy i pozytywnie ocenił projekt ustawy o PAN.
„Cele przeprowadzanej reformy są czytelne i zasługują na absolutne poparcie. Konkurencyjność, w tym dwojakim sensie, żeby z jednej strony zadbać o konkurencyjność rozdziału środków w Polsce, a z drugiej w ten sposób osiągnąć konkurencyjność naszej nauki w świecie, nie podlega dyskusji. Podobnie jest z lepszą opieką nad najzdolniejszymi młodymi i stworzeniem im specjalnych szans na rozwój kariery naukowej w Polsce. Zgadzamy się też wszyscy, że trzeba otworzyć się na świat i umiędzynarodowić nasz system ocen i współpracy naukowej. To są cele, które popieram bez zastrzeżeń” – powiedział prezes PAN…
Według Kleibera, niedobrym pomysłem jest przekazanie nadzoru nad całą PAN ministrowi nauki. Obecnie Akademia podlega bezpośrednio premierowi. Jak argumentował prezes PAN, instytuty wchodzące w skład PAN powinny być przeniesione pod nadzór ministra, który finansuje ich działalność, ale druga część PAN – korporacja najwybitniejszych polskich uczonych nie powinna być przez niego nadzorowana. Przede wszystkim, jak tłumaczył, chodzi o autonomię tej wspólnoty naukowców, którzy powinni mieć prawo decydowania o swoich wewnętrznych sprawach. Poza tym, do PAN należą np. pracownicy uczelni medycznych podlegających ministrowi zdrowia czy jednostek badawczo-rozwojowych podległych ministrowi gospodarki.
. Chodzi o to, że według projektu połowa nowo wybieranych członków korporacji nie mogłaby mieć więcej niż 55 lat. Podobny zapis Kleiber zresztą sam proponował.