ROZMOWA Z PROF. ALEKSANDREM WOLSZCZANEM


ROZMOWA Z PROF. ALEKSANDREM WOLSZCZANEM
AW: Jest prawdą, że na początku lat 70-tych, gdy zacząłem wyjeżdżać za granicę, zgodziłem się nieopatrznie na kontakty z SB i na podpisywanie się pseudonimem. Jeśli nie liczyć groteskowości tej sytuacji, nie widziałem w tym wtedy nic szczególnego. Deklarację wierności systemowi podpisywało się przecież przed każdym wyjazdem za granicę. To, że w mojej pracy naukowej miałem okazję do takich wyjazdów, jak przypuszczam, było powodem, dla którego stałem się jednym z tych, którzy znaleźli się na celowniku służb. Trzeba pamiętać, że “potykanie się” o SB bardzo często było losem osób, których życie w jakiś sposób odbiegało od ustalonych norm. “Dyskretna” obecność służb, to element krajobrazu tamtych lat, podobnie jak wystawanie w kolejkach i mnóstwo innych, obecnie egzotycznie brzmiących niewygód. Na przykład, wiadomo było powszechnie, że wyjeżdżający za granicę byli wzywani, aby porozmawiać o tym, co tam robili, ale nikt oczywiście o tym nie opowiadał na prawo i na lewo. W tamtym systemie, podwójne życie z wielu powodów funkcjonowało jako cywilizacyjna norma.

Reklamy

Komentarzy 6

  1. Kolejny który palił marychę,ale się zaciągał oraz kolejny który w współpracował z chłopcami z resortu , ale czynił to w ramach Karty Nauczyciela. To pierwsze to: US- prezydenta Clintona, to drugie to PRL- profesora Filara z miasta o. Rydzyka i M. Kopernika.

  2. http://www.tvn24.pl/-1,1565345,0,1,bez-wspolpracy-moglbym-nie-zrobic-kariery,wiadomosc.html
    “Bez współpracy mógłbym nie zrobić kariery”
    PROFESOR WOLSZCZAN O WSPÓŁPRACY Z SB
    —————
    żenada
    jw

  3. http://www.tvn24.pl/-1,1565345,0,1,przyjdzie-mi-pozegnac-sie-z-ojczyzna-bez-powrotu,wiadomosc.html
    „Przyjdzie mi pożegnać się z ojczyzną bez powrotu”
    „Poważnie myśli o opuszczeniu Polski na stałe?

    Tymczasem w mailu skierowanym do redakcji „Dziennika” Aleksander Wolszczan jeszcze ostrzej sugeruje możliwość opuszczenia ojczyzny. „Myślę, że moje przeczucie, iż przyjdzie mi pożegnać się z ojczyzną, tym razem już bez kolejnego powrotu, niestety spełni się co do joty” – napisał astronom.

    Na łamach gazety oświadczenie to komentuje marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który uważa, że prof. Wolszczan adresatów swojego żalu powinien poszukać gdzie indziej. – Taka deklaracja mnie zaskakuje. Rozumiałbym gdyby profesor Wolszczan miał pretensje do tych, którzy go w taką sytuację wmanewrowali, czyli aparatu represji oraz systemu komunistycznego, ale nie do Polski, która teraz jest już zupełnie innym krajem. Demokratycznym i wolnym – mówi Borusewicz „Dziennikowi..”

  4. „Prof. Wolszczan jak Szaweł z Tarsu”?
    SPRAWA SŁYNNEGO ASTRONOM WCIĄŻ BUDZI EMOCJE
    http://www.tvn24.pl/12690,1565367,,,prof-wolszczan-jak-szawel-z-tarsu,wiadomosc.html
    Sytuację prof. Wolszczana można porównać z sytuacją Szawła z Tarsu, który najpierw gonił chrześcijan, a potem miał wypadek konny i przestał ich gonić – stwierdził w „Magazynie 24 Godziny” prof. Marian Filar. – Jest tu znacząca różnica. Szaweł nie twierdził, że robił dobrze, tylko że był pogrążony w złu – ripostował Bronisław Wildstein.

  5. Ciemna strona kariery wybitnego astronoma
    http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/46370,ciemna-strona-kariery-wybitnego-astronoma,id,t.html
    To był szok nie tylko dla środowisk akademickich. Największa od lat sława polskiej nauki prof. Aleksander Wolszczan, odkrywca pierwszych planet pozasłonecznych na świecie, okazał się także agentem peerelowskiej bezpieki.
    ————–
    Anna Gwozdowska: Astronom nie ma wstydu
    http://www.polskatimes.pl/opinie/odredakcji/46334,anna-gwozdowska-astronom-nie-ma-wstydu,id,t.html
    „To szokujące i równocześnie bardzo smutne informacje świadczące o tym, jak szatański był system, który narzucono nam po wojnie. Jednak o wiele bardziej bulwersująca jest próba usprawiedliwienia jego decyzji, czego podjęła się Anna Marszałek we wczorajszym „Dzienniku”.

    Jej zdaniem Wolszczan musiał po prostu wybrać między „prawdziwą nauką” za granicą, kosztem donoszenia, i wegetacją w Polsce. A jego odmowa oznaczałaby stratę dla polskiej nauki.

    To zakłamana argumentacja. Usprawiedliwiając chęć zrobienia kariery kosztem robienia świństw, red. Marszałek obraziła tych wszystkich polskich naukowców, którzy nie zgadzali się na współpracę z SB i zdecydowali się w Polsce „wegetować”.

    Tym nieudacznikom udało się wykształcić grono znakomitych młodych ludzi, którzy dziś pracują na menedżerskich stanowiskach w międzynarodowych korporacjach. Nie rezygnowali także z pracy badawczej.

    Czasem jeździli na zagraniczne konferencje, oczywiście pod warunkiem że organizatorzy opłacali im wpisowe. Rzeczywiście, zgoda na współpracę mogła im wtedy mocno ułatwić szare PRL-owskie życie i oszczędzić upokorzeń. „

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: