Profesor oskarżony

Profesor oskarżony
Rz,24.07.2008
Wojskowa prokuratura zarzuca znanemu neurochirurgowi – profesorowi Janowi P., że wziął 4,6 tysiąca złotych łapówek.– Akt oskarżenia w tym tygodniu trafi do sądu. Profesorowi Janowi P. zarzucamy poświadczenie nieprawdy w zaświadczeniach lekarskich i przyjęcie korzyści majątkowych w wysokości 4600 zł – mówi „Rz” prokurator podpułkownik Piotr Wilkanowski z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
– Te zarzuty to kompletne bzdury – tak Jan P. komentuje oskarżenia prokuratury.

Były esbek – człowiek nauki

Były esbek przestanie uczyć prawa
Polska » Głos Wielkopolski ,23.07.2008
„władze Bałtyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej w Koszalinie zdecydowały się zwolnić byłego esbeka. W czerwcu po informowaliśmy, że eksoficer bezpieki uczy zasad tworzenia prawa i podstaw prawoznawstwa oraz jest promotorem prac dyplomowych. W przeddzień 52. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956 były esbek egzaminował studentów.
Kłys pracował w bezpiece od 1954 do 1970 roku, gdy wyrzucono go z SB za korupcję. W 1959 r. wszczął i prowadził przez prawie 10 lat sprawę o kryptonimie „Maestro” przeciwko mecenasowi Stanisławowi Hejmowskiemu. Ten wybitny prawnik podpadł władzom PRL z powodu brawurowej obrony uczestników Czerwca. Z archiwalnych dokumentów, do których dotarliśmy, wynika że kapitan Kłys zarządził totalną inwigilację Hejmowskiego: podsłuchy, kontrolę korespondencji, tajne przeszukania, śledzenie. Otoczył mecenasa wieloma agentami. Z inicjatywy esbeka preparowano dokumenty dowodzące rzekomego łamania prawa przez odważnego obrońcę i rozpowszechniano szkalujące go informacje. Adwokata pozbawiono prawa wykonywania zawodu i obciążono wysokimi grzywnami. Dzisiejszy profesor nadzwyczajny uniemożliwiał wiele lat prawnikowi wyjazd do najbliższej rodziny mieszkającej w Szwecji.”
==================
Stanisław Kłys (ur. 1934), prawnik i archiwista, doktor nauk prawnych,
1994-1999 wykładowca archiwistyki w Zakładzie Archiwistyki Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (kierownik prof. Stanisław Sierpowski), 1998-2008 profesor w Bałtyckiej Wyższej Szkole Humanistycznej w Koszalinie.

dr Stanisław Kłys -człowiek nauki

Nie karać autorów stron internetowych

Nie karać autorów stron internetowych
Rz,23.07.2008
Serwisy w sieci nie powinny być traktowane jak dzienniki czy czasopisma i podlegać rejestracji – przekonuje w skardze konstytucyjnej Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Opinia: prof. Ewa Nowińska, z Uniwersytetu Jagiellońskiego
Sytuacja jest bardzo niezdrowa. Z jednej strony wiadomo, chociażby z postanowienia Sądu Najwyższego, że przynajmniej niektóre serwisy internetowe mogą być uznawane za dziennik lub czasopismo. Z drugiej zaś definicja prasy, dziennika i czasopisma budzi tak wiele wątpliwości, że nie podjęłabym się oceny, co trzeba, a czego nie trzeba rejestrować. Powód jest prosty – przepisy te pisano z myślą o starszych formach przekazu i nie przystają one do Internetu.
W tej sytuacji uważam, że nie powinna istnieć sankcja karna za niezarejestrowanie serwisu internetowego jako dziennika lub czasopisma. Dobrze by było, aby doświadczeni sędziowie Trybunału Konstytucyjnego pochylili się nad tymi problemami.

O czym dobrze wiedzieć, gdy kilka osób zakłada serwis internetowy
Witryna internetowa może się okazać świetnym pomysłem na biznes. Warto jednak pamiętać, że jeśli nad jej powstaniem pracuje kilka osób, dobrze już zawczasu pomyśleć o odpowiednim ułożeniu praw i obowiązków między nimi

Zanim założysz własną stronę internetową

Co trzeba umieścić na stronie WWW

Firma odpowiada za to, co umieszczono na jej stronie internetowej
==============
Wyrok z uzasadnieniem (sygn. akt. VI Ka 409/07)
Przygotowano skargę konstytucyjną w związku z „rejestracją portali”
Prosta informacja prasowa

Rekrutacja na studia


źródło
Dostaną indeks, to się douczą
Rz.23.08.2008
Trwa Rekrutacja na studia. Szkoły wyższe, by zapełnić wolne miejsca, przyjmują na pierwszy rok nawet słabszych kandydatów. Potem same ich dokształcą z matematyki, fizyki albo chemii. Bo wyniki z tych przedmiotów na tegorocznej maturze nie zachwyciły ….pełnomocnik rektora Politechniki Warszawskiej ds. rekrutacji. – Chcielibyśmy, by dostawali się do nas kandydaci ze 100 punktami z matury, ale rzeczywistość jest taka, że przyjmujemy z 50. W bieżącym roku na egzaminie z matematyki na poziomie podstawowym uczniowie średnio zdobywali 53 procent punktów (30 procent potrzeba, by zaliczyć egzamin).
– Kandydaci są niedouczeni. Mają braki w materiale szkoły średniej – ocenia docent Utrysko. – Na studiach bazujemy na pełnym programie. Luki trzeba wypełnić. Dlatego proponujemy studentom dodatkowe zajęcia z matematyki i fizyki,
Uczelnie liczą, że po wejściu obowiązkowej matematyki na maturę w 2010 roku kandydaci będą lepiej przygotowani. – Ale nie zrezygnujemy z zajęć wyrównawczych, bo nadal nauczyciele będą różnie uczyć – mówi Paweł Czuma. Informuje, że uczelnia wrocławska zamierza objąć Studium Kształcenia Podstawowego wszystkich studentów pierwszego roku, bo douczanie procentuje.

Zarabiające dyplomy


źródło

Dyplom daje zarobić
RZ,23.07.2008
Poziom wykształcenia a wysokość pensji. Opłaca się kończyć studia. Ludzie z dyplomem wyższej uczelni mogą liczyć na zarobki średnio o niemal 2,7 tysiąca złotych miesięcznie większe niż osoby gorzej wyedukowane….Ponad 5,1 tys. zł brutto miesięcznie zarabia średnio w Polsce osoba z wyższym wykształceniem. To o 2,2 tys. zł więcej niż ludzie mogący się pochwalić jedynie maturą. Pensje pracowników po podstawówce są jeszcze niższe. Dzieli je prawie 2,8 tys. zł od płac ludzi z dyplomem wyższej uczelni – wynika z analizy wynagrodzeń w różnych sektorach gospodarki przeprowadzonej przez „Rz”. Nie ma w Polsce branży, w której ludzie z wyższym wykształceniem zarabialiby poniżej średniej krajowej (ok. 3215 zł). W niektórych sektorach gospodarki płace ludzi z dyplomem uczelni wyższych są dwa lub więcej razy wyższe od płac ich gorzej wykształconych kolegów.

Trwa awans płacowy wykształconych
Najlepiej zarabiają ludzie z wyższym wykształceniem. Przed transformacją ich pensje były o około 35 proc. wyższe niż osób z wykształceniem podstawowym. Od 2004 r. różnica sięga 100 – 120 proc.
Z szacunków ”Rz” wynika, że najwięcej przeciętnie zarabiają ludzie z dyplomem wyższej uczelni w górnictwie, przedsiębiorstwach produkujących koks i w rafineriach (ok. 6,7 tys. zł). W poszczególnych dziedzinach przemysłu przetwórczego wynagrodzenie ludzi wykształconych przekraczają 5 tys. zł.
Ale są też dziedziny, gdzie płaca jest tylko nieznacznie wyższa od przeciętnego wynagrodzenia w firmach. Dzieje się tak w edukacji, ochronie zdrowia oraz w turystyce. Tam pensje oscylują w granicach 3500 – 3600 zł. W sektorze publicznym najmniejsza też jest dysproporcja między wynagrodzeniami uzależniona od wykształcenia

Ucz się dziecko, ucz…
Oczywiście nie każde wyższe wykształcenie zawsze wygra pojedynek na pensje np. z dyplomem technika. O tym też trzeba pamiętać. A wybory młodych Polaków nie zawsze tę prawdę uwzględniają. Zdają się też jej nie dostrzegać niektóre uczelnie, których oferta edukacyjna jest nieraz bardzo odległa od potrzeb rynku pracy.
Dlatego jeśli chcemy, by nasza gospodarka naprawdę mogła wykorzystać potencjał krajowych uczelni, więzi między jedną a drugą sferą muszą być znacznie silniejsze. A finansowa premia za wykształcenie powinna być jeszcze wyższa niż dotąd. Bo tylko w ten sposób powstrzymamy odpływ dyplomowanych mózgów do – nieraz – fizycznej pracy za granicą. To, że migrację tę tak naprawdę powstrzymała malejąca różnica kursowa, a nie świadome działania, najlepiej pokazuje, ile mamy jeszcze do zrobienia na naszym rynku pracy.

Cytat: Świat roi się od idiotów

Świat roi się od idiotów jak mrowisko od mrówek
(Waldemar Łysiak)

25 rocznica zniesienia stanu wojennego


25 rocznica zniesienia stanu wojennego
PAP – Nauka w Polsce
„22 lipca 1983 r., po 586 dniach obowiązywania, władze komunistyczne w Polsce zniosły formalnie stan wojenny. Miało to jednak w dużym stopniu charakter propagandowy, albowiem większość przepisów ograniczających prawa obywatelskie nadal pozostała w mocy.
W 25 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego prof. Władysław Bartoszewski odnosząc się do kwestii wybaczenia autorom 13 grudnia stwierdził: „Otóż jako chrześcijanin nie mogę wybaczyć sprawcom stanu wojennego i nigdy tego nie zrobię. Choćby dlatego, że przyjmuję w kwestii wybaczania bardzo ścisłe zasady, które wpojono mi na naukach religii w szkole. Do wybaczenia jest potrzebne wyznanie winy, próba naprawienia zła, pokuta i mocne postanowienie poprawy. To winny powinien wystąpić z wolą i inicjatywą, żeby mu wybaczono. Tymczasem sprawcy stanu wojennego do dziś czują się z siebie bardzo zadowoleni. Nie ma żadnych deklaracji z ich strony, że od swoich ofiar – a przecież ofiarą stanu wojennego padł cały naród i konsekwencje tego czynu odczuwaliśmy bardzo długo – jakiegokolwiek wybaczenia oczekują”. ”

22 Lipca piękna data

22 Lipca piekna data

Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego

22 lipca – Dzień Kolaboranta

Maleszka i inni


Autorki „Trzech kumpli” dla DZIENNIKA, sobota 19 lipca 2008 „Spotkanie Maleszki było szokiem
Od osiemnastu lat co kilka miesięcy przeżywamy aferę, bo ktoś się okazuje agentem. Te historie pękają jak wrzody, zamiast być przecięte na samym początku. Na kłamstwie nie można zbudować niczego dobrego. Jeśli nie możemy rozliczyć tych, którzy bili ludzi i łamali im życie, to po co rozliczać nazistów? Enkawudzistów? Po co ścigać zabójców i złodziei? Ja nie chcę żyć w świecie, w którym umoralniające kazania wygłasza ktoś, kto sprzedał przyjaciela – mówi w DZIENNIKU Anna Ferens, jedna z autorek filmu „Trzech Kumpli”.
Czy przed „Trzema kumplami” walczyłyście jakoś z komuną, postkomuną, „czerwoną pajęczyną”?
ES: Studiowałam polonistykę we Wrocławiu i jeszcze zahaczyłam o ostatnie strajki w ’89, ale to nie było już żadne ryzyko, bo system upadał. Walka z komuną to był raczej przykład rodziców, którzy się nie złamali, choć za przyzwoitość zapłacili wysoką cenę. Tato, utalentowany chemik, kierował dużym zakładem produkcyjnym, nigdy nie zapisał się do partii. Zwolniony z pracy w trzecim dniu stanu wojennego dostał wilczy bilet. Bardzo to przeżył. Był ambitny, a nie mógł znaleźć pracy nawet jako portier 300 km od domu.

Widacki: Śmierć Pyjasa to był wypadek
Robert Mazurek rozmawia z Janem Widackim
Prof. Marek napada na autorki filmu
No nie, proszę pana, profesor Marek ma 90 lat!
I co to ma do rzeczy?
To, że to starszy schorowany człowiek, który zapłacił za tę sprawę karierą akademicką.
…..
Czemu nie wytoczył pan procesu „Rzeczpospolitej”, gdy napisała, że był pan wykładowcą w szkole SB?

Bo wydrukowała moje sprostowanie. Nie byłem żadnym wykładowcą. Jeszcze przed stanem wojennym prowadziłem na Uniwersytecie Śląskim seminarium doktorskie i miałem kilku doktorantów ze szkoły MSW w Legionowie. Ponieważ MSW nie godziło się, by oni jeździli całą grupą, to kilkakrotnie ja przyjechałem do nich.

Czyli był pan tam wykładowcą?

Nie byłem, przyjeżdżałem tam tylko na spotkania z moimi doktorantami. Raptem trzy, cztery razy.

Płaciła panu szkoła MSW czy uniwersytet?

Za to płaciła mi szkoła w Legionowie w ramach godzin zleconych.

Czyli miał pan tam zajęcia.

To nie były zajęcia, tylko seminarium.

Czysty spór słowny. Na moim uniwersytecie seminarium to były zajęcia.

Nie byłem tam wykładowcą, bo nie miałem ze szkołą stosunku pracy. Ja się tych kontaktów nigdy nie wypierałem. Nawiasem mówiąc, potem zabroniono im kontaktu ze mną, a po 13 grudnia nie miałem z tą szkołą żadnego kontaktu.

Czuje się pan politykiem?

Polityka mnie interesuje, ale ani ona, ani adwokatura nie jest moją największą pasją, Czuję się głównie naukowcem, wykładowcą akademickim, to mnie naprawdę interesuje.

Angielski już od pierwszej klasy


Angielski już od pierwszej klasy
Dziennik,20.07.2008

54 wybitnych postaci świata polityki, kultury i nauki apeluje w liście otwartym do premiera Donalda Tuska, by rząd jak najszybciej objął wszystkich uczniów obowiązkową nauką angielskiego. Sygnatariusze, wśród nich obaj byli prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski oraz sześciu byłych premierów, domagają się wraz z DZIENNIKIEM, by angielski był obowiązkowym przedmiotem nauczania w szkołach wszystkich typów.
„Nauka języka angielskiego już od pierwszej klasy szkoły podstawowej to jedyna szansa na to, by dzieci w przyszłości stały się obywatelami, którzy tworzą Europę, a nie zaledwie ją doganiają” – twierdzi 54 sygnatariuszy listu.
List jest odpowiedzią na niespodziewaną woltę Ministerstwa Edukacji, które wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie zamierza wprowadzić 1 września obowiązkowej nauki angielskiego od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Ministerstwo lansuje projekt, by obowiązek dotyczył dowolnego nowożytnego języka obcego. W przesłanym do DZIENNIKA oświadczeniu MEN argumentowało, że są regiony, dla których ważniejszy może być niemiecki lub rosyjski. Także minister Katarzyna Hall broniła w rozmowie z nami wielojęzyczności.