Wykształcony barbarzyńca, czyli szkoła na rozdrożu

Wykształcony barbarzyńca, czyli szkoła na rozdrożu
Gazeta Wyborcza, 2.07.2008

Dr Tomasz Mazur, adiunkt w Zakładzie Filozofii UW, nauczyciel filozofii w II SLO w Warszawie: Lepszy szczęśliwy cieć niż wykształcony barbarzyńca. Współczesna edukacja w Polsce nastawiona jest cały czas na erudycyjną wiedzę. Naturalną reakcją młodego człowieka jest obrona.

Reklamy

Sprawa TW „Bolka” – między prawdą a dobrem


Sprawa TW „Bolka” – między prawdą a dobrem
Rzeczpospolita, 2.07.2008

Prawdy w nauce nie ustala się raz na zawsze. Przeciwnie, jest ona czymś zmiennym, ewoluującym, rozwijającym wraz z postępem badań – pisze profesor prawa na marginesie sporu o książkę o Lechu Wałęsie

Co to jest prawda?

W naukach humanistycznych i społecznych ustalenie prawdy w znaczeniu klasycznym jest chyba trudniejsze niż w matematyce, fizyce, chemii czy biologii. Człowiek i jego kulturowe wytwory to obiekty badań znacznie bardziej złożone, bardziej różnorodne, zmienne i niejednoznaczne, niż jakikolwiek przedmiot nauk przyrodniczych czy technicznych. Dlatego w humanistyce i badaniach społecznych proces dochodzenia do prawdy jest tak złożony, a ustalenia tak niepewne i zawsze podatne na zakwestionowanie.

Ci, którzy prowadzą tego typu badania, jeśli są uczciwi intelektualnie, nigdy nie powiedzą: ustaliliśmy pełną prawdę o faktach, niczego nie pominęliśmy, wszystko, co należało, zostało uwzględnione, żadnych wątpliwości mieć zatem nie można. Są oczywiście fakty rudymentarne, których zakwestionować nie sposób, choćby ten, że Rzesza hitlerowska zaatakowała Polskę 1 września 1939 r. Ale historia, wiedza o społeczeństwie, polityce czy o ludzkim działaniu, myśleniu i emocjach na prostych faktach się nie kończy. A i one niekoniecznie są takie proste, jak to się na pierwszy rzut oka wydaje. Wiedza, która próbuje je odkryć i opisać, to cały ciąg ustaleń, twierdzeń, hipotez i interpretacji układających się w długie, powikłane i ulegające zmianom w czasie i przestrzeni, niepewne co do swego ostatecznego kształtu łańcuchy.

Humanistyka, duma floty, idzie na żyletki

Humanistyka, duma floty, idzie na żyletki
Rzeczpospolita,3.07.2008

Trudno się oprzeć wrażeniu, że celem reformy edukacji jest ograniczenie autonomii uczelni publicznych i otworzenie drzwi do państwowej kasy prywatnym uczelniom – pisze historyk sztuki

Jakiś czas temu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ujawniło „Projekt założeń reformy systemu nauki i reformy szkolnictwa wyższego”. Został przygotowany pod nadzorem ministra. W posiedzeniach uczestniczyły osoby, których zawodowe zainteresowania i instytucjonalne powiązania przesądzają o kierunku planowanych zmian. Ministerstwo reprezentowało czterech profesorów (prawo administracyjne, geografia, informatyka i biologia). W innym podziale dwie osoby związane są ze szkołami prywatnymi, dwie ze szkołami publicznymi i jedna z PAN. Oznacza to, że jedna z nich dzieliła swe obowiązki między szkołą prywatną a publiczną.

Wśród ekspertów, pomijając ministra dr. Michała Boniego, reprezentowane są następujące dziedziny i specjalizacje: nauki humanistyczne i socjologia – dwie osoby, nauki przyrodnicze – pięć, ekonomiczne – trzy, techniczne – pięć.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że humanistyka nie należy do priorytetów reformy. Warto także zwrócić uwagę, że poza publicznymi uczelniami ekonomicznymi zapomniano m.in. o szkolnictwie medycznym, artystycznym i wojskowym.