Stan polskiego ducha
Marek Nowakowski, Rz. 10-11-2009
Zdawało się, że z tej erupcji narodzi się nowa państwowość. Nasza, wspólna. Polskę po tylu latach niewoli czekała wielka praca od fundamentów. Ludzie gotowi byli do wielu wyrzeczeń. Wierzyli w cud. Ale zamiast prostej drogi zaczęły się meandry, toczyły się zawiłe gry kompromisów, układów, lawirowanie i elokwentna żonglerka słowem coraz bardziej pokrętnym, kryjącym inne treści.
Niby coś się zaczęło, ale nie tak miało być. Wysoka temperatura spadała. Wielu wartościowych, szlachetnych ludzi, którzy działali z oddaniem w latach solidarnościowego zrywu, zniechęciło się; odeszli lub zepchnięto ich na margines. Nie znaleźli wspólnego języka z tymi, którzy brali ster władzy w swoje ręce. Uważali, że rozpoczęła się wyprzedaż niedawnych ideałów, dominować zaczęły osobiste ambicje i płaski materializm. Zatracano istotę spawy, której mieliśmy służyć.
Zaznaczyć trzeba, jak łatwo można zmarnować to, co miało być najcenniejsze. Nowo narodzonej II Rzeczypospolitej zaczęło brakować skrzydeł. Ledwie się rozpościerały i już zostały zwinięte…
Pokojowa rewolucja 1989 roku, niosąc tyle nadziei, spowodowała zgniły kompromis dawnej z obcego nadania wyrosłej nomenklatury z nową elitą, co poskutkowało totalną obniżką obudzonej na krótko duchowości narodu.
Nowo powstałe elity to w dużej mierze Dół. Taka władza toleruje skorumpowanych urzędników, działaczy partyjnych, aferzystów w gospodarce, surowo jedynie karząc małych, nieudanych kombinatorów na małą skalę. Zapanowało niepisane przyzwolenie na egoistyczne urządzanie sobie życia bez żadnych moralnych barier i bez względu na szkody, jakie to przynosi wspólnocie. Ten chory model konsumpcyjny, niby wolnorynkowej wolności dusi, truje i odczłowiecza.
Zamieszczony w: Przegląd prasy | Otagowane: Stan polskiego ducha